Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Późnogotycka figura św. Stanisława bpa ze Skałki, utracona w czasie okupacji hitlerowskiej

Niepowetowaną stratą dla kościoła na Skałce w Krakowie było zrabowanie przez Niemców w czasie II wojny światowej późnogotyckiej srebrnej figury św. Stanisława. Była ona przedmiotem swoistego kultu, ze względu na umieszczone w jej podstawie relikwie św. Stanisława, a także obiektem szczególnego zainteresowania historyków sztuki.

Wiązano ją z warsztatem krakowskich złotników: Stanisława Stwosza1, Józefa Jelenia (Hirsza) i Marcina Marcińca, a nawet Hanusza Zymermanna. Doszukiwano się również jej prawdopodobnego fundatora w osobie Stanisława Schonfelta, wywodzącego się ze starej śląskiej rodziny zamieszkałej w Krakowie. W ogniu rzeczowej polemiki, dotyczącej czasu powstania figury, dopatrywano się możliwości jej wykonania w końcu XV stulecia, ale nie brakło też argumentów, że wykuta została około 1540 r., przy prawdopodobnym patronacie artystycznym bpa krakowskiego, Piotra Gamrata.

Po raz pierwszy zainteresował się figurą znakomity krakowski historyk sztuki, Julian Pagaczewski, który odkrył ją w 1923 r., a cztery lata później w odrębnej o niej monografii napisał, m.in.: "W zakrystii kościoła oo. paulinów na Skałce zwrócił moją uwagę (...) srebrny w części pozłacany posąg św. Stanisława, który stylem swym różni się rażąco od barokowego i rokokowego otoczenia (kościoła) (...) Posąg, którego wysokość wraz z postumentem wynosi 72 cm, wykuto z nadzwyczajną wprawą z kilkunastu sztuk srebrnej blachy, które następnie spojono. Karnacje św. Stanisława i Piotrowina oraz karty książki do modlitwy, którą św. Stanisław trzyma w prawej ręce, są srebrne, reszta, więc cały strój pontyfikalny św. Stanisława, całun Piotrowina, jego włosy i broda, okładka i brzegi kart książki, wreszcie postument, są złocone w ogniu. Srebrna, okrągła puszka na relikwie, przytwierdzona do przedniej ściany postumentu, jest w części złocona. Tarcza herbowa, przymocowana do postumentu obok puszki, ma brzeg złocony, złoconą też jest widniejąca na niej głowa jelenia (...) Św. Stanisław, w infule na głowie, z pastorałem w lewej ręce, ubrany jest w powłóczystą albę, dalmatykę, humerał i kapę. Na rękach ma rękawice. U jego stóp, po prawej stronie siedzi Piotrowin (...)".

W dalszym szczegółowym opisie figury Pagaczewski szeroko rozwodzi się nad plastycznymi walorami dzieła, snuje pewne sugestie o niemiecko-mieszczańskim wyrazie twarzy św. Stanisława, doszukuje się późniejszej renesansowej i barokowej już zależności w kwestii pastorału i wmontowanej do figury puszki z relikwiami palca św. Stanisława, który, według łacińskiego napisu, po zabójstwie biskupa został wrzucony do stawu przyskalecznego. W drobiazgowej analizie obiektu wskazuje także na lata trzydzieste XVII w., kiedy najprawdopodobniej wmontowano puszkę z relikwiami. Pisząc o podobnych figurach, głównie na terenie Niemiec, zauważył m.in. "w szeregu znanych nam zabytków złotnictwa polskiego z przełomu XV i XVI w. (...) nie znalazłem ani jednego dzieła (podobnego do omawianego...). Posąg św. Stanisława ze Skałki jest dotychczas unikatem. Cenne są również jego uwagi o stanie zachowania obiektu. Zauważył oderwaną od całego korpusu głowę, wiszącą jedynie na mosiężnych wstęgach infuły, która także była pęknięta. Opisał drobne ubytki w szatach i sposób ich zabezpieczenia przed dalszym zniszczeniem. Wszystko to razem wzięte dowodziło, jego zdaniem, że figura zapewne upadła na ziemię i po tej katastrofie przyszło do nieudolnego, wprost barbarzyńskiego odnowienia, jednak jeszcze w XVIII wieku".

W świetle tych opinii wypadło pokusić się na prześledzenie archiwaliów konwentu na Skałce, by raz jeszcze przybliżyć dzieje figury-relikwiarza w świetle źródeł. Kwerendy archiwalne nie wniosły w zasadzie nic nowego, poza faktem, że po raz pierwszy odnotowano jej istnienie na Skałce dopiero w 1628 r., choć szczegółowo rejestrowano inne argenteria od końca XVI stulecia. Fakt ten pozwala wysunąć pewną hipotezę, że figura niekoniecznie ufundowana została dla kościoła na Skałce. Ośmielę się sugerować, że otrzymał ją kościół skałeczny około 1628 r. jako nie wyjaśnione dotąd wotum, np. z Jasnej Góry i dopiero na miejscu wmontowano do niej tarczę z relikwiami. Nie wysuwam świadomie żadnego prawdopodobnego paulińskiego lub krakowskiego złotnika, bo nie znając dzisiaj obiektu, hipotezy mogą okazać się bezzasadne. Tak czy inaczej, ostatnie zapisy archiwalne zdają się dowodzić, że z powodu reklamy nadanej przez Pagaczewskiego, figurę poddano w 1930 r. gruntownej restauracji, którą wykonał krakowski złotnik, Henryk Waldyn. Z protokółu zdawczego wynika, że artysta odnowił jedynie rażące uszkodzenia, innych zaś, które wymagały ponownego poddania figury rozmiękczeniu w ogniu, nie wykonał z przyczyn obiektywnych.
Stan statuetki z relikwiami nie budził po tej restauracji żadnych zastrzeżeń. Wystawiano ją na widok publiczny, stawiano na ołtarzu, wierni całowali relikwie a może i cały korpus świętego. Reklama zrobiła więc swoje. Powtarzano za Pagaczewskim i Lepszym różne opinie o czasie powstania i ewentualnym złotniku, nie ukrywając możliwości jej wykonania w kręgu niemieckim, co dało powód do nieszczęsnej w konsekwencji grabieży i jej utraty, jak dotąd bez nadziei odzyskania.
Zrabowany relikwiarz-statuetka stanowił wyjątkowy obiekt, a nagłośnienie jego artystycznych walorów stało się łakomym obiektem poszukiwań okupanta hitlerowskiego, szczególnie głośnego wówczas Instytutu Niemieckiego Wschodnioeuropejskich Dziel (Institut für Deutsche Ostarbeit Krakau). Prawdopodobnie wczesną wiosną 1940 r. zjawili się na Skałce przedstawiciele tegoż Instytutu, żądając natychmiastowego przekazania im figury oraz jednej kwatery tryptyku Hansa Kulmbacha Ucieczka do Egiptu. Przez pewien czas zwlekano i kluczono, by sprawę odwlec w czasie. Gdy jednak natarczywość stawała się groźbą, ktoś z zarządu lub brat zakrystian, zdradził na odczepkę o przekazaniu obu obiektów klasztorowi jasnogórskiemu, wobec czego te same żądania powtórzono i tam. W rzeczywistości oddano do Częstochowy jedynie obraz Kulmbacha. Przeor jasnogórski, Norbert Motylewski, nie był w stanie zaprzeczyć, że obraz otrzymał w depozyt i próbował jakichś targów, ale ostatecznie 27 sierpnia 1940 r. zmuszony został przekazać go komisarzowi rewizyjnemu, dr. Erichowi Mayerowi. Mniej więcej w tym samym czasie powrócili rekwizytorzy na Skałkę, domagając się oddania srebrnej figury. W jakich okolicznościach nastąpił zabór bezcennego skarbu, nie odnotowano. Według relacji świadków brat zakrystian, zastraszony krzykiem policjantów, zaprowadził szabrowników do kościoła i wskazał miejsce za ołtarzem, gdzie relikwiarz owinięty był w ciemny pokrowiec i wciśnięty do głębokiej szczeliny między marmurami a ścianą. Protokółu żadnego najprawdopodobniej nie spisano, pozwolono jedynie odkręcić owalną puszkę z relikwiami, którą kilkanaście lat później zainstalowano do innego relikwiarza w kształcie monstrancji. Nie zanotowano nigdzie daty zaboru figury, ponieważ praktycznie wszyscy członkowie domu byli usunięci z budynku klasztornego, żyli pod presją stałej obserwacji i nie mieli możliwości spisania jakiegoś raportu. Toteż jedynym świadkiem, że figura trafiła do gabinetu dr. Josefa Mühlmanna był wydany w 1942 r. katalog sztuki staroniemieckiej z Krakowa, w którym podano szczegółowy opis figury oraz jej ilustrację już po rekwizycji, a więc bez relikwi.
Po zakończeniu wojny wszczęto dość wcześnie poszukiwania obu obiektów. Szczególnego znaczenia nabrały listy ze strony klasztoru, po aresztowaniu w Niemczech Mühlmanna. Skierowano wówczas do ambasady amerykańskiej w Warszawie kilka listów z sugestią, by podczas procesu dowiedzieć się od niego, gdzie zrabowane przedmioty zostały zdeponowane. Obraz Kulmbacha odnaleziony został na terenie Bawarii i w lipcu 1946 r. powrócił do Krakowa, na Wawel, a stąd na Skałkę. Odnośnie figury nie zdołano zasięgnąć, jak dotąd, żadnych konkretnych wiadomości. W gronie historyków sztuki pokątnie mówiono, że zawłaszczyli ją żołnierze rosyjscy i wywieźli do St. Petersburga, gdzie podobno znajduje się do dzisiaj. Inne opinie zdawały się wskazywać jej istnienie gdzieś na terenie Ziem Odzyskanych'6, ale bez bliższego określenia miejsca.

Losy jednej z najcenniejszych srebrnych figur późnogotyckich w Polsce i figur świętych, w ogóle, zdają się być nieodwracalnie zakończone. Czy kiedykolwiek uda się natrafić na ślad jej przechowywania, trudno przewidzieć. Sugestie wysuwane w tej sprawie ambasadorowi amerykańskiemu niczego nie dały i nie wiadomo, czy natrafiono na istnienie obrazu Kulmbacha, podobnie próbowano wyjaśnić los figury? Jest prawie pewne, że na procesie wcale nie pytano Mühlmanna, co uczynił po wywiezieniu jej z Krakowa do Niemiec. Podobnie dyplomaci i prawnicy amerykańscy nie zdawali sobie sprawy, że dochodzenie dotyczyło bezcennej i unikatowej w swoim rodzaju figury, która cieszyła się kultem i szacunkiem ze względu na wartość sakralną i artystyczną.

Literatura i archiwalia:

  1. Pagaczewski J.: Posąg srebrny św. Stanisława w kościele oo. paulinów na Skałce w Krakowie. Kraków 1927
  2. Lepszy L.: [Recenzja pracy J. Pagaczewskiego: Posąg srebrny]. "Rocznik Krakowski" 1929, nr 22, s. 173-174
  3. Kopydłowski B.: Marcin Marciniec złotnik krakowski. "Biuletyn Historii Sztuki" 1954, nr 16, s. 233-244
  4. Samek J.: Polskie złotnictwo. Wrocław 1988 s. 66.
  5. Nieznany regestr z lat 1582-1672 dotyczący sanktuarium św. Stanisława na Skałce w Krakowie. Oprac. J. Zbudniewek. "Studia Claromontana" 1997, nr 17, s. 379.
  6. Archiwum na Skałce w Krakowie (ASk) 246: Kwity rachunkowe klasztoru na Skałce, 1930, s. 159
  7. Oryginał o przekazaniu obrazu znajduje się w Archiwum Jasnogórskim (AJG) 2674 s. 147; kopia zaś w ASk 172 s. 149
  8. Zbudniewwek J.: Jasna Góra w latach okupacji hitlerowskiej. Kraków 1991 s. 91-92, 268
  9. Altdeutsche Kunst aus Krakau und deyn Karpathehland. Ausstellung Institut für Deutsche Ostarbeit Krakau. Juli 1942 s. 22, il. 5
  10. ASk 383 s. 247a, 251a, 259a, 267a oraz relacje o zabiegach w celu odzyskania obrazu Kulmabcha s. 238, 239-240, 253
  11. ASk 172 s. 145v; ASk 466 s. 3
  12. "Wiadomości Urzęd. Adm. Śląska Opolskiego" 1949 nr 25 s. 17

Wersja do druku