Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Latarnie, czyli o oświetleniu ulic

Warunki życia w XVIII-wiecznym mieście były nie do pozazdroszczenia. Tylko niektóre ulice miały utwardzoną nawierzchnię, do wyjątków należały wydzielone trasy dla pieszych. Piesi zawsze byli na ulicy w gorszej sytuacji, musieli ustępować pojazdom, a właściwie uciekać przed nimi. Brnęli w błocie, w kurzu, kałużach. Cóż dopiero po zmierzchu!
Były, oczywiście, miasta, gdzie dbano o mieszkańców i warunki przemieszczania się były w miarę znośne. Z pamiętników XVIII-wiecznych turystów wiemy też, że w większości europejskich miast nie warto było bez ważnego powodu po zmroku opuszczać domu czy zajazdu. Miasto Warszawa należała do tych ostatnich.
Sytuacja zaczęła zmieniać się w połowie stulecia pary, elektryczności i... żeliwa. Przypomnijmy: żarówka, która bezwzględnie zrewolucjonizowała oświetlenie w ogóle została wynaleziona przez Edisona w 1879 r.
Nieco wcześniej zaczęto wykorzystywać powszechnie gaz ziemny jako wygodne źródło światła. Warszawska gazownia miejska rozpoczęła swoją działalność w1888 r. W Warszawie zachowały się do dziś działające latarnie gazowe. Na Agrykoli można rano i wieczorem obserwować rytuał podkręcania i zakręcania gazu. Takie latarnie upowszechniły się w mieście, warunkiem było zainstalowanie rur gazowych. Upowszechniły się także latarnie gazowe mocowane na wysięgnikach na fasadach kamienic, w przejazdach bramnych, na podwórkach i placykach. Wiązało się to z minimalizowaniem kosztów przeprowadzania dodatkowej instalacji gazowej. Stosunkowo szybko gaz zaczęto zastępować wygodniejszym i bezpieczniejszym oświetleniem elektrycznym.
XIX-wieczne odlewnie żeliwa błyskawicznie odpowiedziały na zapotrzebowanie: zaproponowały dziesiątki wzorów latarni o trzonach gładkich, kanelowanych ,dzielonych i jednolitych; o głowicach mniej i bardziej stylowych; o bazach rozbudowanych i prostszych. Słowem: czego klient sobie życzy.
Najpopularniejszymi latarniami elektrycznymi w Warszawie były tzw. "pastorałki". Latarnie te, odlewane w Białogonie (ale nie tylko), różna wysokość i różne ozdoby. Do wybuchu II wojny światowej było ich najwięcej. Obecnie, po okresie instalowania słupów z betonu i prostych rur "pastorałki" powróciły do łask i jak się wydaje zaakceptowane przez mieszkańców i władze miejskie. Powróciły też inne wzory żeliwnych słupów latarniowych. Współczesne odlewnie żeliwa starają się, aby w swojej ofercie mieć wzory latarń "w starym stylu".
Władze miast europejskich bardzo dbają o sprawy oświetlenia placów i ulic. Najczęściej konserwuje się stare latarnie, wyposażając w najnowsze systemy oświetleniowe, (energooszczędne żarówki ,systemy załączania i wyłączania prądu itd.) Powszechnie wykorzystuje się też słupy latarniowe do przekazywania prostych informacji czy instalowania urządzeń służących organizacji ruchu ulicznego.
Myślę, że ciekawe może być porównanie latarni z kilku stolic europejskich. Wnioski nasuną się same.

Wersja do druku