Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Zaginiony szkic Rubensa

W czasie wojny światowej polskie zbiory sztuki straciły dwa dzieła autorstwa Petera Paula Rubensa. Oba były szkicami do późniejszych obrazów tego flamandzkiego mistrza. Pierwszy, zatytułowany Diana i Kallisto, pochodził ze zbiorów Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu. Drugi, Chrystus upadający pod krzyżem, wykonany na desce dębowej o wymiarach 47,5x65 cm, był własnością Muzeum Narodowego w Warszawie. Ślad tego ostatniego ginie w styczniu1945 r. na Dolnym Śląsku.

Szkic Rubensa Chrystus upadający pod krzyżem trafił do polskich zbiorów sztuki pod koniec XX w. Nabywcą tego dzieła był Jan Popławski, Polak urodzony na Syberii. Po ukończeniu gimnazjum w Irkucku, a następnie Wydziału Medycznego Uniwersytetu Warszawskiego i wreszcie Akademii Medycznej w Petersburgu, Popławski otworzył swój gabinet i dzięki rozwojowi kariery zawodowej mógł sobie pozwolić na działalność kolekcjonerską. W tej dziedzinie również odnosił znaczące sukcesy i po kilkunastu latach kolekcjonowania należał już dr Popławski do grupy gorliwych i oświeconych zbieraczy petersburskich, którzy w okresie między rokiem 1890 i 1914 wytworzyli środowisko o wysokiej kulturze artystycznej i mogli poszczycić się niemałemi zasługami dla wiedzy o sztuce1. W ciągu kilku lat Jan Popławski zgromadził ponad 300 obrazów mistrzów holenderskich. Najcenniejszym eksponatem jego kolekcji stał się jednak szkic Petera Paula Rubensa Chrystus upadający pod krzyżem, namalowany między 1612 a 1615 r. Nie wiadomo dokładnie w jaki sposób dzieło Rubensa trafiło do rąk petersburskiego antykwariusza Kiriłłowa. Wiemy jedynie, że do XV w. szkic znajdował się w galerii rodziny Manfrotti w Wenecji i stanowił pomysł dużej kompozycji, która została zrealizowana dla opactwa Afflighem w Belgii. Ostatecznie Chrystus upadający pod krzyżem został kupiony przez polskiego kolekcjonera, który po odzyskaniu niepodległości przez Polskę osiedlił się w Warszawie, przywożąc ze sobą gromadzony przez lata wspaniały zbiór obrazów.

Przed śmiercią Jana Popławskiego, w maju 1935 r., Zarząd Miejski m. st. Warszawy z prezydentem Stefanem Starzyńskim na czele, podjął decyzję o zakupie części kolekcji. Dzięki tej inicjatywie 95 dzieł sztuki (m.in. obrazy Mostaerta, Pourbusa, Jordaensa, Mompera, Vinckeboonsa, Velde) trafiło do Muzeum Narodowego. Wyboru najcenniejszych eksponatów dokonała specjalna komisja, w skład której weszli wybitni znawcy sztuki: Wojciech Jastrzębowski, Stanisław Świerz-Zaleski, Michał Walicki, Bronisław Gembarzewski i Bohdan Marconi. Wszyscy jednogłośnie uznali, że najcenniejszym nabytkiem był Chrystus upadający pod krzyżem, który po zakupie wpisano do inwentarza zbiorów Muzeum Narodowego pod nr 35 794.

Zaledwie przez kilka lat odwiedzający muzeum mogli podziwiać kunszt flamandzkiego mistrza. Kiedy nazistowskie wojska wkroczyły do Polski, okazało się, że zagrożone jest nie tylko życie mieszkańców, ale i bezpieczeństwo zbiorów sztuki. Mienie ruchome stało się bowiem celem niezwykle aktywnej działalności niemieckich urzędników. Liczba organów i osób zaangażowanych w grabież polskiego dziedzictwa kulturowego była zresztą tak duża, że dochodziło do licznych zatargów o podział łupów. 28 października 1939 r. w Krakowie przedstawiciele dwóch głównych urzędów zajmujących się "zabezpieczaniem" polskich zbiorów sztuki, dr Wolfram Sievers, sekretarz generalny organizacji Ahnenerbe i Specjalny Komisarz do Spraw Zabezpieczenia Dzieł Sztuki, dr Kajetan Muhlmann, postanowili spotkać się w celu ustalenia podziału kompetencji poszczególnych grup. Jeden z członków kierownictwa SS, zajmujący się przejmowaniem polskiego majątku, SS-Standartenfuhrer Franz Six, napisał po tym spotkaniu, że Muhlmann nie zabronił wywozu przedmiotów dotyczących prehistorii, folkloru, nauk przyrodniczych i bibliotek2. Dzięki określonemu podziałowi łupów, zabezpieczanie zabytków odbywało się już bez dalszych przeszkód, a zaniepokojonych mieszkańców polskich miast poinformowano, że wszelka ruchoma i nieruchoma własność byłego Państwa Polskiego będzie skonfiskowana w celu ochrony wszystkich bezcennych przedmiotów3. Zbiory przejęte przez Ahnenerbe zostały w dużej części wywiezione do Berlina, Poznania i Wrocławia, a eksponaty zabezpieczone przez pełnomocników dr. Kajetana Muhlmanna. Pracownicy jego urzędu podzielili je na trzy grupy i zdeponowali w wybranych wcześniej składnicach na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Najcenniejsze zabytki, zaliczone do Kategorii, zostały wysłane do Krakowa i wpisane do katalogu Sichergestellte Kunstwerke im General Gouvernement. Wśród nich był również Peter Paul Rubens, Niesienie Krzyża, nr 84.

Szkic Rubensa znalazł się w rękach dr. Kajetana Muhlmanna wraz z innymi zabytkami z Muzeum Narodowego w Warszawie już w połowie grudnia 1939 r. Z jego sprawozdania wiemy bowiem, że do tego czasu Grupy Północna i Południowa, podlegające Specjalnemu Komisarzowi do Spraw Zabezpieczenia Dzieł Sztuki, przejęły większość najcenniejszych eksponatów znajdujących się w polskich muzeach. Zbiory warszawskie zostały zabezpieczone przez Grupę Północną, kierowaną przez dr. Josepha Muhlmanna (brata Specjalnego Komisarza). Ze względu na wartość tych dzieł sztuki dr Kajetan Muhlmann osobiście koordynował prace zabezpieczające. Świadczą o tym wspomnienia z jego wizyty w Muzeum Narodowym w 1939 r. Muhlmann napisał, że zachowanie się historyków i kustoszy względem jego osoby było przyzwoite i życzliwe. Nawet podczas ostrzeliwania Warszawy z narażeniem własnego życia starali się o uchronienie muzealnych przedmiotów sztuki i kultury. Skutkiem tego udało się uchronić bardzo wiele zbiorów. Jako ważnych dla Rzeszy wybrano razem 62 dzieła sztuki4. Wśród przejętych eksponatów był z całą pewnością szkic Rubensa. Potwierdza to m. in. notatka dr. Karola Estreichera zawarta w opracowaniu Polskie Muzea oraz zbiory publiczne i prywatne w okresie przedwojennym i podczas wojny do maja 1941 r. We wspomnianym dokumencie znajdujemy adnotację, że między październikiem, a grudniem 1939 r. z Muzeum Narodowego w Warszawie, z działu malarstwa obcego zabrano ok. 100 najcenniejszych obrazów, wśród nich Pinturicchia, Durera, Aertsena, Rembrandta, Rubensa, Jordaensa, obrazy staroniderlandzkie, Rigaud, Largillieri;a, Guardiego, Tiepola i w. in.5 Dzieła sztuki przejęte przez Muhlmanna trafiły ostatecznie do Krakowa, by znaleźć się pod kontrolą urzędu Hansa Franka.

Przez kilka lat szkic Rubensa znajdował się w depozycie Generalnego Gubernatora i zdobił reprezentacyjne wnętrza jego rezydencji (na Wawelu i w Krzeszowicach). Kiedy latem 1944 r. Armia Czerwona przekroczyła Bug, Hans Frank wydał polecenie przygotowania na Dolnym Śląsku bezpiecznej składnicy dla polskich zbiorów muzealnych. Zadanie to powierzono dr. Ernstowi Wilhelmowi Palezieux, który był architektem i doradcą Generalnego Gubernatora w sprawie dzieł sztuki. Dzięki jego staraniom już na początku sierpnia 1944 r. do majątku von Richthoffenów w Sichowie przyjechał transport wypełniony polskimi zabytkami. O jego zawartości wiemy ze sprawozdania, które dr Ernst Palezieux wysłał 25 września 1944 r. do szefa Sztabu do spraw Uchodśców i Ewakuacji, SSBrigadefuhrera, dr. Harrego von Craushaara. Dokument zawierał kilka załączników, które były spisami dzieł sztuki ewakuowanymi z Krakowa. Na liście nr 1 znajdowało się 14 najcenniejszych przedmiotów, które Hans Frank traktował prawie jak prywatną własność. Były to przede wszystkim obrazy, a wśród nich, poza dziełami Leonardo da Vinci i Rembrandta van Rijn, Rubens: Kreuztragung Christi erste Wahl nr 84, aus dem NationalMuseum in Warschau6. Dzięki zachowanej dokumentacji wiemy także, że Chrystus upadający pod krzyżem dotarł do Sichowa bezpiecznie. Konserwator dr Eduard Kneisel, który przejął opiekę nad zabytkami napisał w swoim raporcie, że dzieła sztuki wyznaczone do ewakuacji przyjechały do rezydencji von Richthoffenów w stanie nienaruszonym.

W styczniu 1945 r. do Sichowa został ewakuowany rząd Generalnego Gubernatorstwa i dr Meidinger (dr Max Meidinger, przyp. aut.) zarządził przeniesienie części dzieł sztuki do Muhrau (Morawa koło Strzegomia, przyp. aut.)7. Nie zachowała się lista zabytków wywiezionych do morawskiej rezydencji rodziny von Witersheim-Kramsta, ale wiemy, że trafiły tam m.in. obrazy Leonarda da Vinci, Rembrandta i Rafaela ze zbiorów Czartoryskich, dzieła Cranacha, Durera i innych mistrzów. Nie ma żadnych przesłanek wykluczających prawdopodobieństwo wysłania do tej składnicy również szkicu Rubensa. Jednakże zabytki wywiezione do Morawy przeleżały w pałacu zaledwie kilkanaście dni. 23 stycznia 1945 r. odbyło się ich protokólarne przekazanie pod opiekę burmistrza Roberta Schnitzlera. Lokalne władze miały zabezpieczyć dzieła sztuki do czasu zorganizowania specjalnego transportu, którym miał je przewieść do Rzeszy. Jednak ofensywa Armii Czerwonej była tak silna, że zmusiła rząd Generalnego Gubernatorstwa do opuszczenia Dolnego Śląska i ewakuację do Bawarii. Przed wyjazdem z Sichowa, Hans Frank polecił swojemu adiutantowi, Helmutowi Pfaffenrothowi, by wraz z towarzyszącymi mu urzędnikami, Augustem Mohrem i Waltherem Baderem, wybrali kilka najcenniejszych dzieł sztuki i zabrali je do Bawarii8. W ten sposób 28 stycznia 1945 r. w rezydencji Franka w Neuhaus znalazły się 3 skrzynie wypełnione polskimi skarbami. 10 lutego 1945 r. została przeprowadzona oficjalna inwentaryzacja przywiezionych eksponatów i wynikało z niej, że do Bawarii trafiły m.in. 2 Rembrandty, i Leonardo da Vinci, głowa Chrystusa mistrza włoskiego, ponadto dokumenty z XV stulecia, ornat Piotra Kmity ze skarbca wawelskiego, rzeźba Madonny z XV w. z muzeum Czartoryskich oraz srebrne kielichy z katedry Wawelskiej. Razem 21 obrazów i 15 innych przedmiotów... Zamierzał on wywieść całą kolekcję ze Śląska; z braku jednak czasu, z 500 sztuk wybrano najcenniejsze9. Wśród spisu zabytków nie było jednak dwóch cennych dzieł sztuki: Portretu młodzieńca Rafaela i Chrystusa upadającego pod krzyżem Rubensa. Jeśli Helmut Pfaffenroth rzeczywiście nie przywiózł obrazu i szkicu do Neuhaus, to oznacza, że pozostały one w Morawie i tam należy szukać wyjaśnienia sprawy ich zaginięcia.

Znane dziś dokumenty archiwalne i zeznania urzędników Generalnego Gubernatorstwa wskazują na trzy wydarzenia, które mogą być kluczowe dla wyjaśnienia losów szkicu Rubensa. Wszystkie miały miejsce między 25 a 29 stycznia 1945 r. i w tym czasie najprawdopodobniej miała miejsce kradzież Chrystusa upadającego pod krzyżem. Istnieje prawdopodobieństwo, że za sprawą grabieży stał Helmut Pfaffenroth i towarzyszący mu urzędnicy, którzy na polecenie Hansa Franka wybrali i przywieźli do Neuhaus 3 skrzynie zabytków. W trakcie pakowania dzieł sztuki uczestnicy tej akcji mogli przecież pomyśleć o swojej przyszłości i ukraść kilka eksponatów. Dlaczego jednak mieliby rabować Rubensa i Rafaela, a nie o wiele bardziej cenniejszego da Vinci? Łatwiej było również ukryć cenne kielichy, niż charakterystyczny szkic czy obraz. O wiele bardziej prawdopodobne jest to, że za kradzieżą Chrystusa upadającego pod krzyżem stała inna grupa urzędników ewakuujących się z Sichowa. W jej skład wchodzili: dr Walter Schuler, dr Eduard Kneisel i referent Palmi10. Z niejasnych powodów w miejscowości Gera w Turyngii ich samochód oddzielił się od konwoju Hansa Franka i zmienił trasę. Niemcy dotarli do Bawarii dopiero tydzień po wyjeździe z Sichowa. Po przybyciu do Neuhaus dr Walther Schuler zakomunikował zaś Generalnemu Gubernatorowi, że przebywał w Morawie jeszcze 29 stycznia (!). Twierdził też, że jako ostatni niemiecki urzędnik w tej miejscowości przekazał władzom polskim zbiory sztuki zdeponowane w pałacu11. Jego relacja nie była jednak prawdziwa. 29 lub 30 stycznia 1945 r. w Morawie zjawił się bowiem dolnośląski konserwator, profesor Gunther Grundmann, który odnotował w swoim dzienniku, że w miejscowości wciąż stacjonowały niemieckie oddziały. Zresztą celem wizyty Grundmanna w majątku rodziny von Witersheim-Kramsta była chęć ewakuacji zabytków złożonych w pałacu. W Warmbrunn (Cieplice, przyp. aut.) po raz pierwszy dowiedział się (Grundmann, przyp. aut.), że polskie skarby kultury składowane są w Muhrau. Przy tej okazji sekretarz stanu Boble (powinno być dr Ernst Boepple, przyp. aut.) poprosił Grundmanna o przewiezienie z Muhrau Rembrandta i Leonarda Czartoryskich. (Nie wspomniał o Rafaelu)12. Jednak tych obrazów nie było już w Morawie. Kilka dni wcześniej zostały ewakuowane przez Helmutha Pfaffenrotha i wywiezione do Bawarii. Nie było też najprawdopodobniej ani Portretu młodzieńca, ani Chrystusa upadającego pod krzyżem. Grundmann dokonał bowiem ogólnej inwentaryzacji zgromadzonej kolekcji i wywiózł najcenniejsze dzieła sztuki do Cieplic. Wydaje się nieprawdopodobne, by historyk sztuki pozostawił, w pałacu leżącym na linii frontu, szkic Rubensa i obraz Rafaela. Gdyby zaś oba zabytki zostały przez niego wywiezione z Morawy, wcześniej czy później pojawiłby się jakiś dowód, który by o tym świadczył. Dzieła sztuki, które Grundmann wywiózł do Cieplic rozlokowano bowiem w okolicznych miejscowościach, a po wojnie większość z nich została zabezpieczona przez polskie grupy rewindykacyjne. Najcenniejsze eksponaty dolnośląski konserwator osobiście ewakuował zaś do Coburga. 14 maja 1945 r. złożono je w punkcie depozytowym dzieł sztuki utworzonym przez urzędników Monument, Fine Arts and Archives (MFAA) w Monachium. Amerykanie przejęli 7 skrzyń zawierających obrazy i inne działa sztuki oraz 2 zrolowane pakunki zawierające gobeliny i dywany. Wśród tych zabezpieczonych zabytków nie było jednak ani obrazu Rafaela, ani szkicu Rubensa. Może to potwierdzać hipotezę, że Chrystusa upadającego pod krzyżem nie było w Morawie w chwili przybycia Gunthera Grundmanna. Z trzech wydarzeń, które miały miejsce między 25 a29 stycznia 1945 r., najbardziej podejrzana wydaje się więc wizyta dr. Waltera Schulera, dr. Eduarda Kneisela i referenta Palmiego 29 stycznia 1945 r. Ich zamiary i próbę zatuszowania rabunku może zaś tłumaczyć nieprawdziwa informacja o przejęciu zabytków zdeponowanych w pałacu rodziny von Witersheim-Kramsta przez polskie władze.

PRZYPSY:
1 Żarnowski J.: Katalog wystawy obrazów ze zbiorów dr. Jana Popławskiego, Warszawa 1939
2 Mężyński A.: Komando Poulsen, Warszawa 1994, s. 50
3 Dekret Hansa Franka z dnia 15 listopada 1939 r.

4 Sprawozdanie z działalności Specjalnego Komisarza ds. Zabezpieczenia Dzieł Sztuki z czerwca 1943 r.
5 Polskie Muzea oraz zbiory publiczne i prywatne w okresie przedwojennym i podczas wojny do maja 1941 r., Londyn 1944
6 Lista nr 1 przedmiotów wywiezionych do Sichowa sporządzona przez dr Ernsta Palezieux we wrześniu 1944 r.
7 Protokół rozprawy przeciwko dr. Ernstowi Palezieux z lipca 1948 r.
8 Kudelski J. R.: Tajemnice nazistowskiej grabieży polskich zbiorów sztuki. Warszawa, 2004
9 Tomaszewska H.: Dr Muhlmann niemiecki złodziej dzieł sztuki, [w:] Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza, nr 19 z 23 sierpnia 1945
10 Kudelski op. cit.
11 Zeznanie dr. Ernsta Palezieux z dnia 17 lipca 1947 r. Nicholas 1997, s. 80

BIBLIOGRAFIA:
Chrościcki J. A.: Rubens w Polsce, Rocznik Historii Sztuki, tom X, 1981 r.
Galeria Sztuki Europejskiej Muzeum Narodowego w Warszawie. Wykaz obrazów wg ksiąg inwentarza, których nie odnaleziono w czasie skontrum przeprowadzonego w latach 1965-70. Warszawa, 1992
Kudelski J. R.: Tajemnice nazistowskiej grabieży polskich zbiorów sztuki. Warszawa, 2004
Mężyński A.: Kommando Paulsen. Warszawa, 1994
Nicholas L.: Grabież Europy. Kraków, 1997
Romanowska-Zadrożna M., Zadrożny T.: Straty wojenne. Malarstwo obce. Poznań, 2000
Tomaszewska H.: Dr Muhlmann niemiecki złodziej dzieł sztuki. [w:] Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza, nr 199 z 23 sierpnia 1945 r.
Tomkiewicz W. (red.): Katalog obrazów wywiezionych z Polski przez okupantów niemieckich w latach 1939-1945, Malarstwo Polskie, [w:] Prace i Materiały Biura Rewindykacji i Odszkodowań, tom ,II Nr 11. Warszawa, 1949
Walicki M.: Ocalone dzieło zbieracza. Galeria Popławskich w Muzeum Narodowym w Warszawie. Arkady, nr 4, 1936 r.
Żarnowski J.: Katalog wystawy obrazów ze zbiorów dr. Jana Popławskiego. Warszawa, 1939 r.

Wersja do druku