Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Rzut oka z... satelity?

Obecnie nasza Ziemia staje się swego rodzaju globalną wioską. W owej "osadzie" jest coraz więcej chałup, w których, mówiąc obrazowo, panuje coraz większe zagęszczenie. Co więcej, gospodarze co raz to wskazując na stojące na podwórzach sterty siana, żądają by natychmiast znaleźć zgubione w nich igły. Jak tego dokonać?
Powyższy obraz być może został nakreślony "przerysowaną" kreską. Faktem jest jednak, że np. na całym świecie co dnia wyrusza tysiące konwojów przewożących dzieła sztuki warte setki milionów dolarów. By zapewnić im bezpieczeństwo niezbędna jest wiedza o tym, gdzie w każdej sekundzie takie konwoje się znajdują.
Sposobem na uzyskanie tej wiedzy jest urządzenie GPS-box służące do przejmowania i przechowywania w pamięci współrzędnych obiektu przekazywanych przez satelitę. Dzięki niewielkim rozmiarom (120x60x30 mm) urządzenie to może zostać ukryte przed niepowołanymi. W zależności od sposobu zastosowania, antena, w którą wyposażone jest urządzenie, może spełniać różne funkcje. Box może przejmować cyfrowo zakodowane wartości pomiarowe (temperatura, wysokość, geograficzne współrzędne położenia...) prócz tego, w zależności od rozwoju wydarzeń GPS w każdej chwili może być wzbudzone z uśpienia w celu ustalenia dokładnej pozycji interesującego nas obiektu.
Sposób na alarm
Światowi producenci zabezpieczeń prześcigają się w konstruowaniu coraz to wymyślniejszych cacek, które mają za zadanie ochronić nasze dobra kultury. Co jednak zrobić, gdy ostatni cud techniki "dostaje fioła" i miast ostrzegać, dręczy nas dniem i nocą fałszywymi alarmami? Na to również znalazł się sposób. Jednym z nich jest tzw. czujnik dualny pracujący w podczerwieni wspomaganej ultradźwiękami.
Czujnik w muzeum nieoczekiwanie wszczyna alarm na pół miasta, przyczyną może być np. promień słoneczny, który podwyższoną temperaturą wzbudził czujnik sygnalizacyjny. Czujnik połączony ze "szperaczem" pracującym w paśmie ultradźwięków powoduje, że gdy oba systemy niezależnie potwierdzą, iż nastąpiło zagrożenie (wykryto ciepło wchodzącego do sal wystawowych włamywacza a mikrofale zarejestrowały jego ruch) wówczas straż i policja stawiana jest na nagi.
Na szczęście, gdy przekraczamy próg sali wystawowej nie pamiętamy, że wokół nas może czuwać elektronika. Napisałem "może", gdyż nadal nowinki elektroniczne dla polskich muzeów są równie nierealne, jak niekiedy dokupienie sprzętu komputerowego, niezbędnego do stworzenia profesjonalnej bazy danych o posiadanych obiektach muzealnych

Wersja do druku