Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Zbroje wracają do Kórnika

W 1946 r. Stanisław Bodniak (1897-1952), dyrektor Biblioteki Kórnickiej tak opisywał stan zamku w Kórniku. Wnętrze [...] po ucieczce Niemców przedstawiało obraz niesamowitego zniszczenia: wszędzie stosy strzaskanych mebli i zabytków, szczątki rozbitych skrzyń, szkła i porcelany, walające się poniszczone dokumenty, porozrzucane książki, numizmaty i wszelkie papiery, obalone sprzęty i ich części, wyłamane i zniszczone drzwi, tektury etc. etc. ("Pamiętnik Biblioteki Kórnickiej", z. 3 s. 317).

Po wojnie starano się zachować lub zrekonstruować wygląd sal na podstawie przechowywanych w Bibliotece Kórnickiej dokumentów. Wydatnie pomogły w zadaniu Wspomnienia o zamku i tradycji rodowych Działyńskich i Zamoyskich spisane przez Marię Zamoyską oraz sporządzony przez Zofię z Zamoyskich Grocholską Inwentarz zbiorów Muzeum w Kórniku z 1924 r., jednak nie wszystko mogło wrócić do stanu przedwojennego - brakowało utraconych eksponatów.
Pierwsza wzmianka o Kórniku, jako siedzibie rodziny Górków herbu Łodzia, sięga drugiej połowy XIV w. Pod koniec XVI w. przeszedł on w ręce Czarkowskich, a następnie w początkach XVII stulecia Grudzieńskich, od których około 1676 r. zakupił go Zygmunt Działyński. Po bezpotomnej śmierci jego wnuka, Feliksa Szołdarskiego, syna Teofili z Działyńskich, której pierwszym mężem był Stefan Szołdarski, drugim zaś Aleksander Hilary Potulicki, oraz procesie spadkowym wygranym w 1801 r. przez Ksawerego Działyńskiego (stryjecznego wnuka Zygmunta Działyńskiego) majątek znów powrócił do tego rodu. Wspaniały, masywny zamek, otoczony fosą i pięknym ogrodem, obecny swój wygląd zawdzięcza synowi Ksawerego Działyńskiego, Adamowi Tytusowi (1796-1861), który wraz z żoną Celestyną z Zamoyskich gruntownie go przebudował. W zamku tym znalazła w 1828 r. swą siedzibę słynna biblioteka założona przez Tytusa Działyńskiego. W zamyśle miała to być bibliotheca patria poświęcona historii i kulturze uciemiężonego, lecz nie zniewolonego duchowo narodu. Biblioteka szybko stała się niezwykle cenną skarbnicą wiedzy i źródeł dla polskich badaczy historii i literatury ojczystej. W 1821 r. Tytus Działyński zakupił 100 rękopisów ze zbioru Kajetana Kwiatkowskiego, które niegdyś należały do biblioteki Radziwiłłów w Nieświeżu, w tym Dariusze sejmowe z XVI w. i rękopis Retoryki Kalimacha. W 1825 r. księgozbiór powiększył się kilkakrotnie, głównie o rękopisy, starodruki i polonika dzięki penetracjom bibliotek klasztornych i zakupom dokonywanym za granicą. Ważnym elementem działalność biblioteki były prace edytorskie i wydawnicze. Rozpoczęte przez Tytusa dzieło kontynuował jego syn, a wnuk Ksawerego Działyńskiego, Jan Działyński (1829-1880). Ich to niestrudzone wysiłki legły u podstaw świetności Kórnika: odrestaurowanego zamku, wspaniałego założenia ogrodowego, bogatego księgozbioru, archiwum oraz cennej kolekcji "starożytności". Po śmierci Jana Działyńskiego, Kórnik odziedziczył jego siostrzeniec, Władysław Zamoyski (1853-1924), syn Jadwigi z Działyńskich i gen. Władysława Zamoyskich. On to zapisem testamentowym przekazał Kórnik narodowi polskiemu, co nastąpiło w 1924 r.. Opiekę nad biblioteką, zamkiem i gruntami przejęła Fundacja Zakłady Kórnickie powołana na mocy Ustawy z 30 lipca 1925 (Dz.U.RP nr 92, poz. 586). Przetrwała ona w niezmienionym kształcie do 1949 r., jednak dekret z 1952 r., likwidujący wszelkie fundacje, przypieczętował jej los. W 1953 r. jej zasoby przejęła Polska Akademia Nauk, tworząc trzy odrębne placówki: Bibliotekę Kórnicką, Instytut Dendrologii i Zakład Doświadczalny.
Podczas wojny część zbiorów uległa rozproszeniu, niektóre z mebli wzięto do wyposażenia mieszkania administratora, inne posłużyły do umeblowania willi Artura Greisera, namiestnika tzw. Okręgu Warty. Tam również zabrano kilka sztuk zabytkowej broni. Militaria zostały wywiezione w 1943 roku do Kaiser Friedrich Museum w Poznaniu na wystawę "Deutsche Wehr im Wartheland". (R. Kąsinowska: Zamek w Kórniku s. 174) Największe straty powstały w 1945 r., gdy wkraczająca na te tereny Armia Czerwona dopełniła zniszczenia. Bezpowrotne utracone zostały przedmioty ceramiczne, cenne tkaniny - zniszczone lub wywiezione, meble porąbane. Po przejściu frontu zaczęły grasować bandy rabusiów. S. Jasińska tak opisuje owe wydarzenia: wszystkie skrzynie zostały rozbite, eksponaty potrzaskane i zdeptane. Porcelana kórnicka schowana w szafie gdańskiej w sali jadalnej, została stamtąd wyrzucona i zdeptana na miazgę. Prawie wszystkie szafy gdańskie były zupełnie zdemolowane, wszystkie drzwi porozbijane, lustra i szyby potłuczone. (Biblioteka Kórnicka w okresie okupacji "Pamiętnik Biblioteki Kórnickiej" Z. 3 s. 315) Księgozbiór, na szczęście, nie doznał tak poważnych strat. Przepadły głównie te dzieła, które zostały wypożyczone innym bibliotekom. Zasoby biblioteki w wyniku działań wojennych i przemarszom wojsk utraciły kilkanaście rękopisów i starych druków oraz 721 rycin, w tym Autoportret Rembrandta, Madonnę adorującą Dzieciątko i św. Józefa Dürera, miedzioryty Della Belli.

Istotną częścią kórnickich zbiorów była kolekcja tzw. starożytności. Składały się na nią zabytki archeologiczne, militaria, złotnictwo i obiekty numizmatyczne. Podobnie jak w przypadku biblioteki, zalążkiem kolekcji stały się przedmioty odziedziczone po przodkach. Zbiór broni zapoczątkowały pistolety i strzelby należące do Władysława Gurawskiego, drugiego męża Anny z Rodomickich, babki Tytusa Działyńskiego. Wzbogaciła ją znacząco penetracja rodzinnych majątków na Pomorzu i Wielkopolsce oraz zakupy zarówno na aukcjach, jak i podczas przymusowego pobytu w Galicji po upadku powstania listopadowego. Kolekcja miała przypomnieć chwalebną przeszłość oręża polskiego, którego symbolem dla wszystkich były waleczne pułki jazdy pancernej i husarii, stąd zbroje karacenowe, liczne kirysy, hełmy, misiurki i kolczugi, broń biała, a nawet armaty. Spis z 1 października 1861 r. wykazywał aż 4 kompletne zbroje i 217 różnych części uzbrojenia.
R. Kąsinowska ocenia: militaria stanowiły najbardziej zwarty zespół kórnickich starożytności i im Tytus Działyński poświęcał najwięcej uwagi. Jednak trwające w zamku do końca jego życia prace restauracyjne nie stworzyły odpowiednich warunków od ustawienia "zbrojowni". (Zamek w Kórniku s. 152). Zapowiedzią przyszłej ekspozycji były prezentacje najciekawszych obiektów podczas corocznych wystaw ogrodniczych urządzanych przez Tytusa Działyńskiego, tradycyjnie 1 października. Kolekcja militariów była sukcesywnie powiększana przez Jana Działyńskiego. Salę Mauretańską, która miała być biblioteką, przeznaczył na pomieszczenie muzealne. Jej wygląd został utrwalony na fotografiach lat 1910-1916 przedstawiających salę i najciekawsze obiekty. Jednak pierwszą usystematyzowaną dokumentację fotograficzną przedwojennych zbiorów zawdzięczamy historykowi sztuki, Józefie Orańskiej, pracującej od 1937 r. w Bibliotece Kórnickiej. Dzięki jej działalności są dla nas dostępne przekazy ikonograficzne rzeczy zagrabionych, zaginionych i bezpowrotnie zniszczonych, które przed wojną przechowywane były na zamku w Kórniku.

W ramach rewindykacji część eksponatów zostało zwróconych w 1946 r. przez władze radzieckie. Te, które w 1939 r. wyjechały na Światową Wystawę w Nowym Jorku wróciły w 1961 r. wraz z wawelskimi arrasami. Były to: zbroja husarska, kolczuga, koncerz, dwa pistolety, olstra i karabela. Okres wojny przeczekały w Kanadzie. Na odzyskanie kolejnych eksponatów musiano czekać aż 42 lata.

7 kwietnia 2003 r. minister Rafał Skąpski, reprezentując ministra kultury Waldemara Dąbrowskiego, przekazał na ręce dyrektora Biblioteki Kórnickiej, prof. dr hab. Stanisława Sierpowskiego odzyskane fragmenty sześciu zbroi husarskich, w tym naramiennik z końca XVII w. ośmiofolgowy, zdobiony nakładkami i rozetkami mosiężnymi, parę naramienników XVII/XVIII w. siedmiofolgowych, zdobionych lamówkami mosiężnymi i mosiężnymi nitami, szyszak husarski niekompletny XVII/XVIII w. zdobiony mosiężnymi nakładkami i nitami, tylną część obojczyka z końca XVII w. zdobionego mosiężną lamówką i mosiężnymi nitami, fragment nakarczka od szyszaka husarskiego typu podhoreckiego z końca XVII w. oraz obojczyk i hełm turbanowy do polskiej zbroi karacenowej z przełomu XVII i XVIII w. Te ostatnie wymienione elementy dopełniały zbroi, która została odzyskana już w 1946 r.

Przechowywana od XIX w. na Zamku w Kórniku wykonana była z żelaza kutego przez polski warsztat płatnerski około 1700 r. Każdy element zbroi miał naniesiony białą farbą olejną numer inwentarzowy. W 1943 r. zbroja w całości została wywieziona przez Niemców na wystawę "Deutsche Wehr im Wartheland" do Kaiser Friedrich Museum w Poznaniu. Gdy w 1946 r. zostały zwrócone naplecznik, napierśnik i naramiennik o brakujących fragmentach nic wówczas nie wiedziano. Pozostały tylko: przedwojenna dokumentacja fotograficzna z 1938 r., opisy katalogowe i zapis w inwentarzu. W 2002 r. obiekty te zostały odnalezione w angielskim antykwariacie i przy pomocy Ambasady RP w Londynie zakupione przez Ministerstwo Kultury. Z początkiem tego roku sprowadzono je do Polski. Ich stan zachowania jest bardzo dobry. Wszystkie elementy obojczyka i hełmu są oryginalne, gdyż od momentu powstania nie wymagały żadnych zabiegów konserwatorskich.

Powrót tych obiektów cieszy tym bardziej, że zaginiony turban był jedynym na świecie polskim hełmem karacenowym, w którym część łusek ze względów dekoracyjnych została wykonana ze złoconego mosiądzu. Należy tu dodać, że polskie zbroje karacenowe są obiektami unikatowymi. Na świecie zachowało się w całości zaledwie pięć takich jednorodnych zbroi. Dzięki odzyskaniu obojczyka i hełmu, należących przed wojną do Fundacji Zakładów Kórnickich w Kórniku, zostanie scalona szósta.

Wersja do druku