Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Habent sua fata libelli! I książki mają swój los

Wśród ponad siedemdziesięciu tysięcy przedmiotów o wartości naukowej i artystycznej, skonfiskowanych w Warszawskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk po powstaniu listopadowym, a w 1832 r. wywiezionych do Rosji, znajdowały się również rzeczy należące do jednego z największych darczyńców Towarzystwa - generała Jana Henryka Dąbrowskiego.

Po przewiezieniu skrzyń do Petersburga, pamiątki po generale, na rozkaz osobisty cara Mikołaja I, zostały podzielone między osobisty Jego Cesarskiej Mości Arsenał w Carskim Siole pod Petersburgiem i Ermitaż; część zaś z nich car pozostawił do dyspozycji własnej, a kilka przedmiotów otrzymał młodszy brat monarchy, wielki książę Michał Pawłowicz1.

Wśród nich znajdował się jeden szczególny eksponat. Była nim książka, która w 1799 r. uratowała gen. Dąbrowskiego od kuli, darowując mu w ten sposób 18 lat życia. Tą niezwykłą historię znano w Warszawskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk i po śmierci Dąbrowskiego w 1818 r. jego członkowie ze Stanisławem Staszicem na czele przyłożyli wszelkich starań, aby zdobyć tę książkę dla urządzanej w gmachu Towarzystwa Sali Dąbrowskiego. Starania zakończyły się pomyślnie, niestety, w 1832 r. relikwia ta podzieliła losy wszystkich zbiorów Towarzystwa, czyli została wywieziona do Petersburga. W latach 20. XX w., dzięki staraniom rządu polskiego, książka powróciła do kraju. Szczęśliwie przetrwała II wojnę światową. Obecnie znajduje się w ekspozycji Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Tak więc, choć sama nie stała się bezcennym i utraconym to, jak zobaczymy dalej, w pewien sposób prowadzi nas ona do utraconego...

Uratowanie od śmierci, owo niezwykłe wydarzenie, mające w sobie coś magicznego, przyciągało uwagę badaczy różnych pokoleń. Pamiętnik Warszawski jako pierwszy zwrócił uwagę na fakt cudownego uratowania generała w notatce z 1820 r. pt. Przybytek do Sali Dąbrowskiego książki, która mu życie ocaliła. Ostatnią publikacją, gdzie wątek książki został przedstawiony na tle ogólnych losów księgozbioru gen. Dąbrowskiego, jest ciekawy artykuł Urszuli Paszkiewicz, który ukazał się w 1998 r. w Cenne, Bezcenne / Utracone2.

Kwerendy w poszukiwaniu śladów zbiorów WTPN, prowadzone w archiwach rosyjskich, wykazały, że wątek tej książki zarówno sam w sobie, jak i jako inspiracja do wyciągania o wiele bardziej istotnych wniosków, dotyczących losów całej kolekcji gen. Dąbrowskiego, w tym jego unikalnej kolekcji broni przyciągał w końcu XIX w. również uwagę rosyjskich historyków. Niektórzy z nich, mając dzięki sytuacji służbowej pełny dostęp do dokumentacji zgromadzonej we własnych carskich muzeach, próbowali nawet odpowiedzieć na pytanie, skąd w zbiorach Carsko-Sielskiego Arsenału wzięły się liczne polskie trofea.

Jednak nawet i dla nich nie było to takie proste. W pewnym stopniu decydowała o tym dostępna baza źródłowa zagadnienia. Problem tkwi w tym, że nie zachował się żaden profesjonalnie wykonany inwentarz kolekcji broni gen. Dąbrowskiego, przekazanej przez niego testamentem do WTPN. Polskie opisy sporządzone przez członków Towarzystwa nie zostały odnalezione ani przez konfiskatorów, ani przez historyków. Prawdopodobnie w momencie konfiskat zostały one dobrze schowane, a potem ich nie odnaleziono. W 1832 r. na rozkaz namiestnika Paskiewicza sporządzono przed wywiezieniem z Warszawy rysunki i opisy 514 sztuk broni. Po wieloletnich poszukiwaniach archiwalnych wiemy o nich jedynie, że w maju 1834 r. zostały przekazane ówczesnemu kierownikowi Arsenału w Carskim Siole, Karolowi Sejgerowi; zaś w grudniu 1885 r. razem z kolekcją broni i biblioteką CSA przeniesiono je do Ermitażu. Dalsze ich losy na razie nie są nam znane.

Gdy nie ma inwentarza, nie ma też i kolekcji. W tej sytuacji, przyznając fakt istnienia w zbiorach CSA polskich rzeczy, można było śmiało twierdzić, że nie ma żadnych dowodów na to, iż kolekcja gen. Dąbrowskiego kiedykolwiek tam trafiła. Trzeba było dołożyć wszelkich starań, żeby dowieść ponad wszelką wątpliwość, że znalazła się ona właśnie w CSA. Ale bez opisu całości takie stwierdzenie jest tylko zawieszone w próżni. Z drugiej strony, wiedząc jak ściśle przestrzegano w rosyjskim systemie państwowym rejestracji wszystkiego, co trafiało do poszczególnych instytucji, gruntownie zbadałam sporo inwentarzy, wytworzonych w CSA na przestrzeni wszystkich lat istnienia tego muzeum. Niestety, ani nazwisko gen. Dąbrowskiego, ani nazwa WTPN nie wystąpiły w opisach broni ani razu.

Wygląda na to, że po przywiezieniu do Arsenału kolekcja na rozkaz Mikołaja I została rozproszona, a następnie zarejestrowana w nowotworzonych katalogach CSA (otwartego w 1834 r.) wg rodzaju broni, kraju i czasu produkcji, ze świadomym pominięciem jej związku z nazwiskiem i zbiorem gen. Dąbrowskiego. W katalogach powstały rozdziały, np. polskich szabli, francuskich szpad, niemieckich strzelb, angielskich pistoletów itp. Oczywiście, że treść opisów eksponatów z biegiem czasu zmieniała się, ale przywieziony z Warszawy w 1833 r. wspaniały zbiór broni nigdy nie został zarejestrowany w CSA jako kolekcja gen. Dąbrowskiego, co pozwoliło m.in. pozbawić polskiej proweniencji całą zgromadzoną w tym zbiorze broń pochodzenia zachodnioeuropejskiego.

To przypuszczenie nie jest na razie poparte stuprocentowym przebadaniem archiwów CSA, pozostaje więc nadzieja, że do właściwych dokumentów jeszcze po prostu nie udało się dotrzeć. Właśnie dlatego tak interesujące okazały się materiały znalezione w czasie ostatniej kwerendy w Rosyjskim Państwowym Archiwum Historycznym w Petersburgu. I choć są one niewielkie ilościowo, to jednak zostały wytworzone przez osobę, która miała pełny dostęp do wszystkich archiwów CSA.

W 1875 r. stanowisko dyrektora CSA objął dorpatczyk, znawca broni i numizmatyki prof. Aleksander Grimm (18191885). Jak wymagał obyczaj, poprzedni dyrektor CSA Piotr Moric musiał przekazać swemu następcy całą dokumentację wszystkich JCM bibliotek i arsenałów. Po zapoznaniu się z archiwum Arsenału w Carskim Siole, A. Grimm pismem służbowym z 20 lutego 1876 r. powiadomił swego poprzednika, że katalogi i księgi, dotyczące CSA, o ogólnej liczbie ponad 30 tomów, stanowiące podstawę dla sporządzenia pełnego inwentarza JCM Arsenału w Carskim Siole, otrzymał 3. Tak więc A. Grimm był w posiadaniu dokumentacji CSA, wytworzonej do początku 1876 r., czyli 42 lata po wcieleniu kolekcji gen. Dąbrowskiego do tego osobistego muzeum cara. Wynikiem jego działalności na tym stanowisku stał się jeden z najbardziej pełnych inwentarzy CSA w 13. tomach, przechowywany obecnie w Archiwum Ermitażu. W styczniu 1885 r., po nagłej śmierci A. Grimma, wszystkie stanowiska w JCM arsenałach i bibliotekach przejął po nim jego syn Richard Grimm także absolwent uniwersytetu w Dorpacie, znawca starożytności i numizmatyki (1847-1903).

Pamiętając, że osoba na podobnym stanowisku była urzędnikiem resortu Ministerstwa Dworu, w każdej ważniejszej sprawie podlegającą bezpośrednio carowi, popatrzmy jak ustosunkował się nowy dyrektor do oddanych w jego zarządzanie skarbów, w tym i do znajdujących się w tych zbiorach poloników, które często łączyły się z imionami nie brzmiącymi zbyt miło dla carskich uszu. 8 stycznia 1885 r. R. Grimm złożył ministrowi dworu raport, w którym pisał: W trakcie rewizji jednej z szaf (nr 16), znajdującej się w Arsenale JCM Pałacu* moją uwagę zwróciło jedno bardzo interesujące wydanie "Historii Wojny Trzydziestoletniej" Schillera i znajdujący się przy nim list niemieckiego pejzażysty Reinharta. Przekonawszy się później, że przeprowadzone przeze mnie z powodu tego znaleziska poszukiwania, tak w sensie historycznym, jak i literackim nie są pozbawione szerszego znaczenia i pamiętając o tym, że wszystkie odnalezione przedmioty stanowią własność JCM, pozwalam sobie zwrócić się do Pana Ministra z uprzejmą prośbą o przedstawienie Jego Cesarskiej Mości projektu mojego artykułu pt. >>O pewnym wydaniu "Historii Wojny Trzydziestoletniej Schillera" przechowywanej w Arsenale Pałacu Aniczkowskie<<; prosząc jednocześnie o uzyskanie Najwyższego pozwolenia na umieszczenie wspomnianego artykułu na koszt własny w jednym z rosyjskich lub niemieckich pism4.

Tak zwany Pałac Aniczkowski - pisał R. Grimm - mieszczący się w jednym z pawilonów, przylegających do własnego JCM pałacu, zawiera zbiór rzeczy pośrednio lub bezpośrednio związanych z członkami rosyjskiego domu panującego (od czasów cesarzowej Elżbiety). Charakter muzeum ma się rozumieć, wojskowy. Tym niemniej w zbiorach znajdują się również rzeczy, nie mające nic wspólnego z wojskowością. Między innymi w Arsenale są przechowywane kolekcje ubrań karnawałowych lub fajek, stanowiących własność cara Aleksandra I, wśród których znajduje się ta, którą cesarz palił w czasie bitwy pod Austerlitz. Tam też przechowuje się dyplom doktora prawa cywilnego i płaszcz doktorski Uniwersytetu w Oxfordzie, ofiarowane Jego Cesarskiej Mości przez uniwersytet w 1814 r. 5

Jednak nie te carskie pamiątki spowodowały artykuł R. Grimma. Cóż, jego zdaniem, było tam bardziej godnego uwagi? Najdziwniejsze - kontynuował ostrożnie - jest to, co nikomu nie mogło przyjść do głowy, mianowicie, że właśnie to muzeum posiada również wspomnienie o wielkim niemieckim poecie Schillerze. Tym nie mniej, jest to faktem. Prawdą jest również i to, że powodem obecności Schillera w zbiorach o tak militarnym charakterze stał się związany z tym wspomnieniem Polski Generał i ślad po kuli.

Richard Grimm, który objął po swoim ojcu Aleksandrze stanowisko dyrektora zbiorów Jego Cesarskiej Mości, zainteresował się niewielką książką bez numerów inwentarzowych znalezioną w kolekcji militariów. Stała się ona tematem jego artykułu O pewnym wydaniu Historii Wojny Trzydziestoletniej Schillera przechowywanej w Arsenale Pałacu Aniczkowskiego. Chcąc go wydać, zwrócił się do Ministerstwa Dworu z prośbą o zgodę cara Aleksandra III na jego publikację...

W grudniu 1885 r. - relacjonował R. Grimm dalej - w trakcie przeglądu jednej z szaf, w której znajdowały się rzeczy, należące do Namiestnika Królestwa Polskiego Wielkiego Księcia Konstantego Pawłowicza (zm. 27 czerwca 1831 r.) moją uwagę przyciągnął przedmiot nie wpisany do katalogu Arsenału i stanowiący czterokątne pudełko, wykonane z zielonej teczki, z pokrywką. W pudełku tym znajdowały się trzy książki o zwyczajnym wyglądzie i list. Spojrzawszy na tytuł jednej z nich ze zdziwieniem przeczytałem, co następuje: "Fr. Schillers. Geschichte des dreissigjahrigen Kriegs. Abgedruht aus dem Calender fur Damen 1792. Leipzig Verlag van Goschen 1792". Okładki wszystkich trzech książek były owinięte w jakąś francuską gazetę z tamtych czasów. Tom drugi na stronie zewnętrznej oprawy miał okrągłe zagłębienie. Był to ślad po kuli, co potwierdzał wykonany na karcie przedtytułowej napis atramentem: Questo libro fortunate mente a Salvato 1a vita a1 mio amica ie gen. Dąbrowski, a cui ilo l'avero prestato J. C. Reinhart (Ta książka szczęśliwym zrządzeniem Odkupiciela ocaliła życie mojemu przyjacielowi generałowi Dąbrowskiemu, którą od niego otrzymałem).

Tak więc przed nami - wnioskował R. Grimm - był: talizman w postaci małej książeczki "Historii Wojny Trzydziestoletniej", zaś osobą zawdzięczającą jej swój ratunek od śmierci nikt inny jak twórca i dowódca Legionu Polskiego we Włoszech (1795-1801) Dąbrowski. A wszystko to wynikało z załączonego do książek listu, autorem którego był ten sam Reinhart, który wykonał przytoczoną wyżej notatkę.

List ten był napisany na kartce in 40 i zaopatrzony w następujący adres: Dla Królewskiego Towarzystwa Literackiego w Warszawie. Wymienione w tym miejscu "Królewskie Towarzystwo Literackie" - tłumaczył carowi Richard Grimm - jest niewątpliwie Towarzystwo Przyjaciół Nauk i Literatury tworzone (sic!) - przez patriotów i naukowców polskich w 1801 r. (i rozgromione - dodajmy od siebie - przez dziadka panującego cesarza cara Mikołaja I w 1831-1832 r. - Z. S.)6. Jak by tego było nie dosyć J. Grimm brnął dalej: Towarzystwo to osiągnęło wspaniały rozwój szczególnie pod przewodnictwem Staszica, ale zostało zamknięte w 1832 r., a Biblioteka Towarzystwa, licząca ponad 50 tysięcy tomów, została później przeniesiona do Petersburga i dołączona do Cesarskiej Biblioteki Publicznej7.

W tym miejscu kierownik Arsenału przerwał jednak swoje rozważania i powrócił do listu Reinharta, treść którego w tłumaczeniu z niemieckiego przedstawia się następująco: Panu Staszicowi, Prezydentowi Królewskiego Towarzystwa Nauk w Warszawie i panu Czarneckiemu, sekretarzowi tegoż. Ch. Reinhart. Zapytujecie mnie Państwo o książkę, którą wypożyczyłem na jakiś czas przyjacielowi swojemu, świętej pamięci generałowi Dąbrowskiemu i która szczęśliwym zrządzeniem losu uratowała mu życie w bitwie pod Novi, żeby dołączyć ową do innych wspomnień o nim. Na pewno uwierzycie mi Państwo, że od dawna bardzo wysoko ceniłem tę książkę i wytłumaczylibyście odmowę w przekazaniu jej uczuciem przyjaźni, ponieważ książka ta, oprócz wspomnień o Dąbrowskim stanowi jeszcze ważniejszą pamiątkę o moim przyjacielu, wielkim Schillerze (autorze tego dzieła), ta podwójna wartość utrudnia moje rozstanie się z tą książką. Ale radość ogarniająca mnie na widok tego, jak naród uznaje i ceni zasługi swoich wielkich ludzi, nakazuje mi złożyć Państwu tę ofiarę, pod tym jednak warunkiem, że dostanę od Państwa inny jej egzemplarz z powrotem, bo jest to także książka, która oprócz moich wspomnień o Schillerze i Dąbrowskim jest dla mnie pamiątką o nacji polskiej, wśród której mam wielu przyjaciół, których zawsze darzyłem wielkim szacunkiem. Rzym. 10 lipca 1819 r.8

W tym miejscu naprawdę chciałoby się zatrzymać. Pamiętając z jaką bezwzględnością rozprawił się z WTPN i wszystkimi jego zbiorami, w tym militariami gen. Dąbrowskiego, dziadek panującego wówczas Aleksandra III, car Mikołaj I, jakiej anatemie było poddane samo nazwisko twórcy polskich formacji wojskowych poza granicami kraju, pozostaje tylko wyrazić zdziwienie z powodu przedstawienia wyżej przytoczonych opinii o Polakach Aleksandrowi III, który w swoich poglądach politycznych był bardzo podobny do swego dziadka. Czyżby R. Grimm nie wiedział o tym? Ale pozwólmy kierownikowi cesarskich bibliotek i arsenałów mówić dalej: U góry, listu (Reinharta) - kontynuuje Grimm swoją opowieść - na brzegu widnieje napis po polsku: "Do posiedzenia ogólnego. D. 1 października 1820". Wiadomo - komentuje - że w dniu 1 października 1820 roku musiało odbyć się posiedzenie ogólne, na którym miała być omówiona kwestia otrzymanej z Rzymu przesyłki. Pozostawało - stwierdza R. Grimm - tylko ustalić, kim był ów Reinhart.

Ortografia nazwiska Reinhart, a nie Reinhard, imię Chr., Rzym jako miejsce z którego list został wysłany, wreszcie nadzwyczaj ciepły, przyjacielski stosunek do Schillera, występujący w tym liście, daje możliwość bezbłędnie wnioskować, że autorem listu mógł być jedynie pejzażysta Johann Christian Reinhart, ur. 24 stycznia 1761 r. - zm. 8 lipca 1841 r. Dodatkowym potwierdzeniem tego przypuszczenia może służyć również fakt, że Reinhart, będący jednym z najsłynniejszych rytowników swoich czasów, poświęcił właśnie Schillerowi swój obraz "Burza", a także to, że malarz ten faktycznie mieszkał w Rzymie od 1789 r. do końca życia.

Istota całej sprawy - wg R. Grimma - na podstawie zebranego materiału wyglądała następująco: Około 1794 r. Schiller wysłał do zamieszkującego w Rzymie swego przyjaciela pejzażysty Johana Christiana Reinharta wydaną w 1792 r. przez Gochena w Lipsku "Historię Wojny Trzydziestoletniej". Cztery lata później, dokładnie 3 maja 1798 r. do Rzymu wkroczył walczący pod sztandarami Republiki Francuskiej Polski Legion na czele z generałem Dąbrowskim. Tu właśnie Dąbrowski poznał Reinharta i zaprzyjaźnił się z nim. Wygląda na to, że między nimi powstała ożywiona wymiana poglądów, a głównym tematem rozmów były problemy współczesnej literatury. W efekcie tego zbliżenia, Dąbrowski przy rozstaniu się z Reinhartem pożyczył od niego "Historię Wojny Trzydziestoletniej", z którą nie rozstawał się nawet w trakcie działań wojennych, nosząc ją w kieszeni munduru. 15 sierpnia 1799 r. w bitwie pod Novi kula trafiła Dąbrowskiego w pierś, jednak dana na pamiątkę przez przyjaciela książka uratowała go od niechybnej śmierci. Kula, uderzając o oprawę książki, odskoczyła!

Po zakończeniu kompanii (1801 r.), a może i wcześniej książka ta została zwrócona Reinhatowi, który zaznaczył w krótkich słowach na białej karcie strony przedtytułowej drugiego tomu fakt cudownego i szczęśliwego wydarzenia uratowania życia swego przyjaciela gen. Dąbrowskiego: "Książka, którą otrzymałem od swego przyjaciela gen. Dąbrowskiego szczęśliwym zrządzeniem Odkupiciela ocali mu życie".

Widocznie podzielając radość z faktu ocalenia gen. Dąbrowskiego R. Grimm mówi dalej własnym głosem: Mijały lata, Reinhart nadal mieszkał i pracował w wiecznym mieście, a Dąbrowski już 1 lipca 1818 r. zmarł w swoim majątku koło Poznania. W ciągu tych lat dzięki wysiłkom polskich patriotów (sic!) w roku 1801 w Warszawie zostało utworzone Towarzystwo, które uznało za swój cel gromadzenie wszystkiego, co mogło dotyczyć historii i rozwoju umysłowego Polski. Do grona bohaterów narodowych niewątpliwie należał i Dąbrowski (sic!), a ponieważ ówczesny prezydent Towarzystwa Staszyc wiedział o epizodzie pod Novi, to zwrócił się do Reinharta z prośbą o przekazanie do WTPN talizmanu, który uratował życie generałowi Dąbrowskiemu. Z jakim poświęceniem i najwyższym taktem malarz niemiecki odpowiedział na tę prośbę widzieliśmy z przytoczonego wyżej jego listu.

Czy Towarzystwo wypełniło warunek, postawiony przez Reinhartla przy wysyłce książki i przekazało mu inny egzemplarz utworu, pozostało dla nas tajemnicą9.

Mimo że w tym momencie R. Grimm jeszcze nie zakończył swego tekstu, zróbmy przerwę. Czytając następny akapit jego artykułu można odnieść wrażenie, że całe to preludium o książce, która uratowała gen. Dąbrowskiemu życie, bez wątpienia cenne, pełne bardzo istotnych uzupełnień tego wątku, było dla R. Grimma również pretekstem do wypowiedzi pewnego bardzo ważnego stwierdzenia, na które nie zdecydował się żaden z historyków rosyjskich, piszących o historii zbiorów Arsenału w Carskim Siole, nie wykluczając takiego wspaniałego znawcy problematyki, jakim był jego ojciec Aleksander Grimm. Pozostali, w tym F. Gille, N. Kondakow, E. A. Kammerer i nawet Edward Lentz, przyznając fakt istotnego wzbogacenia zbiorów Arsenału w Carskim Siole militariami z Polski po 1831 r., precyzując to stwierdzenie, mówili jedynie o 75 sztukach broni, skonfiskowanych przez Namiestnika I. Paskiewicza osobom prywatnym dopiero w 1835 r. i w 1836 r. przewiezionych do Rosji. Żaden z nich ani słowem nie wspomniał o broni w liczbie 514 przedmiotów przywiezionej w 1832 r. po likwidacji WTPN i w maju 1834 r. w całości przekazanej do CSA.

R. Grimm w 1885 r. pierwszy spróbował przerwać zmowę milczenia, umiejętnie wykorzystując historię z książką Schillera. Powróćmy jednak do jego artykułu. Kończąc wątek o Historii Wojny Trzydziestoletniej i generale Dąbrowskim, R. Grimm pisał: Do tego momentu można było z dużym prawdopodobieństwem śledzić losy tej książki, ale w jaki sposób trafiła ona do Arsenału Aniczkowskiego, możemy tylko przypuszczać, ponieważ archiwa arsenału sięgają dopiero lat 1840ch. W każdym bądź razie - podsumowywał Grimm - książka ta przeszła taką samą drogę jak i biblioteki, i pozostałe zbiory zlikwidowanego w roku 1832 Warszawskiego Towarzystwa. Jeżeli w zbiorach Towarzystwa znajdowała się broń, to ona wg wszelkiego prawdopodobieństwa trafiła także do Arsenału, lecz nie Aniczkowskiego tylko CarskoSielskiego. Choć o pochodzeniu polskich trofeów w Arsenale Carskiego Sioła katalogi milczą (sic!), jednak bardzo łatwo mogło się zdarzyć, że znajdująca się tam broń trafiła tam właśnie z Warszawy w 1832 r.10

Wyciągnąwszy ten fundamentalny wniosek, który tłumaczy nasze pewne "niepowodzenie" w archiwalnych poszukiwaniach, Grimm znów schował go w końcowym akapicie o książce Schillera: Przypuszczam - kończył - że omawiane książki i list Reinharda po dotarciu do Petersburga zostały jako curiosum oddzielone od innych zbiorów i przedstawione do przeglądu cesarzowi Mikołajowi I lub jego bratu wielkiemu księciu Michaiłowi Pawłowiczowi, zaś później bez listu objaśniającego wysłane do Arsenału Aniczkowskiego, gdzie znajdowały się do dnia dzisiejszego, czyli do 1885 r. i były błędnie przechowywane jako pamiątki po w. ks. Konstantinie Pawłowiczu. Habent sua fate libelli. Sankt-Petersburg 22 lutego 1885 r. R. Grimm11.

Jak ustosunkował się do przedstawionego tekstu główny recenzent, czyli Aleksander III? 15 marca 1885 r. nadeszła odpowiedz z Ministerstwa Dworu. Autora powiadomiono, że o artykule pt. >>;O pewnym wydaniu "Historii Wojny Trzydziestoletniej" Schillera przechowywanej w Arsenale Pałacu Aniczkowskiego<< pan minister dworu przedstawiał cesarzowi. Jego Cesarska Mość uznał, że opublikowanie przedstawionego artykułu w obecnych czasach jest niepożądane. Od opisywanych w artykule R. Grimma wydarzeń wtedy minęło już ponad 50 lat. Nas dzieli od nich prawie 175 lat, ale wygląda na to, że ustalenie pełnej prawdy w sprawie militariów gen. J. H. Dąbrowskiego skonfiskowanych w 1831 r. w WTPN nadal nie jest łatwe12.

Z tego wywodu wynika jednak niezbicie, że książka, która uratowała życie gen. Dąbrowskiemu, stanowiła osobisty egzemplarz Fryderyka Schillera.

Powyższy tekst został oparty na materiałach Rosyjskiego Archiwum Historycznego i Ermitażu, z wykorzystaniem historiografii przedmiotu publikowanej w poprzednich numerach pisma Cenne, Bezcenne/Utracone. *Z opracowań historycznych Fryderyka Schillera Historia Wojny Trzydziestoletniej zyskała największy rozgłos tak w jego kraju, jak i za granicą.

PRZYPISY:
1 Szczegółowy opis podziału trofeów warszawskich z 1832 r. patrz: Z. Strzyżewska: Konfiskaty Warszawskich zbiorów publicznych po Powstaniu Listopadowym... Materiały i dokumenty z Archiwow Rosyjskich. Warszawa 2000, s. 110-114
2 U. Paszkiewicz: Utracona biblioteka Jana Henryka Dąbrowskiego. "Cenne, Bezcenne/Utracone", nr 3/9 (06."98), s. 45
3 Archiwum Ermitażu, zesp. 2, inw. 14a, sygn. 1, 1876, k. 12-12v
4 Rosyjskie Państwowe Archiwum Historyczne (RGIA), zesp. 427 (Kancelaria Ministerstwa Dworu), inw. 27/407/927, sygn. 7,1885 r., k. 34-34v
5 Tamże, k. 35
6 Z. Strzyżewska: Konfiskaty..., s. 71-86; Z. Strzyżewska: Konfiskaty Zbiorów WTPN po Powstaniu Listopadowym. [W:] "Zeszyty Staszicowskie", I/1998, s. 131-179; Z historii konfiskat zbiorów WTPN... "Zeszyty Staszicowskie", 2/2000, s. 167-198
7 RGIA, tamże, k. 35v. Według sprawozdań kierującego konfiskatą biblioteki WTPN Krasowskiego wywieziono stamtąd (nie licząc biblioteki J. H. Dąbrowskiego) 32 951 książek i 1 044 rękopisów
8 RGIA, tamże, k. 37-38
9 WTPN przekazało J. C. Reinhartowi 12-tomowe wydanie wszystkich dzieł Schillera, wydane w Lipsku. Patrz: U. Paszkiewicz, op. cit., s. 4
10 RGIA, tamże, k. 38v. W rzeczywistości 3 tomy książki Schillera z samego początku zostały przydzielone W. Księciu Michaiłowi i znajdowały się w jego pałacu. Po śmierci Michaiła w 1850 r. zbiory na podstawie testamentu zostały przekazane jego bratankowi przyszłemu carowi Aleksandrowi I, który zarządził, żeby broń nowoczesna od XVIII w. została przekazana do Arsenału Pałacu Aniczkowskiego, zaś broń do XVIII w. do Arsenału w Carskim Siole. W ten sposób książka Schillera, jako eksponat nowoczesny, trafiła do Pałacu Aniczkowskiego, gdzie znalazł ją R. Grimm .
11 O stanie badań nad kolekcję broni gen. Dąbrowskiego patrz: J. Pych: Kolekcją broni i historycznych pamiątek gen. J. H. Dąbrowskiego. [W:] "Cenne, Bezcenne/Utracone", nr 1/2 (37/38), styczeń-kwiecień 2003, s. 18-21; Z. Strzyżewska: Kolekcja broni gen. J. H. Dąbrowskiego. Próba rekonstrukcji (I), tamże, s. 23-26 Próba rekonstrukcji (II) "Cenne, Bezcenne/Utracone", nr 3/4 (39/40) maj-sierpień 2003, s. 8-13
12 RGIA, tamże, k. 39-40

Wersja do druku