Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Pałac w Karwinach i "Srebrna Biblioteka"

Pałac w Karwinach k. Pasłęka, jedna z siedzib rodowych Dohnów, to kolejny z dworów pruskiej arystokracji, o którym można mówić już tylko w czasie przeszłym. Karwiny (Carwinden) pozostawały w rękach rodu zu Dohna przez ponad 400 lat, od roku 1514, kiedy to Peter zu Dohna (1480-1553), jako dowódca zaciężny w służbie krzyżackiej, otrzymał je od Zakonu Krzyżackiego, do roku 1945. Ich właściciele, przedstawiciele potężnego, skoligaconego z europejskimi dworami rodu, tworzą galerię nieprzeciętnych, niezwykle barwnych niekiedy postaci.

Ród wywodzi się z rejonu Miśni w Saksonii. W XV w. jego przedstawiciele przybyli na Śląsk i do Prus. Linię pruską zapoczątkował ojciec Petera, Stanislaus ze Sztumu, któremu Wielki Mistrz Heinrich von Plauen, za oddane krzyżakom usługi, nadał dobra w okolicy Pasłęka i Morąga. Na zjeździe rodu, w głównej jego siedzibie, w Morągu, w roku 1624, dokonano podziału wszystkich, znacznych już w tym czasie dóbr (pomnażanych drogą nadań, zakupów, polityki gospodarczej i rodowej), na pięć kluczy, które dały początek pięciu liniom rodowym.

Linię Dohnów karwińskich, nazywaną też szwedzką, zapoczątkował prawnuk Petera zu Dohny - Christoph Delficus (1628-1671). Wychował się on na dworze książąt orańskich w Hadze, gdzie jego ojciec Christoph zu Dohna był guwernerem dworu. Dorastał wraz ze swoim młodszym o dwa lata kuzynem Wilhelmem II, późniejszym Namiestnikiem Zjednoczonych Niderlandów (jego matka Amalia i matka Christopha Delficusa Ursula zu Solms-Braunfels były siostrami). Kiedy po śmierci 24 letniego Wilhelma do władzy doszła partia antyorańska, Christoph Delficus wyjechał do Szwecji, gdzie zrobił karierę na dworze królowej Krystyny. Został tam feldmarszałkiem, gubernatorem Bremy i Verdun, gubernatorem wysp duńskich, a podczas wojen polsko-szwedzkich gubernatorem Malborka.
Syn Christopha Delficusa i arystokratki z rodu Wazów, Anny Oxenstierna, Friedrich Christoph (1664-1727), oprócz dóbr w Szwecji, odziedziczył również Karwiny. W roku 1762 Karwiny, kupił od spadkobierców Friericha Christopha ich krewny - Carl Florus zu Dohna, pan na pobliskich Gładyszach (Schlodien). Odtąd dobra te tworzyły fideikomis, a właściciele pisali się zu Dohna Schlodien und Carwinden. Znakomicie urodzony Carl Florus był wnukiem Friedricha zu Dohna i francuskiej arystokratki Esperence du Puy de Montbrun-Ferrasiere z Coppet położonego nad jeziorem Genewskim. Jego babką ze strony matki była Sophia Dorothea, spadkobierczyni starożytnego holenderskiego rodu Brederode.

Pałac w Karwinach został wzniesiony w 2. poł. XVII w. dla Christopha Delficusa. W latach 1713-1715 przebudował go jego syn Friedrich Christoph. Budowniczym był najpewniej John von Collas, Anglik pochodzący z Lotaryngii, osiadły w Prusach. Kronika rodu zu Dohna wspomina o udziale jeszcze dwóch architektów: Jeana de Bodta i Johana Caspara Hindersina. Wszyscy trzej znani są z projektów innych rezydencji Dohnów w Prusach.
Pałac, projektowany jako trójskrzydłowe założenie, nigdy nie został ukończony. Zrealizowano jedynie korpus i prawe skrzydło. Również zamknięcie dziedzińca pozostało niedokończone, zbudowano tylko prawą oficynę, którą zajmował zarządca dworu. Powstała rezydencja w stylu holenderskiego baroku o surowej, zdyscyplinowanej bryle, pozbawionej prawie detalu, licowanej czerwoną cegłą. Rezydencja składała się z dwóch budynków, przekrytych wysokimi, dwuspadowymi dachami, które niemal stykały się narożnikami. Korpus pałacu był jednopiętrowy z dwupiętrowym, płytkim, dwustronnym, ryzalitem zwieńczonym trójkątnymi szczytami (budowę szczytów ukończono w XIX w.). Tu znajdowały się główne pomieszczenia mieszkalne. Na parterze dominowała potężna sień o sklepieniu krzyżowym wspartym na czterech filarach, pochodząca prawdopodobnie z pierwszego, XVII-wiecznego założenia,. Trzy klatki schodowe prowadziły z sieni do pomieszczeń na piętrze. Na osi sieni znajdował się owalny salon z bogatą klasycystyczną dekoracją sztukatorską na ścianach i suficie. Skrzydło boczne mieściło pokoje gościnne i gospodarcze. Pałac otaczał park ze stawami i przepływającą przezeń rzeką Baudą. Kompleks gospodarczy odsunięty był od założenia pałacowego.

Choć wiadomości na temat obiektu są dość skąpe, jego - dobiegająca właśnie końca - historia zasługuje z pewnością na osobne, szersze omówienie. Tu proponuję zatrzymać się przy krótkim, ale tajemniczym i budzącym do dziś emocje, wojennym epizodzie, choć był on tylko chwilą w trwającej ponad trzy stulecia historii pałacu - epizodzie mającym związek z tzw. Srebrną Biblioteką księcia Albrechta i jego żony Anny Marii.

Książę Albrecht von Ansbach z dynastii Hohenzollernów, ostatni Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego i pierwszy władca świeckiego księstwa pruskiego był bibliofilem i człowiekiem o szerokich zainteresowaniach. Zebrał duży, jak na owe czasy, księgozbiór. Wśród nich najciekawsza była Srebrna Biblioteka, tak nazywano zbiór dwudziestu tomów w srebrnych, bogato zdobionych oprawach. Powstanie tej kolekcji jest nie tyle zasługą samego księcia, co jego drugiej żony Anny Marii, która choć liczyła zaledwie lat 18 poślubiając księcia (wówczas 60-letniego) uchodziła za osobę mądrą i wykształconą. Za jej przyczyną powstało siedemnaście ksiąg z tego zbioru. Książę Albrecht zamówił tylko trzy, z czego dwie jako prezenty dla żony.

Księgi zawierały protestanckie druki. Dużo bardziej interesujące niż ich treść są wspaniałe oprawy o dużej wartości artystycznej. Wykonano je w latach 1554-1562, w większości w warsztatach królewieckich. Okładziny, zrobione ze srebrnej blachy nałożonej na deski opraw, dekorowano niezwykle bogato i różnorodnie: portretami księcia i jego żony, herbami, scenami religijnymi, a także ornamentyką roślinną i geometryczną. Srebrna Biblioteka jest unikatem. W tamtych czasach ludzie możni jeśli nawet zamawiali srebrne oprawy to zwykle do niewielkich modlitewników. Taką kolekcją "srebrnych ksiąg" mogła się szczycić tylko para książęca w Królewcu.

Losy srebrnej kolekcji to oddzielna historia. Szczegóły na ten temat, jak również dokładny jej opis znaleźć można w znakomitych publikacjach dr. hab. Janusza Tondla z Katedry Bibliotekoznawstwa i Informacji Naukowej UMK w Toruniu. Ponieważ od początku kolekcja ta przedstawiała wielką wartość materialną, starano się ją należycie zabezpieczać. Przez około 250 lat przechowywano ją na zamku w Królewcu, najpierw w komnatach książęcych, później w zamkowej bibliotece. Na początku XIX w. kolekcję przeniesiono do gmachu Królewskiej i Uniwersyteckiej Biblioteki. Na czas działań wojennych wywożono ją z Królewca; i tak w czasie wojny siedmioletniej (1756-1763) ukryta była w kazamatach w Kostrzyniu nad Odrą, podczas wojen napoleońskich (1806-1807) zabezpieczono ją w Kłajpedzie, na czas I wojny światowej ewakuowana została do Berlina. Kiedy w okresie międzywojennym wróciła do Królewca - po raz pierwszy wystawiono ją na widok publiczny w Baszcie Kuśnierza na zamku. Na początku 1944 r., w obawie przed frontem, "Srebrną Bibliotekę" wywieziono do majątku Carwinden. Historia zatoczyła koło. Albrecht, jeszcze jako Wielki Mistrz Krzyżacki, nadał Dohnom Karwiny i tu po 400 latach trafiła jego "Srebrna Biblioteka". Tu po raz ostatni była w komplecie. W Karwinach pozostała ona do końca wojny, a może nawet nieco dłużej. Dopiero w 1947 r. Ministerstwo Oświaty zezwoliło na przejmowanie księgozbiorów z byłych Prus Wschodnich. Wówczas Biblioteka Uniwersytecka w Toruniu przejęła część woluminów ze srebrnej kolekcji. Znaleziono je już w Pasłęku, gdzie na zamku stworzono punkt zborny dla zbiorów ukrytych w okolicznych pałacach. Zbiory z Karwin (bo ukryto tam nie tylko "Srebrną Biblioteką") nie były już kompletne. Część rozszabrowano pewnie jeszcze w karwińskim pałacu, resztę być może w Pasłęku. W każdym razie biblioteka toruńska przejęła już tylko 14 woluminów ze "Srebrnej Biblioteki". Minęło 40 lat i oto, w 1987 r., pojawiła się piętnasta srebrna oprawa. Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie zakupiło ją od prywatnej osoby. Oprawa była zniszczona, ale mimo uszkodzeń i tak przedstawiała dużą wartość. Człowiek który ją zaoferował świadom był tej wartości. Według jego, niekoniecznie prawdziwej relacji, pewna polska rodzina otrzymała ją od niemieckiego oficera w zamian za uratowanie życia.

Obecnie z 14 opraw przejętych przez bibliotekę toruńską w jej zbiorach pozostaje 12, jedna zaginęła, jedna znalazła się w Muzeum Narodowym w Warszawie. Los pozostałych pozostaje nieznany. Ostatnim wiadomym miejscem ich przechowywanie był pałac w Karwinach, później zamek w Pasłęku. Żeby zniechęcić ewentualnych poszukiwaczy skarbów należy zaznaczyć, że w Karwinach z pewnością ich nie ma. Tu już prawie nic nie ma. Ze wspaniałej rezydencji, spalonej w 1945 r. przez Armię Czerwoną nie pozostało praktycznie nic, oprócz niewielkiej oficyny zarządcy dworu (obecnie budynek mieszkalny) oraz szczątków pałacowej kaplicy, z początku XVII w. (znajdowała się ona przy drodze wjazdowej do pałacu, w pewnym od niego oddaleniu). Tę kalwińską kaplicę wzniósł, w 1 ćwierci XVII w. Fabian zu Dohna (1550-1622), najmłodszy syn Petera zu Dohny. Był on właścicielem Karwin w latach 1600 - 1622. Ale i kaplica kończy już swój żywot. Dwa lata temu, w letni, bezwietrzny dzień (według relacji mieszkańców oficyny) runęła z hukiem kopuła wieży.

To opuszczone dziś miejsce skłania do zadumy. Żeby zakończyć ten tekst jakąś stosowną refleksją przytoczyć można słowa z morąskiego epitafium twórcy potęgi rodu, Petera zu Dohny i jego żony Katarzyny Czemówny - Quid properas? cursum qui transis siste viator... (Po cóż się spieszysz? przechodniu, przystań na chwilę...) ale nie będzie to właściwe zakończenie. Mieszkańcy wsi, zajęci swoimi problemami (tu prawie nikt nie ma pracy) raczej nie miewają refleksji związanych z tym miejscem, a poza nimi mało kto tu zagląda. Przyjeżdżają przeważnie Niemcy związani z tymi stronami sentymentem. Po przejechaniu alei wjazdowej na jej końcu nie znajdują jednak pałacu. W jego miejscu stoi dom w stylu "barakowym" wokół rośnie zagajnik. Wtedy z "rządcówki" wychodzi uprzejmy młody człowiek, pokazując przedwojenne zdjęcia pałacu. Dostał je od odwiedzającego co roku to miejsce syna leśniczego z majątku.

Literatura:
1. M. Bartoś, K. Wróblewska Portret holenderski w zbiorach Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, Olsztyn 1993, s. 20, 25, il. 52.
2. Brockhaus Conversations Lexikon, t. 5, Leipzig 1883, s. 431-432.
3. R. Dethlefsen, Stadt- und Landhauser in Ostpreussen, München 1918, s. 35-36, tabl. 41.
4. Deutsche Grafen-Haeuser der Gegenwart, in Heraldischer, Historischer und Genealogischer Beziehung, t. l, Leipzig 1852, s.194-198.
5. B. Hinz, Der Kreis Preussich Holland in Bildern, Köln 1992, s. 392-401.
6. C.E.L. Lorck von, Landschlosser und Gutshauser in Ost- und Westpreussen, Frankfurt 1972, s. 41-43, 45,107-108.
7. A. Przywuska, Akta podworskie w wojewódzkim archiwum państwowym w Olsztynie, "Komunikaty Mazursko-Warmińskie", 1964, s.168-195.
8. H. Sieber, Schlosser und Herrensitze in Ost- und Westpreussen, Frankfurt 1958, s. 54-55.
9. J. Tondel, Biblioteka księcia Albrechta i jego żony Anny Marii, Warszawa 1994, ryc.15.
10. J. Tondel, Das Schicksal der Königsberg Schlossbibliothek, "Preusseland", jg. 25,1987, s. 39-48.
11. J. Tondel, Srebrna Biblioteka księcia Albrechta-Ansbach oraz jego żony księżnej Anny Marii i jej losy, "Acta Universitatis Nicolai Copernici". Historia, t. XXII, Toruń 1989, s. 7-48.
12. J. Tondel, Srebrna Biblioteka księcia Albrechta Pruskiego i jego żony Anny Marii, "Mówią Wieki", t. V, s. 21-24.
13. A. Ulbrich, Kunstgesichte Ostpreussen von den Ordenszeit bis Gegenwart, Königsberg 1932, s.128,129,176.
14. A. Witczak-Kufel, Oprawa księgi ze Srebrnej Biblioteki księcia Albrechta Hohenzollerna i jego żony Anny Marii, "Zeszyty Muzeum Warmii i Mazur", 1998 z. 2, s. 9-26.
15. K. Wróblewska, Malarstwo Warmii i Mazur od XV do XIX wieku, Olsztyn
1978, il.69.

Wersja do druku