Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

"Przeszłość - Przyszłość". Wspomnienie o Januszu Ziembińskim

"Życie rozumiane jako przeszłość zostaje ponownie obudzone wraz ze wspomnieniami ludzi, którzy tu niegdyś żyli i działali ...". Wraz z tymi słowami wypowiedzianymi przez księcia Bolka von Hochberg podczas uroczystości otwarcia nowej ekspozycji wnętrz zamkowych w Pszczynie wchodzimy w przywrócony świat dnia codziennego rezydencji z przełomu XIX i XX wieku.

Poznajemy szczegóły życia, przedmioty którymi posługiwali się dawni mieszkańcy, intymność salonu księżnej Daisy, skupienie i powagę gabinetu księcia Henryka. Przechodzimy galerią lustrzaną, czy pełnym trofeów myśliwskich korytarzem parteru, słuchamy koncertu w sali lustrzanej. Mamy wrażenie, że ta od połowy XIX wieku rodowa siedziba książąt von Hochberg stoi dla nas otworem, że przenosimy się w prawdziwy świat tamtych dni.
Ta atmosfera i fakt odzyskania przez zamek pierwotnego charakteru i blasku to niewątpliwie zasługa dyrektora Janusza Ziembińskiego, człowieka, który wraz z niewielkim zespołem zgromadzonych wokół siebie pracowników od wielu lat z ogromną konsekwencją tworzył tę rezydencję, który, wbrew wszystkiemu w czasach niesprzyjających nowatorskim posunięciom starał się przekształcić istniejące muzeum wnętrz mieszkalnych w Pszczynie w żyjący własnym życiem dom-muzeum. Obecnie, właśnie Muzeum Zamkowe w Pszczynie obok Muzeum Zamoyskich w Kozłówce i Muzeum Zamku w Łańcucie stało się jednym z najwspanialszych i najbardziej pieczołowicie odtworzonych muzeów rezydencji.

Janusz Ziembiński urodził się w Krakowie, ale jego młodość, studia i pierwsze lata pracy zawodowej związane były z Wielkopolską. W 1967 roku ukończył historię sztuki w Poznaniu tu też w 1981 roku otrzymał doktorat z socjologii kultury. Rozpoczął pracę w poznańskim Muzeum Narodowym pracując jako asystent w jego oddziałach w Rogalinie i Gołuchowie. W latach 1976-1978 był wicedyrektorem ds. naukowych Muzeum-Zamku w Łańcucie. Już wtedy muzeum-rezydencja muzeum-dom były mu bliskie. W 1978 roku objął dyrekcję w Muzeum w Pszczynie. To było miejsce szczególne. Zachowało się tu bowiem ponad 80% autentycznego wyposażenia, zachowały się inwentarze, pamiętniki księżnej Daisy, fotografie.

Jednak w tamtych latach muzeum w Pszczynie miało zupełnie inny charakter. Historyczna ekspozycja wnętrz mieszkalnych od średniowiecza po wiek XX ustawiona chronologicznie i edukacyjnie zupełnie nie dawała obrazu dawnego zamku, nie mówiła prawie nic o czasach, gdy mieszkali tu książęta pszczyńscy. Lata 70-te również nie sprzyjały rozwojowi myśli, która odtąd miała być wiodąca w pracy gospodarza zamku, dążeniu przywrócenia twemu miejscu prawdy historycznej. Mimo przeszkód jednak postanowił rozpocząć żmudną rekonstrukcję wnętrz opartą na wnikliwych historycznych badaniach. Wcielał w życie zasady, z którymi zetknął się także podczas swojego pobytu stypendialnego w Wielkie Brytanii - że widza należy traktować jak gościa, przybyłego do domu dawnych gospodarzy, że poznając życie i wnętrza domu poznaje on równocześnie charakter epoki, obyczajowość, sposób myślenia. Pieczołowicie, w najdrobniejszych szczegółach odtworzone wnętrza, poprzez przedmioty odnajdywane niejednokrotnie po latach w najbardziej nieprzewidywalnych zakamarkach zamku, przywracały ekspozycji jedyną w swoim rodzaj prawdę czasu.

Pamiętam, jak oboje z żoną, historykiem sztuki, kuratorem wnętrz i najbliższym, przekonanym o słuszności wybranej drogi przyjacielem, poszukiwali materiałów gruntujących ich koncepcję aranżacyjną. Z jaką radością dzielili się swoimi znaleziskami, jak porównywali je z przedmiotami ze starych fotografii. Wyszukiwali, dopasowywali, odszyfrowywali niewyraźne nieraz zapisy fotograficzne wśród obiektów znajdowanych w magazynach muzealnych. Przedmioty te konserwowano, przywracano dawny obraz ścianom, sztukateriom na podstawie zachowanych fragmentów odtwarzano tkaniny i tapety. Rozszyfrowywano też dyspozycje wnętrz, by 20 stycznia 1990 roku otworzyć zrekonstruowaną pierwszą część ekspozycji. W 1995 roku muzeum zamkowe w Pszczynie otrzymało za realizację autorskiej koncepcji rewaloryzacji wnętrz nagrodę Europa Nostra, jedną z najbardziej z prestiżowych nagród, przyznawaną przez Radę Europy za ochronę i renowację zabytków.

Janusz Ziembiński był niewątpliwie jednym z najbardziej cenionych i uznanych muzealników. W Pszczynie prowadził także szeroko pomyślaną działalność naukową i wydawniczą, organizował problemowe seminaria związane z historią rezydencji europejskich. Gromadził na nich największe autorytety z dziedziny historii sztuki i kultury materialnej. Był jednym z inicjatorów i przez 4 lata prezesem Stowarzyszenia "Związek Muzeów Wnętrz i Zespołów Rezydencjonalnych, twórcą mapy muzeów i rezydencji w Polsce. Był członkiem ICOOM-u, członkiem Rady ds. Muzeów przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Rad Muzeów: przy Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, Muzeum-Zamku w Łańcucie, Muzeum Narodowym w Poznaniu. Należał do nielicznego wciąż w Polsce grona menażerów instytucji kultury. Podkreślał, że rynek usług muzealnych we współczesnym państwie musi być konkurencyjny. Stworzył nowy, własny system funkcjonowania muzeum pszczyńskiego. Pozyskał liczne grono darczyńców wiernych zamkowi i zaangażowanych w jego rozwój. W ubiegłym roku, wraz z księciem Bolkiem von Hochberg, założył wspierającą muzeum "Fundację zamku pszczyńskiego". W swojej pracy nawiązywał do historii tego domu, organizowane od I979 roku "wieczory u Thelemana" - kompozytora związanego z Pszczyną - koncerty gromadzące wspaniałych muzyków podkreślające rolę, jaką zamek w Pszczynie pełnił w historii. Skupiało to wokół muzeum liczne grono stałych bywalców naukowców, sympatyków i coraz większe rzesze zwiedzających.

Janusz był człowiekiem błyskotliwym, otwartym na wszelkie nowe działania pomocnym i służącym radą, chociaż niejednokrotnie krytycznym, czasem upartym. Zawsze trzymał się swojej racji. Odszedł, tak jak żył, w wirze pracy, zajęć, pełen pomysłów na przyszłość. Odszedł za wcześnie. Będzie nam brakować jego troszkę kpiącego uśmiechu, jego inwencji, jego umiłowania dla przeszłości.

"Tylko w świadomym obcowaniu z przeszłością można przyjąć teraźniejszość i kształtować przyszłość" - powiedział wspomniany już tu książę Bolko von Hochberg. I to zdanie najlepiej chyba charakteryzuje Janusza, jak mówiono o nim w jednym z pośmiertnych wspomnień: "przyprószonego siwizną, o nienagannych manierach i znakomitym smaku, niezwykłego gospodarza Zamku w Pszczynie.

Wersja do druku