Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Mało znana kolekcja dawnych miar i przyrządów pomiarowych

Od ponad 45 lat w Głównym Urzędzie Miar w Warszawie, przy ulicy Elektoralnej 2 istnieje znacząca, bowiem licząca około trzech tysięcy eksponatów, kolekcja dawnych miar i przyrządów pomiarowych. Kolekcja jest znana głównie młodzieży szkolnej, która w ramach lekcji fizyki często odwiedza gmach przy ulicy Elektoralnej.

Zagadnienia dotyczące miar są na ogól mało znane społeczeństwu, mimo że stykamy się z nimi codziennie. Prawidłowe i rzetelne miary są tak oczywiste, jak oddychanie czystym powietrzem. Jednak w przeszłości nie wszystko było takie proste. Pierwszą próbę uporządkowania miar w Polsce podjęto w 1565 roku za panowania Zygmunta Augusta. Wtedy to Konstytucja Sejmu Piotrkowskiego uchwaliła "Ustawę na wagi y na miary". Mimo uchwalenia tego dokumentu oraz późniejszych działań w dziedzinie miar panował straszny chaos i to nie tylko u nas w kraju. W Europie przed wprowadzeniem systemu metrycznego (to jest przed rokiem 1875) istniało ponad 390 jednostek miar masy o nazwie funt. Podobnie było z miarami długości: stopą, łokciem i calem. Niestety, z tych dawnych miar pozostało niewiele, bowiem po każdej zmianie systemu, wszystkie poprzednie miary były obligatoryjnie niszczone. Szczególnie konsekwentni w tych działaniach byli zaborcy, którzy wprowadzając swoje miary, niszczyli wszystkie polskie.

W 1918 r. po odzyskaniu niepodległości wprowadzono w Polsce nowy system metryczny likwidując miary pozostałe po zaborcach. Tak więc dawne miary, które udało się ocenić przed zniszczeniem, są dziś prawdziwymi unikatami i cennymi zabytkami kultury materialnej. Oto niektóre godne uwagi eksponaty pochodzące z kolekcji metrologicznej.

Mało efektowny przymiar odtwarzający długość jednego łokcia galicyjskiego, zwanego też łokciem lwowskim pochodzi z 1866 r. i jest odznaczony "J. P. L", które są prawdopodobnie inicjałem wytwórcy. Przymiar wykonano z trzech listew drewnianych odpowiednio sklejonych, by zapewnić sztywności i odporności na wypaczenie. W zbiorach ponadto znajduje się łokieć gdański z 1767 roku, łokieć nowopolski z 1818 r. oraz około 30 kopii przymiarów odtwarzających długość stopy stosowanej w różnych miastach niemieckich, szwedzkich, szwajcarskich, a nawet chińskich i japońskich.

Miary objętości, stosowane do towarów sypkich (zboża sprzedawano dawniej według miar objętości), reprezentują cudem ocalałe z pożogi wojennej pojemniki mosiężne. Najcenniejszy jest pojemnik opatrzony napisem: Ćwierć korca oryginalne według konstytucji z 1764 roku oraz oznaczony herbem Mazowsza, przedstawiającym orła bez korony, z inskrypcją Ratusza Miasta Warszawy. Drugi pojemnik, zwany korcem warszawskim lub staszicowskim, stosowany jako wzorzec pojemności opatrzony jest napisem: Ćwierć korca wzór 1818 -Al. Chodkiewicz i An. Dąbrowski -mierzyli. Pojemnik pochodzi z okresu wprowadzenia reformy miar, a ustalone miary nazwano później "nowopolskimi".

Najstarszy odważnik w zbiorach, 10 funtowy, wykonany z brązu pochodzi z 1677 r. i oznaczony jest herbem Kościesza. Przypuszczalnie należał on do Daniela Chrząstowskiego, kasztelana żmudzkiego. Bardziej efektownym i równie cennym eksponatem jest 4-funtowy odważnik norymberski, stosowany w aptekarstwie w połowie XIX wieku. Jest to właściwie zestaw 9 odważników miseczkowych, składanych. Poszczególne odważniki mają cechy legalizacyjne z wizerunkiem orła pruskiego, a pierwszy odważnik jest oznaczony wizerunkiem "kogutka", co potwierdza pochodzenie z wytwórni norymberskiej. Wagi to niewątpliwie najstarsze przyrządy pomiarowe. Przedstawiona waga, tak zwany bezmian, nie bardzo wiekowa, za to stanowi cenną pamiątkę z ziemi wileńskiej. Została bowiem przywieziona przez przesiedleńców z okolic Wilejki. Udźwig wagi wynosił 1 pud rosyjski (ok.16 kg).

Z czasów, gdy w obiegu były złote monety pochodzi tak zwana waga monetarna. Służyła ona, wraz z kompletem odważników, do sprawdzania masy monet złotych przez kontrolerów zwanych ówcześnie wekslarzami. Poszczególne odważniki odpowiadają masie złotych dukatów, talarów, suwerenów, franków, lirów genuańskich oraz ludwików. Słupek wagi, o bardzo finezyjnym kształcie, wykonany jest z mosiądzu. Również wyłącznik wagi, w kształcie lwa, świadczy o dużym smaku artystycznym wykonawcy.

Porównując współczesny licznik energii elektrycznej z przedstawionym obok można śmiało powiedzieć, że jest niewątpliwym zabytkiem techniki w skali europejskiej. Konstrukcja licznika została wykonana w 1884 r. przez firmę ARON (w Świdnicy), a posiadany przez nas egzemplarz jest jednym z nielicznych tak dobrze zachowanych. Powyżej omówione zostały tylko niektóre eksponaty. Można jednak śmiało powiedzieć, że cała kolekcja odzwierciedla nie tylko historię miar, lecz stanowi również materialny dokument zachodzących na naszych ziemiach zmian gospodarczych, a nawet politycznych. Tę oczywistą prawdę potwierdza książka profesora Witolda Kuli Miary i ludzie (Warszawa, PWN 1970).

Aby poddać się urokowi dawnych przyrządów pomiarowych, należy obejrzeć całą kolekcję. Ostatnio panuje moda na kolekcjonowanie różnych "staroci", o czym świadczy duży ruch na bazarach. Niestety, muzea mają ograniczone środki finansowe, a nabywcami są najczęściej prywatne osoby. Dobrze, jeśli ciekawe okazy trafią do kolekcjonerów z prawdziwego zdarzenia, gorzej, jeśli do osób które traktują odważnik jako ładny przycisk, a starą wagę jak wystrój kuchni. Dzieła sztuki (obrazy, grafika, rzeźby itp.) znanych twórców są na ogól sklasyfikowane, interesują się nimi historycy sztuki. Zabytki techniki, a szczególnie dawne miary nie budzą takiego zainteresowania. Nie dość, że były niszczone w majestacie prawa, to często trafiają do nieodpowiednich osób. Nawet jeśli trafiają do kolekcjonerów z prawdziwego zdarzenia, ich los bywa niepewny po śmierci właściciela Rzadko się zdarza, by były przez spadkobierców przekazane do jakiegoś muzeum. Częściej trafiają na bazar i znów są rozproszone, a często giną w domowych rupieciarniach lub na śmietnikach. Znane są mi takie przypadki, w których wiele cennych zabytków techniki zostało utraconych. Przykładem niech będzie tu nieznany los łokcia polskiego z 1651 r. Według Ilustrowanej Encyklopedii Staropolskiej Glogera z 1902 r., w zbiorach doktora Karola Benni'ego X znajduje się łokieć drewniany czworokantny perłową konchą inkrustowany, z rączką ozdobnie toczoną i wyrzynaną. Na łokciu znajdujemy z jednej strony r.1651, z drugiej litery zapewne właściciela przedmiotu: MG. Rączka ma ten sam charakter ozdobności, co głowica u laski pielgrzymiej ks. Radziwiłła Sierotki ... Czy łokieć ten należy uznać za utracony w czasie ostatniej wojny? A może znajduje się gdzieś w prywatnych rękach lub w jakimś muzeum? Może ta publikacja przyczyni się do wyjaśnienia tej bardzo cennej pamiątki narodowej z czasów króla Jana Kazimierza?


Historyczne zbiory metrologiczne Głównego Urzędu Miar, Warszawa, ul. Elektoralna 2. Ekspozycja dostępna w holach gmachu GUM. Zwiedzanie grupowe możliwe w poniedziałki, wtorki, środy w godz. 9.00-14.00, po uprzednim uzgodnieniu telefonicznym.
Tel. 620-02-41, w. 503 lub 608. Wstęp bezpłatny.
Opiekun zbiorów Jerzy Mikoszewski.

Wersja do druku