Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Srebrne aplikacje

Małe srebrne przedmioty eksponowane w naszych kościołach, takie jak: plakiety wotywne, sukienki na obrazy i inne drobne elementy dekoracyjne są niemal stale przedmiotem kradzieży. Komunikaty policyjne nieustannie informują nas o włamaniach do świątyń, w wyniku których łupem padają drobne, łatwe do demontażu obiekty.

Niejednokrotnie ich zaginięcie bywa początkowo nie zauważone przez służbę kościelną, a zdarzają się także przypadki niesygnalizowania kradzieży organom ścigania. Dzieje się tak, ponieważ ranga tych przedmiotów bywa niejednokrotnie niedoceniona i niezauważana. Dlatego koniecznym wydaje się wskazanie wartości oraz wyjaśnienie sensu i idei, którym dekoracje te służyły.

Srebrne blachy, potocznie zwane sukienkami, nakładane były na obrazy i rzeźby otaczane szczególnym kultem. Najpopularniejszym tego przykładem jest wizerunek Matki Boskiej w Częstochowie. Rozpowszechnienie tego typu dekoracji nastąpiło po soborze trydenckim, którego postanowienia sprowokowały powstawanie miejsc szczególnego kultu i prywatnej dewocji. Na terenach Polski srebrne blachy nakładane na obrazy największą popularnością cieszyły się w dobie sarmatyzmu. Najwcześniejsze, zachowane przykłady, datowane są na drugą połowę XVII w. W tym miejscu należy podkreślić, iż rabunki w czasie potopu szwedzkiego oraz późniejsze kradzieże i kontrybucje pozostawiły minimalne szczątki panującej niegdyś mody na dekoracje uzupełniające ogólny wystrój ówczesnych świątyń.

Dekoracyjne blachy nakładane na malowidła, rzadziej na rzeźby, przybierały różne formy. Kondycja finansowa ofiarodawcy decydowała o tym, jak duża płaszczyzna wizerunku zostanie przysłonięta i ozdobiona srebrną płaszczyzną i jakiej rangi złotnikowi robota będzie powierzona. Niejednokrotnie wykonawcami tych zleceń byli wysokiej klasy złotnicy, co potwierdzają spotykane na krawędziach blach sygnatury. Wśród tych prac można czasami spotkać prawdziwe arcydzieła sztuki złotniczej. Blachy zdobiono ornamentem repusowanym i grawerowanym, zaś w niektórych przypadkach dodatkowo kamieniami szlachetnymi czy częściej ich imitacjami. W przypadku koron sporządzanych na głowy Matki Boskiej i Dzieciątka wykorzystywano często ofiarowaną przez fundatorów starą, niemodną już biżuterię. W tych przypadkach spotkać można oryginalną dekorację pochodzącą z biżuterii XVII, a nawet XVI-wiecznej. Wśród dekoracji srebrnych, powstających na potrzeby świętych wizerunków otoczonych szczególnym kultem, możemy wyróżnić trzy podstawowe typy. Najpopularniejszym jest aplikacja w formie tzw. sukienki, czyli szaty, przeważnie z koronami i nimbami - nakładana na powierzchnię obrazu. Drugim typem dekoracji są drobne aplikacje ze srebrnej blachy. Mniej zamożni fundatorzy, których nie stać było na pokrycie srebrem całej szaty, sprawiali aplikowanie tylko do szczególnie ważnych części obrazu. Najczęściej były to: aureole, korony, berła, lilie, księgi, różańce skrzydła aniołów czy symbol Ducha Świętego.

Dodatkowe zabiegi dekoracyjne, jak częściowe pozłacanie powierzchni czy ozdabianie kolorowymi kamieniami, służyły podkreśleniu bogactwa i piękna szat świętej postaci. Najczęściej stosowano je w odniesieniu do wizerunku Matki Boskiej. Te dwa omówione typy dekoracji - drobne aplikacje i sukienki - występują z reguły na wizerunkach umieszczanych, z racji szczególnego kultu, w ołtarzach.

Trzeci typ to tzw. okład, czyli blacha osłaniająca całą powierzchnię obrazu. Najczęściej okład sporządzany był do ikon przenośnych, używanych nie tylko jako obrazy domowe, ale również zawieszanych w cerkwiach. Wykonywano go z jednego arkusza blachy, na którym techniką repusu powtarzano przedstawienie z zakrytego malowidła, pozostawiając jedynie otwory na głowy i ręce malowanych postaci. Znane są jednak przypadki, kiedy na nałożonym okładzie pierwotna treść ikonograficzna malowanego obrazu zostawała zupełnie zmieniona. Przykładem takim może być przedstawienie Anny Samotrzeć z kościoła w Bądkowicach, gdzie w bogato dekorowanym okładzie pojawiła się dodatkowo postać Dzieciątka Jezus, nieistniejącego w pierwotnej malowanej wersji obrazu.
W trakcie prac konserwatorskich zdarzają się przypadki, że po zdjęciu okładu odsłonięty wizerunek okazuje się prawdziwym arcydziełem skrywanym pod nie najwyższych lotów pracą złotniczą. Istniały także sytuacje, w których na miejsce starego, zniszczonego malowidła wykonywano nowy obraz do istniejącego już wcześniej okładu lub sukienki. Zdarzało się, iż w trakcie konserwacji obrazu, po zdjęciu okładu lub bogatej koszulki, nie odnajdywano pełnego malowidła, a jedynie wymalowane w odpowiednich miejscach twarze i ręce postaci. Stosowanie okładów na obrazach doprowadziło do sytuacji, w której wizerunek, pierwotnie czczony i z tej racji zdobiony srebrną blachą, reprodukowano w licznych kopiach i dla uproszczenia seryjnej produkcji opuszczano elementy niewidoczne poza okładem.

Aplikacje zdobiące obrazy w naszych kościołach są - jak z powyższego widać - cennymi zabytkami naszej sztuki złotniczej. Niestety, zbyt często stają się łupem złodziei, bowiem są łatwo dostępne, zwłaszcza w zamkniętych na noc kościołach. Sposoby montowania aplikacji na obrazach również nie stanowią przeszkody dla złodziei. Srebrne blachy są jedynie przybite do deski, na której obraz jest namalowany lub którą specjalnie w tym celu podłożono pod płótno z malowidłem. Ten dawny sposób montowania aplikacji, dziś, przy konserwacji szczególnie cennych obrazów, zastępowany jest konstrukcją nie wymagającą dziurawienia obrazu. Polega ona na nanoszeniu aplikacji na cienkich prętach przymocowanych do obramienia w ten sposób, by blacha nie dotykała malowidła. Jak z powyższego widać, oba systemy mocowania aplikacji są łatwe do sforsowania. Fakt ten może w znacznym stopniu tłumaczyć zjawisko nagminnego okradania świątyń z tych właśnie przedmiotów. Tak stało się z przepięknymi sukienkami srebrnymi, skradzionymi w 1994 r. z dwóch obrazów w kościele Bożego Ciała w Pelplinie koronami zdjętymi w 1922 r. z alabastrowej płaskorzeźby w kościele parafialnym w Łasku oraz srebrnymi aplikacjami w wielu innych obiektach. Najczęściej srebrne ozdoby obrazów i rzeźb znikają w trakcie pospolitych włamań, kiedy złodziej, prócz zawartości kościelnej skarbonki, dodatkowo ogałaca ołtarz z wot i aplikacji. Niestety, rzadko zdarzają się sytuacje, kiedy rabuś, zwiedziony złocistą barwą metalu, po bliższym obejrzeniu przedmiotu porzuci go, jak było z koroną zdjętą w 1995 r. z gotyckiej figury Matki Boskiej z Dzieciątkiem w Żmijewie.

Bilans tych zdarzeń bywa, niestety, żałosny, parafianie opłakują stratę i zniszczenia, zaś złodziej, zawiedziony rynkową wartością swego łupu, przetapia go lub zwyczajnie wyrzuca. Trzeba tu bowiem wyjaśnić, że znakomita większość metalowych dekoracji na obrazach w naszych kościołach wykonana jest ze srebra niskiej próby lub jedynie mosiężnej blachy powierzchownie srebrzonej.

Wersja do druku