Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Notatki Prof. Bohdana Marconiego

W Zbiorach Specjalnych Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk pod sygnaturą 1451 można znaleźć trzy uszkodzone zeszyty. Jeden z nich, z 1938 r. jest nawet mocno nadpalony. Zawierają one uratowane cudem z pożogi powstania warszawskiego notatki prof. Bohdana Marconiego, w latach osiemdziesiątych przekazane do Zbiorów Specjalnych Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, gdzie obecnie są opracowywane.

Korzystał z nich już przed pięćdziesięcioma laty, jeszcze za życia prof. Marconiego, prof. Władysław Tomkiewicz i wielokrotnie się do nich odwoływał w Katalogu obrazów wywiezionych z Polski przez okupantów niemieckich w latach 1939-1945. Już wówczas były one źródłem bezcennych informacji, dotyczących często nieistniejących, czy zaginionych obiektów. Notatki przez profesora sporządzone są niezwykle skrupulatną i drobiazgową dokumentacją opisującą stan przyjmowanych do konserwacji obrazów i wykonywane zabiegi renowacyjne. Wśród właścicieli dzieł odnajdujemy adresy warszawskie, ale też dowiadujemy się, że płótna zostały przywiezione z Łodzi, Poznania czy wschodnich ziem II Rzeczypospolitej. Świadczy to o uznaniu w szerokich kręgach koneserów sztuki jakim cieszył się Bohdan Marconi, jako znakomity konserwator obrazów.
Profesor Bohdan Lucjan Marconi (1894-1975) pochodził z rodziny o wielopokoleniowych tradycjach artystycznych. Jego pradziad Leandro, rodowity Włoch był architektem, malarzem fresków i dekoracji teatralnych. Początkowo związany z Rzymem, później przeniósł się do Bolonii, gdzie został profesorem tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych. Jego syn Henryk (1792-1863) - dziadek profesora - również urodzony we Włoszech, absolwent bolońskiej Akademii, sprowadzony do Polski przez generała Ludwika Paca w 1822 r., stał się jednym z najwybitniejszych architektów działających w Polsce w pierwszej połowie XIX w. Architektem i konserwatorem był też ojciec Bohdana, Władysław (1848-1915), twórca m.in. Hotelu Bristol. Stryj Leonard (1835-1894), architekt i rzeźbiarz, profesor Politechniki Lwowskiej, znany jest jako autor pomnika Tadeusza Kościuszki na Wawelu. Antoni Kolberg (1815-1882), dziadek ze strony matki Kazimiery Eleonory był dobrze zapowiadającym się malarzem okresu romantyzmu.
Sam Bohdan Marconi po ukończeniu szkoły średniej wyjechał do Berlina, by kształcić się w konserwatorium. Dopiero mając 20 lat rozpoczął studia malarskie w Narodowej Szkole Sztuk Pięknych w Paryżu. Kontynuował je w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych, najpierw w klasie prof. Miłosza Kotarbińskiego, a później Wojciecha Kossaka. Nie zarzucił jednak swej pasji muzycznej i w 1917 r. koncertował w Filharmonii Warszawskiej. W listopadzie 1918 r. wstąpił do wojska i odbył kampanię na froncie litewsko-białoruskim. Ukończył Szkołę Podchorążych Piechoty, a następnie Wojsk Samochodowych. Od września 1922 r. podjął pracę w Muzeum Narodowym w Warszawie w pracowni konserwacji malarstwa, jako "konserwator-restaurator". Pracował tam aż do 1951 r. W 1947 r. został powołany na stanowisko profesora Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie uczył adeptów trudnej sztuki przywracania obrazom ich dawnej świetności.
Pozostała po profesorze spuścizna przechowywana jest w archiwum Akademii Sztuk Pięknych, tzw. teki i rolki Marconiego znajdują się w Ośrodku Dokumentacji Zabytków, a wspomniane notatki w Zbiorach Specjalnych Instytutu Sztuki. Te ostatnie, jak już nadmieniłam na początku, składają się z trzech zeszytów. Pierwszy z nich, pochodzący z 1938 r., pozbawiony przedniej okładki, zawiera 47 kart z silnie nadpalonymi brzegami. Dołączone są do niego 24 zdjęcia, z których jedno ocalało z pożaru tylko w niewielkim fragmencie. Drugi zeszyt obejmuje zapiski z 1943 r. i nie licząc śladu po wyrwaniu dwóch pierwszych stron, można przyjąć, że jest cały. Jako jedyny ma okładki, które chronią kolejne karty od 48 do 111. Opisywane obrazy ilustruje 137 fotografii. Trzeci zeszyt na przedniej okładce ma wypisane w dwóch kolumnach daty: 1944, 1945, 1946, 1947, 1948, 1949, 1950, 1953, 1956, 1959. Trzy ostatnie są skreślone z dopiskiem "brak". Zaczyna się od karty 113, a kończy na 252. Luźno dołączone są karty 253-275. Nie ma też tylniej okładki.
Notatki w tych zeszytach zazwyczaj były sporządzane na nieparzystych stronach. Zawierały informacje dotyczące daty przyjęcia obrazu, jego autorstwa, czasu powstania, tytułu, techniki wykonania, wymiarów, osoby właściciela z miejscem zamieszkania, czasami i numerem telefonu, osób dokonujących ekspertyz, konsultacji, podwykonawców (sklejanie, ramy), stanu obiektu i przeprowadzonych prac konserwatorskich oraz datę odebrania przez właściciela. Każda pozycja miała swoją liczbę porządkową. Ona właśnie łamana przez rok znaczyła odpowiednią fotografię. Czasami na zdjęciach pojawiały się dodatkowe informacje, takie jak tytuł dzieła, autor, daty życia malarza, czas powstania obrazu, przerys sygnatury, właściciel, czasami autor zdjęcia. Na stronach parzystych Marconi pieczołowicie kopiował sygnatury i zapisywał informacje o wszelkich napisach na odwrocie, przystawionych pieczęciach lub przyklejonych kartkach wraz z ich treścią. Do nich też były przyczepiane spinaczami fotografie obrazów, o czym świadczy ślad pozostały na nadpalonym zdjęciu i osmalonej karcie. Bardzo rzadko skopiowana sygnatura pojawiała się wśród głównych notatek, jak to miało miejsce w przypadku monogramisty H-B P.V.F.P.
Jedynie w drugim zeszycie na kartach 109-111 zachował się sumaryczny wykaz wszystkich obrazów przyjętych w danym roku od restauracji zawierający numer porządkowy, cenę, datę i datę "pozostałości".
W trzecim zeszycie pod datą 1944 przy kilkunastu obrazach pojawia się uwaga we wrześniu 44 zrabowany przez Niemców lub spalony. Taką formułą opatrzył też prof. Marconi portret Aleksandry Augustowej Potockiej pędzla Friedricha von Amerlinga, oddany do konserwacji przez niejakiego Ruppa z Warszawy. Płótno rzeczywiście wymagało renowacji. Jego stan oraz napis na odwrocie, świadczący o tym, że pochodził z kolekcji Branickich z Wilanowa uwieczniły fotografie. Szczęśliwie obraz ten nie spłonął. Po wojnie powrócił do Muzeum w Wilanowie i obecnie jest eksponowany w Galerii Portretu Polskiego.
Dzięki tym notatkom można też było ustalić, że podawany w publikacjach jako strata wojenna miniaturowy Portret Katarzyny Bora Lucasa Cranacha starszego, przedstawiający żonę Marcina Lutra i należący przed wojną do architekta Leandra Marconiego, oddał do konserwacji 4 grudnia 1945 r., jego wnuk Michał Perłowski, syn Jana Perłowskiego i stryjecznej siostry Bohdana Henrietty.
Znakomitym uzupełnieniem omawianych notatek są przechowywane w archiwum ODZ rolki Marconiego, wśród których znajdują się negatywy większości zachowanych odbitek i zdjęcia obiektów, których cechy fizyczne znamy jedynie z opisu. Na rolce 101 udało się rozpoznać zaginiony obraz Ambrosiusa Frankena Koloseum rzymskie pochodzący z cyklu Osiem cudów świata, który opisywany w notatkach, jako jedyny z całego cyklu nie był ilustrowany zdjęciem.
Należy podkreślić, że prowadzona przez profesora Marconiego dokumentacja okazała się niezwykle przydatna do ustalenia wymiarów, techniki, często ostatniego właściciela przed wojną (czy już w czasie wojny) lub przekazu ikonograficznego nie zachowanego dzieła. Dowiadujemy się z nich, że niektóre sygnatury były fałszywe, a niektóre obrazy wystawiane przed wojną jako oryginały były falsyfikatami. Trudno też przecenić przerysy sygnatur, które na pewno przydadzą się historykom sztuki.
Zgromadzona przez prof. Marconiego tak pełna i duża (na jednej karcie znajdują się dwa, a nawet po trzy opisy obiektów) dokumentacja jest cennym źródłem dla wszystkich, którym nieobce są zagadnienia sztuki. Dlatego ważna wydaje się inicjatywa Biura Pełnomocnika Rządu opublikowania krytycznego opracowania przechowywanych w Instytucie Sztuki notatek prof. Bohdana Marconiego, uzupełnionych w miarę możliwości materiałem ikonograficznym.

Wersja do druku