Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Wielka fontanna w Ogrodzie Saskim

Pierwszy warszawski wodociąg został uruchomiony w 1855 r. Jego projektantem był znany architekt Henryk Marconi. Wodę do tego systemu czerpano z Wisły na wysokości ulicy Karowej, skąd pompy tłoczyły ją do wodozbioru, umieszczonego na wzniesieniu w Ogrodzie Saskim.

Obudowa stalowego zbiornika została zaprojektowana w formie Świątyni Westy, której antyczny pierwowzór znajduje się w Tivoli pod Rzymem. Zasięg wodociągu był następujący: na północy dochodził do Nowego Miasta i ulicy Świętojerskiej, na zachodzie dostarczał wodę do ulicy Przejazd, dalej do Placu Bankowego, Placu za Żelazną Bramą i kończył swój bieg na Placu Grzybowskim. Na południu sięgał on Placu Wareckiego, a na wschodzie do Krakowskiego Przedmieścia, od Osi Saskiej do budynków Uniwersytetu Warszawskiego.

Cały ten układ ozdobiony został systemem studzien i zdrojów publicznych. Najbardziej z nich znane to: zdrój w bramie na ul. Karowej, żeliwne studnie na Rynku Staromiejskim i Rynku Nowego Miasta, studnie przed Pałacami Krasińskich i Mostowskich. Projektant wodociągu przewidział jednocześnie system czterech fontann, opartych na zasadzie "naczyń połączonych" i wybudował dla nich osobny rurociąg. Woda z wodozbioru zasilała jako pierwszą w systemie fontannę wielką w Ogrodzie Saskim. Woda zgromadzona w jej kielichu zasilała fontannę na Placu Teatralnym, zaś woda z dolnego basenu spływała do sztucznego jeziora wykopanego w Ogrodzie Saskim, u stóp wzgórza, na którym usytuowano wodozbiór. Woda z górnego kielicha fontanny na Placu Teatralnym zasilała wodotrysk zainstalowany u stóp Kolumny Zygmunta na Placu Zamkowym. Basen tego wodotrysku dostarczał wody do fontanny umieszczonej na Rynku Staromiejskim. Henryk Marconi do dekoracji fontann zaprosił najwybitniejszych rzeźbiarzy swoich czasów. Syrenę do fontanny staromiejskiej zaprojektował Konstanty Hegel, trytony do wodotrysku u stóp Kolumny Zygmunta oraz postacie czterech syren i trzy figurki chłopców do fontanny na Placu Teatralnym zaprojektował August Kiss.

Do dnia dzisiejszego z systemu fontann Marconiego pozostał jedynie wodozbiór w kształcie Świątyni Westy, który stanowi zbiornik wody do klimatyzacji Teatru Wielkiego, fontanna wielka w Ogrodzie Saskim i Syrenka z Rynku Staromiejskiego, o której losach pisaliśmy w numerze 2/8 "Cenne, Bezcenne, Utracone".
Fontanna Wielka ustawiona w głównej alei Ogrodu Saskiego była największą w tym systemie i kosztowała 9 000 rbs. Zbudowana została w kształcie kielicha o formie "kyliksu", odlanego w żeliwie (odlewnia Niekłań), ustawionego na czworokątnej podstawie umieszczonej w górnym basenie. Cembrowina basenu ozdobiona fryzem girlandowym, gzymsowaniem i rzędem pukli wykonanych w narzucie. Górna krawędź cembrowiny wykonana w żeliwie, ozdobiona 20 maskami Meduz trzymających w ustach rurki rzygaczy, którymi odprowadzano nadmiar wody z górnego basenu. Dekorację rzeźbiarską cembrowiny należy przypisać albo Ferante Marconiemu, który wykonał sztukaterie w Świątyni Westy, albo Hermanowi Fritschowi, który wykonał modele czterech delfinów usytuowanych na kamiennych wzniesieniach w dolnym basenie fontanny. Delfiny te odlane zostały w cynku w fabryce "Mintera". Krawędź cembrowiny dolnego basenu również wykonana została z elementów żeliwnych. Pierwotnie elementy żeliwne fontanny pomalowane były na kolor zielony, przypominający zieleń spatynowanego brązu. Trudno dzisiaj określić jak Marconi zaprojektował strumienie wody w fontannie. Na kilku archiwalnych zdjęciach widzimy olbrzymie strumienie wody wypływające z dysz wodotrysku i spływające potężnymi kaskadami z krawędzi kielicha i krawędzi górnego basenu. Należy sądzić, że te kaskady wodne zawdzięczamy ręce retuszera opracowującego artystycznie te fotografie. Przypuszczalnie ze środka wypływał jeden silny strumień wody nie wyższy niż 6 m, tj. równy wysokości fontanny. Strumień ten nawet przy największym wietrze nie powinien wylewać się poza zasięg dolnego basenu. Z kielicha, który był rezerwuarem wody fontanny na Placu Teatralnym mogła przelewać się tylko niewielka ilość wody do basenu górnego. Z tego basenu woda wydostawała się rzygaczami umieszczonymi w ustach Meduz do basenu dodatkowego, a stąd rurami odpływowymi do jeziorka. Dysze wodne w pyskach delfinów zasilane były najprawdopodobniej z kielicha fontanny, w związku z tym mogły strumień wody kierować tylko do wyższego basenu.

W roku 1903 dokonano pierwszego poważnego remontu fontanny. Wymieniono całkowicie skorodowaną instalację wodną i odnowiono fontannę. Prace trwały niemal cały rok.

W latach trzydziestych fontanna została zdewastowana i uruchomiono ją w 1936 r., w związku z obchodami jubileuszu 50-lecia wodociągów. Fontanna nie uległa poważniejszym uszkodzeniom podczas II wojny światowej. Remont po wojnie ukończono dopiero w grudniu 1950 r., a z uruchomieniem na pewno zaczekano do wiosny 1951 r. Następną konserwację w 1977 r. przeprowadzili rzemieślnicy z Izby Rzemieślniczej pod nadzorem technicznym i konserwatorskim PKZ. W latach 1981-1982 fontannę konserwowała firma Z. Pastaszyńskiego. W 1985 r. gruntownej konserwacji dokonała Pracownia Konserwacji Obiektów Zabytkowych Fundacji Ochrony Zabytków.

Dziś fontanna, mimo, że jej instalacja jest sprawna i działa, odstrasza gości Ogrodu Saskiego swym obskurnym wyglądem. Przyczyną zniszczeń jest woda, ponieważ zaprojektowano za dużą ilość wody w obiegu fontanny. Powoduje to, że przy najmniejszym zatkaniu odpływów woda zalewa wapienno-cementowe sztukaterie. Baseny są nieszczelne i powodują ciągłe zalewanie sklepionych korytarzy podziemnych, którymi przeprowadzone są rurociągi. To wieczne zawilgocenie konstrukcji spowodowało przechylenie żeliwnego kielicha fontanny. Całkowicie przemoknięta dekoracja stiukowa odpada fragment po fragmencie. Z elementów żeliwnych pokrytych kilkunastoma warstwami powłok zabezpieczających odpadają wielkie płaty z rdzawymi nalotami. Cynkowe delfiny, naprawiane już kilkakunastokrotnie, odarte z fragmentów płetw i skrzeli są na krawędzi śmierci technicznej. Metal, z którego są wykonane, całkowicie rozpuszcza się w kwaśnych deszczach i nie pomagają już wzmocnienia od wewnątrz z laminatu szklano-epoksydowego i setki mikronów cynku natryskiwanych na chorą powierzchnię.

Od kilku lat istnieje projekt techniczny całkowitej konserwacji fontanny, wykonany przez Pracownię Konserwacji Zabytków "Zamek". Wiadomo jak fontannie przywrócić świetność i ile będzie to kosztowało. Brakuje jedynie środków, ale ten problem przedstawimy włodarzom dzielnicy i miasta.

Wersja do druku