Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Cmentarz protestancki w Kożuchowie

Dlaczego chronić poniemieckie cmentarze? Jeszcze niedawno można było napotkać wrogie postawy wobec "obcego" jak je nazywano dziedzictwa. Wiele, zbyt wiele przepięknych dzieł sztuki na naszych Ziemiach Zachodnich zostało zniszczonych albo wykradzionych - czasem pod hasłem pseudopatriotycznej walki z niemczyzną.

Cmentarz protestancki w Kożuchowie niedaleko Zielonej Góry należy do nielicznych ocalałych w naszym kraju. Jest wielką zasługą wojewódzkich konserwatorów i władz lokalnych, które nie dały zbudować na jego miejscu fabryczki sprzęgieł, tworząc lapidarium, należące dziś do najcenniejszych obiektów tego typu w Polsce.
Założony w 1634 r. cmentarz widział wiele; po wojnie trzydziestoletniej protestanci w Kożuchowie i na prawie całym Śląsku, tylko z rzadka i na cmentarzach właśnie odprawiać mogli swoje nabożeństwa. Dziś cmentarz ten wygląda mimo zniszczeń jak piękny park z ozdobioną reliefem bramą, licznymi kaplicami. Otacza go mur z najstarszymi epitafiami. Płyty z XVII i XVIII w. są przykładem protestanckiej kultury słowa; wykuwano na nich duże fragmenty kazań pogrzebowych, zamieszczano budujące cytaty z Biblii. Inskrypcje przynoszą wiele cennych uzupełnień dla historii regionu. Mieszczanie kożuchowscy, szczególnie w XVII w. mieli też wiele kontaktów z niedaleką Polską. Z inskrypcji wyczytać można, że uciekali do niej podczas wojny trzydziestoletniej, byli tacy którzy lata nauki zawodu -szczególnie kupiectwa - spędzili w Warszawie, Lublinie, Zamościu. Jedynym językiem, którego znajomością szczycono się na nagrobkach jest właśnie polski. Inne są epitafia szlachty; Kalckreutów, Zeidlitzów, Warkotschów, czy Kotwitzów. Bogate w herby, panoplia. Po części zostały zresztą przeniesione tu po wojnie z podmiejskich rezydencji, co niewątpliwie uchroniło je przed całkowitym zatraceniem. Ale i tu pojawiają się wzmianki o niedalekiej Polsce. Ocalała kaplica Kalckreutów, z których Ernest służył saskiemu i polskiemu królowi Augustowi II. Uwagę zwraca krój liter - najczęściej rzeźbiarze stosowali frakturę, wynalezioną jak chce legenda przez Albrechta Dürera.

Płyty kożuchowskie znane są historykom sztuki; opracowanie Joanny Giżejewskiej poświecone systematyce warsztatu rzeźbiarskiego epitafiów czeka na publikację w archiwum Konserwatora Zabytków w Zielonej Górze. Niestety konserwacja wszystkich epitafiów nie będzie zapewne możliwa; odrestaurowanie jednego kosztowało kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Inskrypcje z 250 najcenniejszych i najstarszych tablic z muru cmentarza, zostały zinwentaryzowane w lecie 1998 roku przez grupę studentów z Koła Historyków i z filologii szwedzkiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jest to pierwszy krok w znacznie większej sprawie. Projekt prowadzony w Zakładzie Nauk Pomocniczych Historii UJ zakłada inwentaryzację i publikację zachowanych jeszcze na Ziemiach Zachodnich niemieckich inskrypcji. Trzeba się śpieszyć, bo piaskowiec wietrzeje, a i wandale nie próżnują.

Wersja do druku