Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Pontyfikał płocki

28 maja 1973 r. monachijski dom aukcyjny Hartung und Karl wystawił na sprzedaż cenny manuskrypt. W katalogu aukcyjnym określony został jako rytuał z pontyfikałem, napisany na pergaminie w języku łacińskim, pochodzenia niemieckiego z początku XIV wieku.
Dalej znalazła się informacja, że kodeks ma zniszczoną oprawę pochodzącą z wieku XIX oraz rozluźniony grzbiet. Cena wywoławcza nie była, mówiąc najdelikatniej, wygórowana. Zaledwie 5 000 DM. Na zakup za kwotę niewiele wyższą, bo 6 200 DM zdecydowała się szacowna Państwowa Biblioteka Bawarska (Bayerische Staatbibliothek). Niemieckich specjalistów nie zraził brak kilku kart początkowych, a także ślady po usuniętych pieczęciach na karcie 86 i 196. Nowy nabytek monachijskiej biblioteki otrzymał sygnaturę CLM (Codices Latini Monacense) 28938. W tamtejszym katalogu, poza datowaniem i wymiarami, dodano informację o istniejących ozdobnych inicjałami, a także o cysterskim pochodzeniu kodeksu. Nikt nie zwrócił uwagi, lub zwrócić nie chciał, na dwa zapisy, które mogłyby więcej powiedzieć o jego faktycznej proweniencji. Na karcie 211 (ostatniej) znajdował się czytelny napis: Liber ecclesie plociensis, a wcześniej na karcie 48 przy opisie obrzędu udzielania świeceń duchownych, podano, że kandydaci są świeceni ad titulum sancte plocensis ecclesie.
Nie mogło być wątpliwości, że ów n i e m i e c k i kodeks jest słynnym Pontyfikałem płockim, który został skradziony w 1940 r. z Biblioteki Seminarium Duchownego w Płocku, nota bene pochodzącym nie z wieku XIV ale, jak wykazały ostatnie badania ks. dr Antoniego Podlesia, z XII w.
Przed przystąpieniem do próby prześledzenia losów tego zabytku, należy wyjaśnić, czym jest pontyfikał. Jest to księga liturgiczna zawierająca modlitwy, przepisy czynności rytualnych i ceremonii odprawianych przez biskupów oraz zwykłych kapłanów, często bogato zdobiona. Za pierwszy pontyfikał uważa się ten spisany w skryptorium klasztornym w Moguncji w latach 950-963. Z uwagi na swą użyteczność był wielokrotnie kopiowany. Często kolejne egzemplarze wzbogacano przez dopisywanie lokalnych obrzędów kultywowanych w danych diecezjach. Pontyfikały zawierały ponadto uwagi i uzupełnienia kolejnych właścicieli czy użytkowników.
Pontyfikał płocki został spisany na 214 pergaminowych kartach o wymiarze 270 x 185 mm czarnym atramentem (inkaustem), który z upływem wieków wyblakł i przybrał barwę ciemnobrunatną. Lepiej zachował się inkaust czerwony. Obok tekstu pierwotnego pontyfikał zawiera liczne marginalia (uwag i uzupełnienia), co świadczy o jego użytkowaniu przez kilka wieków.
Dziś wiadomo, że osoba sprzedająca Pontyfikał płocki, za pośrednictwem monachijskiego domu aukcyjnego, poza usunięciem znaków własnościowych wydarła 3 karty początkowe, zwane ochronnymi. Karta 1. prawdopodobnie była czysta, na karcie 2. wypisany był tytuł Agenda, natomiast na karcie 3v znajdowała się notatka przypominająca zarządzenie biskupa poznańskiego Andrzeja z 1302 r. Szczęśliwie zasadniczy tekst pontyfikału zachowany został w całości i jak dawniej rozpoczyna się od Incipit ordo examinandum electum episcopum. Całość tekstu pierwotnego pisana jest minuskułą romańską i kończy się na karcie 205, natomiast tekst zapisany na dalszych kartach, tj. do karty 211, jest dziełem późniejszym i nie należy do pierwotnej zawartości.
Przedwojenni badacze zgodnie uważali Pontyfikał płocki za dzieło XIII-wieczne, jednak po badaniach mikrofilmu otrzymanego z biblioteki monachijskiej w latach 70. XX w., datę jego powstania ks. dr Podleś przesunął na 2., 3. ćw. XII w. Oznacza to, że jest on najstarszym polskim pontyfikałem, a jednocześnie reprezentuje najstarszy typ pontyfikału tzw. rzymsko-germański. Na jego kartach opisane zostały obrzędy Depositio Crucis (złożenie do grobu) i Visitatio Sepulchri (nawiedzenie grobu) oraz procesja rezurekcyjna i procesja do chrzcielnicy podczas nieszporów świątecznych. Są to najwcześniejsze opisy rezurekcji na ziemiach polskich.
Przeprowadzone badania wskazują, że Pontyfikał płocki został przepisany z jakiegoś egzemplarza specjalnie dla jednego z polskich biskupów. Świadczy o tym zawarty w nim tekst przysięgi, jaką składa elekt w czasie konsekracji biskupiej swojemu metropolicie. Elekt przyrzeka posłuszeństwo i uległość ...specialiter sancte gneznensi Ecclesie... et sancto adalberto... oraz zobowiązuje się brać udział w Festivitatibus sancte gneznensis ecclesie... Wspomniana przysięga znajduje się w tekście zasadniczym kodeksu i jest napisana tą samą ręką, co kodeks do karty 205. Nie jest to więc późniejsze uzupełnienie. Czas transkrypcji pontyfikału wskazywałby, że zamawiającym był biskup płocki Aleksander z Malonne (1129- 1156), za czym przemawia, zdaniem ks. dr. Podlesia, umieszczenie w litanii św. Gertrudy z Nivelles, szczególnie popularnej w ojczyźnie biskupa oraz św. Katarzyny, czczonej przez benedyktynów, z którymi biskup był związany.
Trudno dziś odtworzyć pełne dzieje Pontyfikału płockiego. Nie zachowały się bowiem średniowieczne inwentarze katedry płockiej i choć nałożono na katedrę nakaz sporządzenia spisu jej księgozbioru w roku 1398 (ponowiony w latach 1502 i 1557), nie wiadomo czy został spełniony. Jeśli tak, to powstałe wówczas inwentarze zaginęły. W okresie rozbiorowym wraz z innymi cennymi pozycjami z tej biblioteki, liczącej 2000 dzieł, w tym 92 rękopisy pergaminowe i 54 papierowe, pontyfikał przechowywany był w partii wieżowej katedry, tuż za organami. Wraz z restauracją świątyni dokonaną zgodnie z projektami arch. Stefana Szyllera, w latach 1901-1904 wzniesiono budynek, tzw. lamusa katedralnego, który w roku 1930 przekształcony został w Muzeum Diecezjalne. Tam przeniesiono wszystkie rękopisy katedralne do czasu inauguracji nowego gmachu Biblioteki Seminarium Duchownego.
Niezwykle cenną Biblioteką Seminarium Duchownego w Płocku Niemcy interesowali się już przed wybuchem wojny. Latem 1939 r. w Płocku złożył wizytę dr Rudolf Diesch, dyrektor Biblioteki Państwowej w Królewcu. Miał co podziwiać. W inwentarzu znajdowało się wiele kodeksów i różnych dokumentów rękopiśmiennych, liczne inkunabuły i stare druki. Wśród rękopisów wyróżniały się kodeksy liturgiczne, przekazujące bardzo wczesną, bogatą i powiązaną z miejscowymi zwyczajami liturgię. Nikt z oprowadzających niemieckiego gościa nie mógł przewidzieć, że ten powróci wiosną 1940 r., i to nie sam, ale w towarzystwie niemieckich "ekspertów" z Królewca - radcy ds. architektury dr. Forstreutera, dyrektora Archiwum Państwowego dr. Heina oraz radcy bibliotecznego prof. Götzem von Selle. Pontyfikał znalazł się wśród dzieł przeznaczonych do konfiskaty (do nich należały, m.in.: Biblia płocka, dwunastowieczny homiliarz, Księga chórowa płocka z lat 1360-1370, Graduał Świętosława z Wilkowa z roku 1365 zawierający najstarszą znaną polską pieśń wielkanocną oraz pochodząca z około 1400 r. księga objawień). Wkrótce wszystkie zostały przewiezione koleją do Królewca. Ten rabunek niemiecka gazeta, wydawana w Płocku, "Plocker Tagelblatt" nazwała porządkowaniem bibliotek w Południowych Prusach, a sam Płock miejscem odkrycia starych dokumentów kultury niemieckiej. Na wstępie podała, że księgozbiór płocki, liczący 50 000 tomów (w tym około 100 starych rękopisów, a wśród nich 10 o "niezwykłej wartości" i ponad 300 inkunabułów) został wywieziony do Państwowej i Uniwersyteckiej Biblioteki w Królewcu.
Trudno powiedzieć, jakie były dalsze losy Pontyfikału płockiego. Ks. dr Podleś wysuwa przypuszczenie, że w czasie działań wojennych, a może pod koniec wojny, tj. w marcu 1945 r., ktoś z pracowników biblioteki w Królewcu zabrał pontyfikał ze sobą do Niemiec i przechowywał do 1973 r. i to on wystawił dzieło na sprzedaż po uprzednim usunięciu odpowiednich kart i znaków własnościowych. Równie prawdopodobne jest, że pontyfikał został wykradziony w czasie transportu przez kogoś z eskorty konwoju ewakuacyjnego co, jak wiadomo, zdarzało się nader często.
Dziś wszystko wskazuje na to, że za sprzedażą Pontyfikału płockiego stał Centralny Antykwariat NRD kontrolowany wówczas przez płk. Aleksandra Schalcka - Golodkowskiego. Był on wtedy szarą eminencją wschodnioniemieckiego reżimu i jego służby bezpieczeństwa. Koordynował zakulisowe międzynarodowe operacje finansowe, zajmując się zarówno handlem dziełami sztuki, jak i bronią. To właśnie Centralny Antykwariat "upłynniał" wiele cennych obiektów, które na terenie NRD znalazły się w czasie wojny, a wcześniej były rabowane np. w Polsce. Taką hipotezę potwierdza dziś sam właściciel domu aukcyjnego Hartung und Hartung. Jego zdaniem pontyfikał został wstawiony przez zachodnioniemieckiego handlarza dziełami sztuki, który w środowisku antykwariuszy znany był z bliskich kontaktów z Centralnym Antykwariatem NRD w Lipsku. Jednak dotychczasowe badania zachowanych i przejętych przez Urząd Gaucka akt STASI nie przyniosły, niestety, informacji na temat uprawianego przez tajną służbę NRD handlu dziełami sztuki zrabowanymi w czasie wojny.
Starania o odzyskanie Pontyfikału płockiego strona polska rozpoczęła niemal natychmiast po otrzymaniu informacji o jego aktualnym miejscu przechowywania, tj. od roku 1977. Bezskutecznie. Strona przeciwna zasłaniała się nabyciem dzieła w tzw. dobrej wierze, aż wreszcie, nie mogąc dalej utrzymywać takiego stwierdzenia, poinformowała, że pontyfikał sprzedały polskie władze komunistyczne za pośrednictwem Ars Polony. I choć o absurdalności tego stwierdzenia dziś już nie trzeba nikogo przekonywać, Pontyfikał płocki wciąż pozostaje w Monachium.

Bibliografia:
Ks. Antoni Podleś: Pontyfikał Płocki z XII wieku. Płock 1986
Informator o stratach bibliotek i księgozbiorów domowych na terytoriach polskich okupowanych w latach 1939-1945. Red. B. Bieńkowska, oprac. U. Paszkiewicz, J. Szymański. Poznań 2000

Wersja do druku