Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Pożar - stare zagrożenie, nowe możliwości ochrony

Każdego roku w statystykach prowadzonych przez Państwową Straż Pożarną odnotowywane są kolejne zniszczone w wyniku pożaru obiekty. Z rejestru i ewidencji zabytków skreślane są nieruchome i ruchome zabytki. Niektóre obiekty niszczone są kilka razy. Tak było w przypadku zabytkowego kościoła w Woli Justowskiej pod Krakowem, który został zniszczony po raz pierwszy w roku 1978. Jego odbudowa po pożarze trwała blisko 10 lat. Ponownie kościół spłonął wiosną 2003 r. Od wielu lat liczba pożarów obiektów zabytkowych utrzymuje się na stałym poziomie, około 150 pożarów.
Utrzymanie takiego stopnia zagrożenia oznacza, że w najbliższych dziesięciu latach z mapy Polski zniknie 1 500 zabytków, a w XXI w. 15 000! Biorąc pod uwagę wielkość tych liczb, a może przede wszystkim to, co się za nimi kryje – bezpowrotną stratę dziedzictwa narodowego - poważnie należy przyjrzeć się problemowi zapewnienia właściwego poziomu zabezpieczenia pożarowego.

Z danych Państwowej Straży Pożarnej wynika, że w roku 2002 w obiektach użyteczności publicznej (obiekty sakralne, muzea, galerie, biblioteki i archiwa) odnotowano 155 pożarów (142 w obiektach sakralnych, 8 w muzeach i galeriach oraz 5 w bibliotekach i archiwach). Jedynym plusem w tej statystyce jest to, że wśród zaistniałych zdarzeń zdecydowanie przeważały pożary małe, którym nie towarzyszyły znaczne straty. W latach 1999-2002 odnotowano łącznie 646 pożarów w obiektach użyteczności publicznej (szczegóły przedstawiano w tabeli). Niezwykle ciekawa jest analiza przyczyn powstawania pożarów w roku 2002. Wynika z niej, że dwie podstawowe przyczyny to nieostrożność osób dorosłych (60 przypadków) oraz umyślne podpalenie (45 przypadków). O powstaniu pożaru "czynnik ludzki" decydował w 105 na 155 przypadków. To powinno dać wszystkim do myślenia. W większości ocen dotyczących przyczyn powstania pożarów zawsze mocno podkreślano niebezpieczeństwo umyślnych podpaleń. W następnej kolejności jako przyczyny pożarów wymieniano wady instalacji elektrycznych, grzewczych oraz ich nieprawidłową eksploatację. Na przytoczone dane nie można być obojętnym. Z danych wynika jednoznacznie, że zdecydowane ograniczenie wpływu "czynnika ludzkiego" na powstanie pożaru może przynieść zdecydowaną poprawę stanu bezpieczeństwa pożarowego zabytków. Nie oznacza to jednak, że nie należy zwracać uwagi na stan instalacji technicznych. Ich prawidłowe wykonanie i eksploatacja są niezbędnym elementem bezpiecznego obiektu.
Jedną z dróg zmniejszenia ryzyka powstania pożaru jako skutku podpalenia czy nieostrożności osób dorosłych jest dążenie do rozbudowania biernych i aktywnych środków ochrony przeciwpożarowej, a w szczególności większego niż dotychczas stosowania środków ogniochronnych oraz systemów alarmu pożaru (w połączeniu z systemami gaszenia w ochronie najcenniejszych obiektów). Można powiedzieć, że to co proponuję to nic nowego. W pewnym sensie tak, chociaż stosowanie technicznych środków zabezpieczenia w ochronie obiektów zabytkowych, a zwłaszcza obiektów sakralnych miało kilka istotnych ograniczeń. Najważniejszym była ograniczona możliwość prawna pomocy finansowej - dotacja lub zwrot poniesionych nakładów, na jakie w przypadku bardzo cennych zabytków mogli liczyć ich właściciele. Wynikało to nie z niechęci służb konserwatorskich, ale z ograniczeń prawnych. Obecnie te ograniczenia znikają za sprawą nowej ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, która zaczęła obowiązywać we wrześniu 2003 r. Artykuł 77. ustawy przewiduje, że dotacja może obejmować nakłady konieczne na zakup i montaż instalacji przeciwwłamaniowej oraz przeciwpożarowej i odgromowej. Zapis ten nie oznacza oczywiście, że każda instalacja zabezpieczająca wykonana w obiekcie wpisanym do rejestru zabytków podlega dotacji czy refundacji poniesionych nakładów. Przepisy ustawy stworzyły natomiast możliwości ubiegania się o dotacje. Zapis ten daje również szansę tworzenia kompleksowych programów konserwatorskich dla ratowania najcenniejszych zabytków. Od tej pory w programach konserwatorskich można przewidywać nie tylko prace związane bezpośrednio z konserwacją czy restauracją zabytków ruchomych i nieruchomych, ale również i realizację spraw związanych z bezpieczeństwem obiektu.

W ostatnim czasie zmieniły się nie tylko podstawy prawne działań, ale również pojawiły się nowe rozwiązania techniczne. Jednym z istotnych ograniczeń stosowania systemów alarmu pożaru w obiektach zabytkowych, były występujące czasami trudności w prowadzeniu instalacji przewodowej. W niektórych zabytkach trudności z rozprowadzeniem przewodów wprost uniemożliwiały wykonanie systemu alarmu pożaru. W ofercie rynkowej pojawiły się bezprzewodowe czujki pożarowe, które są dopuszczone do stosowania w ochronie przeciwpożarowej przez Centrum Naukowo Badawcze Ochrony Przeciwpożarowej w Józefowie. Praca w temperaturach od -10oC do +55oC), pięcioletni okres działania baterii zasilającej czujki to parametry, których nie można nie doceniać.
Wszystko wskazuje również na to, że w większym niż dotychczas stopniu znajdą zastosowanie w ochronie przeciwpożarowej zabytków systemy bardzo wczesnej detekcji dymu. Może tak się stać dzięki nowej polityce cenowej, jaką firmy prowadzące dystrybucję tych urządzeń przyjęły w stosunku do ofert zabezpieczenia zabytków.

W tym roku pojawiło się jeszcze jedno, godne uwagi rozwiązanie techniczne - stała instalacja gasząca opracowana specjalnie pod kątem ochrony zabytków. Na polskim rynku tego typu urządzenia były dotychczas niedostępne. W Europie podobne rozwiązania opracowano i wprowadzono do ochrony zabytków w Norwegii. Ze względu na koszty rozwiązania norweskie nie mogły zostać wprowadzone do Polski. Cóż jest zatem takiego niezwykłego w polskim rozwiązaniu. Na kilka elementów trzeba zwrócić uwagę. Tani czynnik gaszący - rozpylona woda tłumi pożar, nie wyrządzając jednocześnie szkód w ratowanym obiekcie. W zależności od rodzaju dyszy i stopnia rozpylenia system może być stosowany zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz (obecne rozwiązanie przystosowane jest do stosowania na zewnątrz). Oprócz systemu gaszenia opracowana została liniowa czujka (pneumatyczna), która jest w stanie wykryć pożar na zewnątrz chronionego obiektu. Dzięki temu rozwiązaniu zabytek może "bronić się sam", nawet w przypadku prób jego podpalenia. To ogromny krok naprzód w zabezpieczeniu przeciwpożarowym zabytków. Warto by o nowych możliwościach ochrony zabytków wiedzieli ich właściciele, służby konserwatorskie oraz projektanci systemów zabezpieczeń. Ratujmy zabytki szybciej i skuteczniej, dopóki mamy jeszcze co ratować.

Wersja do druku