Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Międzynarodowe Targi Technik Muzealnych - MUTEC '99

W dniach 15-18 czerwca 1999 r. odbyły się w Monachium Trzecie Międzynarodowe Targi Technik Muzealnych, Konserwatorskich i Wystawienniczych MUTEC '99. Targi odbywają się co dwa lata.

Z każdym rokiem wzrasta zarówno liczba wystawców, jak i zwiedzających. W trzech dużych halach każdy zainteresowany choć trochę tematyką targów znajdzie coś dla siebie. Znaczący udział wśród wystawców mieli przedstawiciele firm oferujących wyposażenie różnych typów pracowni konserwatorskich. W odróżnieniu od polskich targów konserwatorskich, np. toruńskiego CONSERVATIO, do rzadkości należały firmy, które oferowały swoje praktyczne usługi z zakresu konserwacji zabytków ruchomych czy nieruchomych. Z ofertą wystawców zapoznało się ponad 3 600 osób. W stosunku do poprzednich targów, które odbyły się w 1997 r. liczna zwiedzających wzrosła o ponad 5%. Zdecydowaną większość stanowili profesjonaliści - 97% (dyrektorzy muzeów, galerii, konsultanci i eksperci z poszczególnych dziedzin.). Znaczny odsetek gości (23%) stanowili przyjezdni spoza Niemiec. Targi zostały pozytywnie ocenione nie tylko przez zwiedzających, ale również i przez samych wystawców: 96% (w roku 1997- 91%) oceniło targi pozytywnie, a 76% (w roku 1997- 66%) dało im najwyższe oceny. Prawie wszyscy (95%) stwierdzili, że udział w targach to klucz do sukcesu dla firm działających w tym sektorze przemysłu.

Polskich akcentów było niewiele. Można je było znaleźć głównie w folderach reklamowych niektórych firm. Niemiecka firma REIER pochwaliła się swoimi gablotami, w których prezentowana była w Dreźnie wystawa Pod jedną koroną - kultura i sztuka unii sasko-polskiej. Wystawa ta była również prezentowana w Zamku Królewskim i Muzeum Narodowym w Warszawie. Również w materiałach informacyjnych firmy SIEMENS pojawiły się polskie akcenty. Pełnym zaskoczeniem była informacja, że Zamek Królewski w Warszawie i w Krakowie zostały zabezpieczone przez w/w firmę. Osoby zajmujące się zawodowo sprawami ochrony muzeów w Polsce wiedzą doskonale, że zabezpieczenie obu zamków zostało wykonane blisko dziewięć lat temu przez szwajcarską firmę CERBERUS . Jak zatem doszło do tego, że te same obiekty znajdują się na liście firmy SIEMENS. Odpowiedź okazała się prosta, choć zarazem zaskakująca. W ramach dzielenia i łączenia różnych grup kapitałowych SIEMENS wchłonął CERBERUSA. Teoretycznie wszystko jest w porządku, ale prezentowanie cudzych osiągnięć, sprzed wielu lat, pod nowym szyldem jest trochę niesmaczne.

Żeby oddać sprawiedliwość, to obiektywnie należy przyznać, że w dziedzinie technik zabezpieczeń najciekawsze stoisko prezentował SIEMENS. Większość urządzeń należała do CERBERUSA i pod taką nazwą firmową była promowana. Pewnym zaskoczeniem był fakt stosunkowo małej reprezentacji firm zajmujących się zabezpieczeniem obiektów przed pożarami i przestępczością. Wystawcy zwracali uwagę, że muzealnicy są mało zainteresowani ofertami związanymi z poprawą bezpieczeństwa eksponatów. Dużym zainteresowaniem cieszyły się stoiska prezentujące systemy gablot czy nowoczesne rozwiązania oświetlenia i klimatyzacji. Bezpieczeństwo schodziło na margines. Jest to o tyle dziwne, że zwiedzając muzea niemieckie daje się wyraźnie zauważyć wyraźny postęp w dziedzinie zabezpieczeń. Doskonałym przykładem może być Stara Pinakoteka w Monachium, która po remoncie całkowicie zmieniła system ochrony.
Spośród wielu interesujących prezentacji jako pierwszą chciałbym przedstawić specjalne zabezpieczenie obrazów. Ochrona cennych dzieł sztuki malarskiej zawsze była pewnym problemem, a połączenie zabezpieczenia przed przestępczością, wandalizmem, z jednoczesną pełną ochroną konserwatorską wydawało się nie do rozwiązania. Technika nie stoi w miejscu i to co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe do osiągnięcia jest już stosowane. Na targach w Monachium swoją ofertę w tym zakresie przedstawiła firma GLASBAU HAHN, działająca od ponad 150 lat. W 1935 r. firma ta wprowadziła nowy sposób łączenia szkła, przy konstrukcji gablot opartych głównie na szkle. Technika ta rozwinęła się i została zaakceptowana przez wiele innych firm. Jedną ze specjalizacji są konstrukcje gablot i specjalny system ochrony obrazów; obraz umieszczony w swoistym "skarbcu", ma pełną ochronę przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym i podczerwonym. Wewnątrz kasety jest utrzymywana stała wilgotność i temperatura. Poprzez specjalne złącze można skontrolować z zewnątrz zarówno temperaturę jak i wilgotność. Zewnętrzna szyba warstwowa doskonale ochroni lico obrazu przed ewentualnym wandalizmem. Całość może być uzupełniona systemem alarmowym. Przy całej skomplikowanej technologii, obrazy prezentowane są w oryginalnych ramach. Efekt końcowy jest naprawdę imponujący. Przy zachowaniu pełnego bezpieczeństwa obiektu, zwiedzający ma wrażenie bezpośredniego kontaktu z wystawianym dziełem sztuki.
Pewną barierą dla powszechnego stosowania tego i podobnych rozwiązań jest na pewno cena. Koszt wykonania kasety o powierzchni 1 m2 wynosi około 6 000 marek. Czy jednak w przypadku dzieł sztuki najwyższej klasy ich bezpieczeństwo nie jest tego warte?

Wersja do druku