Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Starożytni rabusie

W 18. dniu trzeciego miesiąca pory wylewu, w 16. roku panowania Króla Górnego i Dolnego Egiptu, Neferkare Setepenre Ramzesa XI, grupa inspektorów podążała kamienistą drogą w kierunku wielkiej nekropoli starożytnych Teb, położonej na lewym brzegu Nilu. Droga ich wiodła od brzegów Nilu najpierw przez strefę pól uprawnych, później pustynnymi bezdrożami, gdzie od wieków wznoszono wielkim nakładem kosztów wspaniałe świątynie grobowe, a w ich sąsiedztwie bogate grobowce możnowładców, nie mówiąc już o tym, że na rozległym obszarze nekropoli zlokalizowano również groby wszystkich królów z okresu Nowego Państwa oraz członków ich rodzin.

W gorącym słońcu wrześniowego poranka droga stawała się coraz bardziej uciążliwa, zważywszy na to, że byli wśród nich niemłodzi już urzędnicy administracji, pełniący odpowiedzialne funkcje bądź w służbie królewskiej, bądź też świątynnej. Na jej czele stał książę Paweraa, zarządca zachodniej części Teb, będący jednocześnie komendantem nubijskich łuczników, których zadaniem było utrzymanie porządku na tym odludnym terenie, gdzie zachowanie bezpieczeństwa znajdujących się tam grobów było sprawą szczególnej wagi. oficjalnie inspekcję tę zarządził wezyr Chaemwese w odpowiedzi na raport, jaki otrzymał od samego Paweraa. Ten ostatni, mimo że sam stanął na czele inspekcji, miał jednak uzasadnione powody do zaniepokojenia, jako że osobą najbardziej zainteresowaną nie tylko przeprowadzeniem inspekcji, ale przede wszystkim ukaraniem winnych, był zarządca wschodniej części Teb, imieniem Paser. Otóż dostojnik ten, pozostając w nie najlepszych stosunkach ze swym kolegą, sprawującym nadzór nad częścią miasta położoną na lewym brzegu rzeki, również poinformował wezyra o szczegółach grabieży grobów na terenie bezpośrednio podlegającym władzy Paweraa. Był to bardzo poważny zarzut, godzący bezpośrednio w osobę Paweraa, zarzut tym cięższy, że wśród ograbionych grobów miały znajdować się groby królewskie.

Wśród dwunastu dostojników, którym powierzono weryfikację tych informacji, poza samym Paweraa, znajdujemy między innymi pisarza wezyra oraz pisarza z biura nadzorcy skarbca faraona, zaś towarzyszyli im w charakterze eskorty łucznicy, tworzący ową szczególną policję nekropoli. Inspektorzy zbadali dokładnie kilkanaście grobów, głównie królewskich, w tym dwa należące do władców XI dynastii, siedem królewskich z okresu XVII dynastii oraz grobowiec Amenhotepa I, jednego z pierwszych władców XVIII dynastii. Spośród dziesięciu grobów królewskich, jakie poddano inspekcji, siedem okazało się był w stanie nietkniętym, jednak w dwóch przypadkach znaleziono ślady działalności rabusiów, którym, jak się okazało, nie udało się wedrzeć do wnętrza. Jeden z grobowców, należący do Sebekemsafa II, faraona XVII dynastii, był rzeczywiście ograbiony, podobnie jak groby dwóch kapłanek Amona oraz innych mniej eksponowanych członków lokalnej społeczności. Jeszcze tego samego dnia sporządzono dokładny raport z przebiegu inspekcji, zaś Paweraa przesłał wezyrowi listę podejrzanych o kradzieie. Zostali oni bezzwłocznie pojmani i uwięzieni. Poddani surowemu przesłuchaniu zeznali wszystko, co wiedzieli w sprawie dokonanych grabieży.
Następnego dnia (tzn. 19. dnia pory wylewu) wezyr Chaemwese oraz szambelan i pisarz faraona, Nesamon, osobiście udali się do Doliny Królowych, aby dokonać inspekcji znajdujących się tam grobów małżonek i dzieci królewskich. Tym razem zabrano ze soóą niejakiego Pajcharu, syna Chari. Był on rzemieślnikiem zatrudnionym w kompleksie świątyni grobowej faraona Ramzesa III, lecz dwa lata przed opisywanymi tu wydarzeniami został aresztowany w Do Imie Królowych, wraz z dwo ma swoimi towarzyszami. Wtedy zostali przesłuchani, teraz zdecydowano się przeprowadzić wizję lokalną. Gdy urzędnicy dokonujący inspekcji znaleźli się w Dolinie Królowych, Pajcharu otrzymał polecenie wskazania grobu królowej Isis, małionki Ramzesa III, w którym, jak sam zeznał, dokonał swego czasu grabieży. Niestety, mimo że przymuszano go przy użyciu kija, nie był w stanie lub - co bardziej prawdopodobne, po prostu nie chciał - wskazać właściwego miejsca, z wyjątkiem grobu, który nigdy nie był użyty i szałasów wykorzystywanych przez robotników pracujących przy budowie grobowców. Ponieważ żaden z grobów znajdujących się w dolinie nie miał naruszonych pieczęci i nic, jak się zdaje nie potwierdzało informacji na temat rabunków, komisja dokonująca inspekcji udała się w drogę powrotną. Dla wszystkich członków personelu zatrudnionego na lewym brzegu Nilu wynik tej inspekcji stał się okazją do solidarnego zademonstrowania radości z powodu odrzucenia większości (choć nie wszystkich) zarzutów skierowanych przeciwko nim.

Tego samego dnia, wieczorem, rzemieślnicy zatrudnieni w nekropoli, policjanci, inspektorzy i nadzorcy, jak równiei zwykli robotnicy udali się w radosnej procesji na prawy brzeg rzeki, docierając do drzwi domu burmistrza wschodnich Teb, Pasera. Tutaj doszło do gwałtowanej wymiany słów. Pasera najwyraźniej oskarżono, jeśli nie o oszczerstwo, to przynajmniej zbyt pochopne pomówienie, jakie rzucił na personel nekropoli. Ten jednak odpowiedział, ie dysponuje niepodważalnymi do wodami winy, które jednak zdecydował się przesłać bezpośrednio na ręce faraona. Informacji tych mieli dostarczyć dwaj skrybowie nekropoli, a odnosiły się one do pięciu przypadków grabieży. Tak się złożyło, że treść tej rozmowy podsłuchana została przez Paweraa, który niezwłocznie przesłał do wezyra pismo informujące szczegółowo o jej przebiegu:

Rok 16, trzeci miesiąc pory wylewu, dzień 20. Kopia pisma, które Paweraa, książę zachodnich Teb i dowódca Madżoi z nekropoli przedłożył wezyrowi, w związku ze słowami, jakie książę Teb, Paser, wypowiedział do ludzi z nekropoli, w obecności szambelana faraona oraz Paynedżema, pisarza nadzorcy skarbca. Oto co ma do powiedzenia Paweraa, książę zachodnich Teb: Spotkałem Nesamona, szambelana faraona i pisarza królewskiego. Książę Teb, Paser kłócił się z ludźmi z nekropoli, w pobliżu świątyni Ptaha, pana Teb. Wtedy książę Teb powiedział do ludzi z nekropolii: "Czynicie wrzawę z mojego powodu u drzwi mojego (własnego) domu. Co to ma znaczyć? Oto ja, ksidżę (miasta) informuję (o tym) Władcę. Jeśli teraz cieszycie się z powodu tego (grobu), w którym byliście, i który sprawdziliście, stwierdzając, że jest nietknięty, (pamiętajcie) że grabiony został (grób króla) Sechemreszedtawy, Syna Re Sebekemsafa (II) i jego małżonki, królowej Nubchaas, (a był to) wielki władca, który wykonał dziesięć doniosłych dzieł dla Amona-Re, króla bogów, tego wielkiego boga; jego pomniki stoją do dzisiaj w środku jego (świątyni)". Wtedy człowiek z ekipy robotników (imieniem) lserchepesz, podwfadny Nechemmuta - szefa ekipy robotników z nekropoli, rzekł: "Jeśli chodzi o wszystkich królów i ich małżonki, matki królewskie i dzieci królewskie, którzy spoczywają na wielkiej i czcigodnej nekropoli, oraz tych, którzy spoczywają w Dolinie Królowych - (groby) ich są nietknięte, są one chronione i zabezpieczone na wieki (dzięki) mądrej radzie Faraona, ich syna; są one strzeżone i (mogą być poddane) najsurowszej kontroli ". Rzeczony książę Teb odparł mu, mówiąc: "Twoje czyny są zaprzeczeniem twoich słów". Zaprawdę, to co powiedział ten książę Teb to wcale nie błahe oskarżenie. Tenże książę Teb powiedział jemu jeszcze taką rzecz: "Pisarz strzeżonej nekropoli (królewskiej) Horiszeri, syn Amennachta, przybył na tę stronę miasta do miejsca, gdzie przebywałem. Złożył on przede mną trzy bardzo ważne zeznania, które zostały spisane przez mojego pisarza oraz dwóch pisarzy miejskich. Dwa dalsze zeznania złożył przede mną pisarz nekropoli Pabasa, co czyni razem pięć (doniesień), i one również zostały spisane. Nie sposób je przemilczeć, dotyczą one bowiem poważnych przewinień, grożących obcięciem uszu i nosa, wbiciem na pal, czy też innymi ciężkimi karami. Posyłam przeto wiadomość na ten temat do Faraona, mojego pana, aby spowodował, żeby wysłano ludzi Faraona, aby uczynili z wami co należy". Tak przemówił do nich ten książe Teb. l złożył dziesięciokrotnie przysięgę, mówiąc: "Zaprawdę tak uczynię" Ja usłyszałem te słowa, które wypowiedział ten książę Teb do ludzi z wielkiej czcigodnej nekropoli miliona lat Faraona (oby żył w szczęściu i zdrowiu), na zachodzie Tebţ. "Przekazuję je przeto mojemu panu, byłoby bowiem grzechem, aby ktoś taki jak ja, usłyszawszy słowa zachował je w tajemnicy. Nie wiem jaki będzie rezultat ważkich zarzutów wypowiedzianych przez księcia Teb, (na podstawie tego) co powiedzieli mu pisarze nekropoli królewskiej, którzy stali (tam) pośród ludzi. Zaiste nie mogę tego pojąć, (lecz zdecydowałem się) poinformować o tym mego pana. Niechaj mój pan położy kres słowom wypowiadanym przez księcia Teb: "powiedzieli mi to pisarze nekropoli i posyłam wiadomość o tym do Faraona (oby żył w szczęściu i zdrowiu)" - tak on powiedział. było to przestępstwem ze strony tych dwóch pisarzy nekropoli, że udali się do księcia Teb, aby zakomunikował mu (to). Ojcowie ich nigdy nie informowali go (o takich sprawach), lecz zwracali się (z nimi) wprost do wezyra, gdy był na południu, gdy zaś zdarzyło się, że przebywał na północy, wówczas Madźoi oraz słudzy Jego Majestatu (oby żył w szczęściu i zdrowiu) zatrudnieni na nekropoli płynęli na północ do miejsca gdzie był wezyr, wioząc ze sobą swoje listy.

W 20. dniu trzeciego miesiąca pory wylewu, roku 16. składam świadectwo słów, które usłyszałem od tego księcia Teb. Przekazałem je na piśmie mojemu panu, aby spowodował, że zostaną one bezzwłocznie rozpatrzone. uchylenia proceduralne, związane z pominięciem osoby wezyra przez pisarzy informujących o grabieżach dokonywanych na nekropoli, mogły rzeczywiście wpłynąć na nieprzychylne nastawienie wezyra do Pasera. Z całą pewnością natomiast groźba wniesienia sprawy do najwyższej instancji, a więc do faraona, zdecydowała o tym, że sprawę rzeczywiście uznano jako nie cierpiącą zwłoki i już na następny dzień wyznaczono posiedzenie kolegium sędziowskiego. W jego skład wchodził między innymi Paser, a zasiadali w nim najwyższej rangi dostojnicy, z wezyrem i arcykapłanem Amona na czele. Przebieg posiedzenia, a zwłaszcza sposób w jaki potraktowano zarzuty wysunięte przez Pasera pozwalają przypuszczać, że trybunał ten nie był w pełni bezstronny. W każdym razie zarzuty postawione przez Pasera zostały oddalone, zaś osoby podejrzane o dokonanie rabunków w Dolinie Królowych uwolniono. Wszystko więc wskazuje na to, że sprawę po prostu zatuszowano, zaś akta sprawy złożono w archiwum wezyra.

Nie był to jednak wcale koniec afery związanej z grabieżami grobów na nekropoli tebańskiej. Dokument, w którym opisano zdarzenia przedstawione powyżej jest bowiem jednym z wielu zachowanych papirusów, rzucających światło na szczegóły grabieży w schyłkowym okresie XX dynastii, kiedy to proceder ten w sposób szczególny przybrał na sile. Sprzyjało temu nieregularne zaopatrzenie pracowników nekropoli w produkty żywnościowe, stanowiące zapłatę za ich pracę, powtarzające się napady libijskich band grabiących tereny położone nad Nilem, wreszcie rozluźnienie kontroli, jaką nad obszarem rozległej nekropoli tebańskiej sprawowała administracja centralna. W tej sytuacji liczne grobowce, ze zgromadzonymi w nich bogactwami, stanowiły pokusę nie do odparcia dla licznych rzesz zubożałych mieszkańców tego regionu, zwłaszcza gdy z racji wykonywanej profesji byli doskonale zorientowani, jak do tych skarbów dotrzeć. W kraju, gdzie od wieków budowano wspaniałe grobowce, zaś zmarłych zaopatrywano we wszelkie możliwe sprzęty i ozdoby, zawsze znajdowali się śmiałkowie, którzy, ryzykując życiem, wyciągali ręce po zgromadzone pod ziemią bogactwa. Nic więc dziwnego, że zapewnienie spokojnego spoczynku tym, którzy zostali na tym terenie pochowani, stawało się z biegiem czasu coraz trudniejsze. Coraz częściej też intruzi wdzierali się do grobów królewskich w Dolinie Królów, która do niedawna stanowiła najlepiej strzeżoną część nekropoli tebańskiej. W rezultacie arcykapłani Amona, sprawujący rzeczywistą władzę nad Tebaidą, podejmują akcję zabezpieczenia mumii królewskich, przenosząc je do trudno dostępnych skrytek. Dzięki temu przetrwały one do naszych czasów, kiedy to stały się z kolei łupem nowożytnych rabusiów. Ale to już całkiem inna historia ...

Wersja do druku