Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Mistrz iluzji

Jedni okrzyknęli go geniuszem, inni iluzjonistą i hochsztaplerem. Część go wielbi inni przeklinają. Jedno jest pewne. Nikt, ktokolwiek się z nim zetknął nie mógł być nań obojętny. Konrad Kujau był twórcą jednej z największych sensacji końca XX wieku. Spod jego pędzla wychodziły taśmowo obrazy wielkich mistrzów: Rubensa, Gainsbourought, Rembrandta.

Ten 57-letni genialny fałszerz mieszka na dalekim przedmieściu Stuttgartu. W roku 1986 mówił o nim cały świat Prowadził swój program w telewizji monachijskiej W Ameryce w jednym z sondaży ogłoszonych przez jedno z najpoczytniejszych czasopism zajął siódme miejsce wśród najpopularniejszych ludzi świata, wyprzedzając wtedy Reagana i Gorbaczowa.


Sławę i pieniądze przyniosła mu podróbka pamiętników Hitlera, na które dał się nabrać tygodnik Stern i powołani przezeń fachowcy, którzy orzekli autentyczność pism Führera. Na podróbkę Kujau dali się nabrać najwięksi eksperci. Czegóż to nie opowiadano o pamiętnikach - że to na pewno autentyk, bo Hitler właśnie taki miał charakter pisma, taki właśnie wojskowy styl, a poza tym treść odpowiadała ówczesnej rzeczywistości. A to był tylko i wyłącznie Kujau, który sekrety Hitlera zapisywał czarnym atramentem w cieniu sfałszowanych przez siebie obrazów.

- W pewnym momencie - wyzna po jakimś czasie fałszerz - tak zespoliłem się z Führerem, że zacząłem podpisywać własne czeki nazwiskiem Adolf Hitler.
Na pytanie dlaczego puścił w świat falsyfikaty odpowiadał niezmiennie: Dla zabawy. Tylko dla zabawy. A jaka jest prawda ? Należy przypuszczać, że Konrad Kujau, podobnie jak genialnie podrabia malarskie dzieła dawnych mistrzów tak równie sprytnie zaplanował promocję własnej osoby. Dzięki podróbkom Hitlera stał się światowa gwiazdą. Pewnego zaś dnia przed kamerami TV wyznał: Chciałbym przestać kopiować dzieła dawnych malarzy i zająć się malowaniem własnych Początkowo próbowałem malować własne płótna. Ale nikogo to nie interesowało. Teraz zaś... Choć Kujau nie figuruje w żadnym katalogu jednak jego osoba znana jest wszystkim. Czy jest oszustem ? Ależ skąd, odpowiadają Amerykanie. On kolekcjonuje swoje fałszywe obrazy jak ktoś sztuczne rzęsy. To największy i najwybitniejszy naśladowca.

Jak on to robi (robił?)? Przede wszystkim używa barwników fabrykowanych własnym sposobem oraz drewna uzyskanego ze starych mebli. Niekiedy nakazywano mu prezentowanie własnej metody. Tak było w prefekturze policji w Hamburgu, gdzie przed zebranym audytorium złożonym z kryminologów i ekspertów w dziedzinie malarstwa sfabrykował na poczekaniu "prawdziwego Rubensa".

A oto w jaki sposób Kujau postarza papier lub płótno. Przygotowuję roztwór na bazie czarnej herbaty. Następnie biorą pod uwagę ilość wody zawartej np. we włóknach papieru. Jeżeli dawkowanie jest właściwe, nie sposób udowodnić, ze dany arkusz nie jest autentycznie stary.

Według niemieckiego mistrza fałszerzy podrabianie jest darem, dzięki któremu można zakpić z namiętnych zbieraczy, którzy wartość dzieła oceniają po cenie uzyskanej za dane płótno na aukcji. Z takich kpi najbardziej bezlitośnie podsuwając im podróbki wielkich kolorystów, które w rzeczywistości są jego autorstwa. - Tak np. - opowiadał pewnego dnia przed kamerami niemieckiej telewizji - zrobiłem mojego "Tytusa" Rembrandta. Nim przystąpiłem do malowania przeczytałem wszystkie książki na jego temat. Tytus był kolegą syna holenderskiego mistrza. Opisy z epoki podawały dokładny opis jego mięsistych warg, zarysu czoła, nosa. Sam Rembrandt nie namalowałby tego obrazu lepiej. Zresztą nim przystąpiłem do danej zawsze korzystałem z całego mnóstwa materiałów - poznawałem ulubione style danego artysty, jego ulubione tematy, barwy, sposób posługiwania się pędzlem Van Gogh np. prowadził pędzel zawsze z lewa do prawa w tym samym kierunku...

Zatem o Konradzie Kujau można mówić jako o genialny fałszerzu czy artyście? Spór trwa do dziś, choć wedle oceny niemieckiej Temidy fałszerz został oceniony jako zwykły przestępca i za wyłudzenie od Sterna pokaźnej sumy marek skazany na kilkuletnie więzienie.

Wersja do druku