Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Z problematyki wojennych strat żydowskiej sztuki kultowej

W swoim artykule chciałabym poruszyć dwie sprawy. Pierwsza dotyczy przebiegu grabieży judaików na terenach polskich i próby odpowiedzi na pytanie: w jakie miejsce okupant przewoził zagrabione przedmioty. Druga - ustalenie, gdzie należy obecnie poszukiwać utraconych synagogaliów i czy istnieje jakaś szansa na ich odzyskanie.

        Proces zawłaszczania mienia żydowskiego, w tym także i wszelkich przedmiotów związanych z kultem religijnym, można podzielić na dwa etapy. Pierwszy, trwający mniej więcej do końca 1941 r., i drugi - przypadający na czas ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, czyli fizycznej eksterminacji ludności żydowskiej. W pierwszym etapie łupem okupanta padły zbiory muzealne, archiwalne i biblioteczne oraz przedmioty kultu będące w posiadaniu synagog. Już w styczniu 1940 r. władze niemieckie zabroniły Żydom odprawiania zbiorowych modłów w synagogach. Nieco później zagrabieniu uległa część własności prywatnej, jaką Żydzi zmuszeni byli pozostawić, przy przymusowym przesiedleniu do gett. Po marcu 1941 r. koordynatorem tej akcji stał się Institut zur Erforschung der Judenfrage (Instytut do Badania Kwestii Żydowskiej)- NSDAP, założony przy Wyższej Szkole we Frankfurcie n/Menem, centrum nauczania narodowo-socjalistycznej doktryny.

        Niejako konsekwencją tego posunięcia było powołanie przez Reinhardta Heydricha, w połowie 1942 r. w Pradze, Centralnego Biura ds. Kwestii Żydowskiej, mającego m.in. za zadanie gromadzenie wszelkich judaików o historycznej i artystycznej wartości z terenów całego Protektoratu. Punktem, do którego zwożono te obiekty stało się Muzeum Żydowskie w Pradze, które okupant przekształcił w propagandowe Centralne Muzeum Żydowskie. W Polsce konfiskatą i grabieżą mienia Żydów wysyłanych do komór gazowych zajął się sztab akcji "Eisantz Reinhardt" z siedzibą w Lublinie. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim etapie zagrabione mienie przewożono do wyznaczonych magazynów pośrednich; skąd następnie transportowano je do Niemiec. Historia proweniencji judaików zgromadzonych w Muzeum ŻIH jest tego świadectwem.

        W Warszawie punktem, gdzie zwożono i gromadzono judaika z Warszawy i okolic było prawdopodobnie Muzeum Narodowe. Jedyną pozostałością po gromadzonych tam judaikach, która trafiła do zbiorów naszego Muzeum, są fragmenty drewnianego aronu ha-kodesz z początku XIX w., przekazane nam w 1951 r. Do Muzeum Miejskiego w Toruniu Niemcy zwozili synagogalia z Ziemi Chełmińskiej. Zbiór ten, który może w zamierzeniu okupanta miał pozostać w tamtejszym Muzeum (wszak były to ziemie włączone do Rzeszy), pozyskało Muzeum ŻIH w 1949 r. Na Zamku w Lublinie Niemcy gromadzili przedmioty kultowe, i nie tylko, z Lublina i okolic. Obiekty te były rejestrowane i nadawano im sygnatury cyfrowe poprzedzone literami: "JM" lub "JS". Część tego zbioru, zresztą w nie najlepszym stanie zachowania, której prawdopodobnie nie zdążono wywieźć, pozostała na Zamku. Po wojnie kolekcję tę podzielono na dwie części. Mniej cenna trafiła do Państwowego Muzeum na Majdanku, a stamtąd w październiku 1952 r. przejęta została przez ŻIH. Cenniejsza pozostała na Zamku w Lublinie przy tamtejszym Muzeum Okręgowym.

        Punktem docelowym gromadzenia judaików były tereny niemieckie. Wiadomo, że wiele magazynów judaików rozlokowanych było na Dolnym Śląsku. W 1947 r. w miejscowości Kunceldorf; w pow. bystrzyckim odkryto duży magazyn żydowskich starodruków, rękopisów, książek i archiwaliów - zbiór liczył ponad 20 tys. obiektów. Zabezpieczony przez Wojewódzką Żydowską Komisję Historyczną we Wrocławiu, przewieziony został do Kłodzka, stamtąd do Wrocławia, a w styczniu 1948 r. przejęty został przez Bibliotekę ŻIH. M.in. znalazły się w nim książki z pieczątkami warszawskiej Głównej Biblioteki Judaistycznej i Żydowskiego Seminarium Teologicznego we Wrocławiu.

        Drugą miejscowością, w której odkryto pokaźny zbiór judaików był Bożków w pow. kłodzkim. W tamtejszym pałacu znajdowały się zbiory ikonograficzne byłego Żydowskiego Muzeum w Berlinie, żydowskie starodruki i rękopisy oraz synagogalia po Żydach greckich zamordowanych w Oświęcimiu. Cały ten zespół, decyzją Ministerstwa Kultury i Sztuki, przekazano do zbiorów Muzeum ŻIH we wrześniu 1951 r.

        Jaki los spotkał natomiast judaika polskie, które znalazły się po wojnie na ziemiach niemieckich? Otóż zagrabionym dziedzictwem kulturalnym europejskich Żydów, które zwycięskie armie państw zachodnich zastały na terytorium niemieckim zajęły się dwie organizacje - Jewish Restitution Successor Organization (IRSO) oraz Jewish Cultural Reconstruction (JCR). Postanowiono, że przedmioty żydowskiej sztuki kultowej - rzemiosło artystyczne, rękopisy i starodruki hebrajskie, zbiory archiwalne i biblioteczne, w tym także judaika niemieckie, nie zostaną w państwie, które winne jest zbrodni ludobójstwa. Nie były też brane pod uwagę kraje, na których terytoriach dokonał się Holocaust. W państwach tych bowiem nie widziano żadnych perspektyw na odrodzenie się żydowskiego życia kulturalnego.

        Na początku lat pięćdziesiątych w kolejnych transportach judaika europejskie trafiły przede wszystkim do muzeów i bibliotek Izraela i Stanów Zjednoczonych. Część przekazano do Wielkiej Brytanii, Francji, Kanady, a nawet Afryki Południowej i niektórych państw Ameryki Południowej - Peru, Argentyny. Niewykluczone też, że mogą znajdować się również w Pradze czeskiej. Jakkolwiek, akcja Heydricha miała ograniczyć się tylko do terytorium Protektoratu, to usytuowanie odkrytych po wojnie poniemieckich magazynów judaikow w powiatach - bystrzyckim i kłodzkim, skąd prosta droga wiodła do Pragi, może rodzić przypuszczenia, że część zagrabionych dóbr przewożono tam, aby wzbogacić zbiory powołanego przez nazistów Centralnego Muzeum Żydowskiego.
        Nie wiemy też, co zabrały ze sobą ustępujące wojska sowieckie i jakiego rzędu straty poniosła żydowska sztuka kultowa na skutek grabieży dokonywanej przez miejscową ludność. O takich faktach często informowały Centralną Żydowską Komisję Historyczną w Łodzi jej lokalne agendy. Np. w piśmie Komisji Wrocławskiej z dnia 9 lutego 1948 r. czytamy: "W Bytomiu Odrzańskim byłem dn. 6 bm. i okazało się niestety, że ktoś nas uprzedził. Dwa tygodnie wcześniej był tam jakiś człowiek, prawdopodobnie Żyd i za 12 000 zł zabrał dwie skrzynie i walizkę z rękopisami i książkami żydowskimi". Być może właśnie z takiego "szabrunku" pochodzi zasłona na aron ha-kodesz z 1783 r., z synagogi w Langendorfie (obecnie Wielowieś), zakupiona przez nasze Muzeum od prywatnej osoby w 1977 r.

        Sprawa ewentualnej rewindykacji polskich judaików to bardzo skomplikowany problem. Moim zdaniem, mamy niewielkie szanse na ich odzyskanie. Z kolekcji muzealnych w grę wchodzą przede wszystkim zbiory (ok. 500 eksponatów) Muzeum im. Mathiasa Bersohna, które istniało przy Warszawskiej Gminie Wyznaniowej. Jednakowoż katalog zbiorów tego Muzeum opracowany przez R. Gerbera w 1939 r. posiada bardzo skąpe opisy katalogowe niewystarczające do identyfikacji przedmiotów. Także jego część ilustracyjna, jak również zdjęcia niektórych obiektów z tego Muzeum, zamieszczone w kilku publikacjach M. Bałabana, czy w "Żydach w Polsce Odrodzonej", pozwoliłyby na zidentyfikowanie niedużego procentu tej kolekcji. O wiele lepiej przedstawia się sprawa z ewentualnym odzyskaniem części śląskich judaików, pochodzących z kolekcji prywatnych, ze śląskich synagog i Żydowskiego Muzeum we Wrocławiu. W tym przypadku dysponujemy bardzo dobrym, opracowanym przez Erwina Hintzego, szczegółowym katalogiem wystawy, poświęconej udziałowi Żydów w historii Śląska, zorganizowanej w 1929 r. w Śląskim Muzeum Rzemiosła i Starożytności we Wrocławiu. Obok tej cennej publikacji posiadamy także w zbiorach Muzeum ŻIH w miarę pełny zapis fotograficzny tej wystawy.

        Nie najlepiej rysują się nasze szanse na odzyskanie przedmiotów kultu zrabowanych z synagog i od osób prywatnych. Synagogi nie prowadziły bowiem żadnej ewidencji tego typu obiektów. Kilka informacji na ten temat można znaleźć w książkach M. Bałabana. Zachowało się jednak sporo fotografii przedstawiających wnętrza synagog, mniej - sprzętów liturgicznych będących w ich posiadaniu. Część tych zdjęć wykonał w okresie międzywojennym badacz sztuki żydowskiej, Szymon Zajczyk. Część pochodzi z okresu I wojny światowej - autorem ich jest Hermann Struck, nieliczne wykonano przed I wojną światową. Opracowując straty żydowskiej sztuki kultowej wykorzystuję również i tę najstarszą dokumentację, choć, jak mogłam się już zorientować, nie zawsze przedmioty te dotrwały nawet do czasów I wojny światowej. Niektóre przedmioty, zarejestrowane w okresie wcześniejszym nie występują już na późniejszej dokumentacji fotograficznej. Innym przykładem trudności z identyfikacją mogą być przedmioty rytualne, pochodzące z synagogi w Przedborzu. Przy braku fotografii, opisu katalogowego, czy znanej innej prezentacji obiektu, jedynym dowodem, jeśliby doszło do poszukiwań kwerendalnych, że przedmiot pochodzi z Polski, byłaby nazwa miejscowości wymieniona w zamieszczonej na nim inskrypcji.

        Po zgromadzeniu dostępnego w kraju materiału dotyczącego strat wojennych, kolejnym etapem powinno być podjęcie poszukiwań archiwalnych poza granicami kraju (np. w Niemczech, czy w USA), które być może uściśliłyby w jakich instytucjach, czy muzeach zagranicznych należałoby poszukiwać zagrabionych polskich judaików. Przykładem takiego działania może być Muzeum Żydowskie we Frankfurcie n.Menem, które w r. 1988/89 zorganizowało wystawę prezentującą część przedwojennych swoich zbiorów, które po wojnie znalazły się m.in. w Jewish Museum w Nowym Jorku, Skirball Museum w Los Angeles i Israel Museum w Jerozolimie. Wiedząc już, gdzie szukać i dysponując "materiałem dowodowym", można by w tych instytucjach rozpocząć szczegółowe kwerendy. 
        Wydaje mi się, że sprawa ewentualnego podjęcia tego typu działań byłaby w chwili obecnej jak najbardziej celowa, zważywszy na krystalizujące się plany powołania w Warszawie Centralnego Muzeum poświęconego historii Żydów polskich.

Wersja do druku