Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Pomnik ku czci poległych lotników

W ostatnich tygodniach na łamach prasy warszawskiej ukazują się częste informacje dotyczące Pomnika Lotnika. Dotyczą one dwóch spraw: przeprowadzanej obecnie konserwacji pomnika oraz propozycji lotników-kombatantów z Wielkiej Brytanii, pragnących na Polu Mokotowskim wznieść monument ku czci angielskich lotników walczących w polskich dywizjonach przeciwko hitlerowskiemu najeźdźcy. Podczas licznych dyskusji padł pomysł, by stosowne tablice umieścić na istniejącym Pomniku Lotnika lub przenieść go na Pole Mokotowskie, gdzie w nowej aranżacji miałby symbolizować chwałę wszystkich lotników, którzy swe życie oddali za Ojczyznę.

Pragniemy gorąco zaprotestować przeciw takim praktykom. Pomnik Lotnika to dzieło piękne i kompletnie przemyślane we wszystkich fragmentach. Każdy dodany element będzie go szpecił i zmieniał zamysł twórcy. Również przenoszenie pięknie usytuowanego monumentu w krzaki na Polu Mokotowskim, to pomysł zły. Należy mieć nadzieję, że kombatanci z Wielkiej Brytanii wystawią swym kolegom ze słynnych dywizjonów 300, 301, 302 i 303 pomnik jeszcze piękniejszy, który ozdobi naszą stolicę.

Powyższe fakty skłoniły autorów artykułu do przypomnienia czytelnikom historii powstania pomnika ku czci poległych lotników. W 1923 r. grono oficerów lotnictwa wojskowego podjęło inicjatywę, by wznieść w stolicy pomnik dla uczczenia pamięci lotników, którzy zginęli w obronie Ojczyzny. Projekt ten poparł Departament Lotnictwa Ministerstwa Spraw Wojskowych i zwrócił się o protektorat nad przedsięwzięciem do prezydenta R.P. Ignacego Mościckiego oraz marszałka Józefa Piłsudskiego. Zawiązano Komitet Budowy Pomnika. W jego skład weszli reprezentanci całego społeczeństwa.

Komitet powierzył wykonanie projektu pomnika prof. Edwardowi Wittigowi, który współpracował z architektami: Antonim Jawornickim, G. Fei'em i Tadeuszem Bojarskim. Rzeźbiarz w kilka miesięcy stworzył model gipsowy pomnika przyjęty przez komitet z najwyższym uznaniem. Model w glinie w skali 1:1 mierzył od stóp do końca śmigła 570 cm i powstał w kwietniu 1926 r. Na miejsce ustawienia monumentu E. Wittig wybrał Plac Unii Lubelskiej. Komitet zaakceptował tę lokalizację. Wykonanie odlewu powierzono warszawskiej firmie brązowniczej "Kranc i Łempicki", mieszczącej się przy ulicy Czerniakowskiej. Pomnik ukończono jesienią 1931 r. Uroczystego odsłonięcia pomnika dokonał 11 listopada 1932 r. marszałek Józef Piłsudski. W dniu 11 listopada r.b. nastąpiło w Warszawie odsłonięcie pomnika poległych lotników. Pomnik symbolizować będzie wspólne bohaterstwo lotników, czyny zaś i śmierć chwalebną każdego z nich z osobna odtworzyć ma "Księga ku czci poległych lotników", której wydanie uchwalił Komitet Budowy Pomnika. Księga będzie zawierać: zarys dziejów polskiego lotnictwa, życiorysy i fotografje poległych lotników, studjum o pomniku i jego twórcy, historię powstania pomnika. Szata zewnętrzna dzieła, jego strona graficzna będą odpowiadać powadze jego treści. Dochód z księgi zasili częściowo fundusz budowy pomnika, częściowo zaś przeznaczony jest na rzecz wdów i sierot po poległych lotnikach.

Edward Wittig stworzył dzieło monumentalne. Granitowy cokół wraz z postacią mierzył 13 metrów. Dzieło zostało odebrane z zachwytem przez publiczność i krytyków sztuki."Edward Wittig - pisał wybitny krytyk francuski Waldemar George - skomponował pomnik na kształt świdra. Lotnik tworzy jedno ciało ze śmigłem, stanowiącym punkt jego oparcia. Ta spiralna struktura pozwoliła E. Wittigowi uniknąć efektu sylwety o płaskim wykresie (...) Pomnik polskich pilotów jest wzorem w zakresie tego rodzaju dzieł, zarówno przez surową czystość rzeźbiarskiego stylu, jak i przez zastosowanie tego stylu do idei, dla której jest wyrazem." ("La Revue Mondiale" IV 1933, przedruk "Stolica" 1965, nr 13-16, s. 18).

"Ten pomnik jest idealnym dziełem sztuki, nie tylko przez gloryfikację wyższej męskiej siły i energii, ale także przez swe wartości techniczno-artystyczne. Obszerny strój lotnika, śmigło, diagonalnie związane i inne atrybuty lotnictwa tkwiące w podstawie - tworzą z figurą jedność, która zarówno w częściach jak i w całości - wywiera ogromnie silne wrażenie - nowoczesnego, a przy tym klasycznego kamiennego eposu." ("Hamburger Fremdenblatt" z 3 III 1933, przedruk "Stolica" 1965, nr 15-16, s. 18) Warto dodać, że do postaci lotnika pozował oficer lotnictwa, major Leonard Lepszy, adiutant gen. Zagórskiego.

Pomnik przetrwał oblężenie Warszawy w 1939 r. Próbowali go usunąć wraz z innymi brązowymi pomnikami hitlerowcy w 1942 r. Zaprotestowała przeciwko temu grupa niemieckich oficerów lotnictwa, stacjonująca w pobliskich koszarach, u zbiegu ulic Rakowieckiej i Puławskiej. Pomnik został zniszczony po upadku powstania warszawskiego. Po wyzwoleniu szczątki brązowej stali odnaleziono w fabryce Lilpoppa na Woli.

Po wojnie pomnik zrekonstruowano dzięki inicjatywie radnych dzielnicy Ochota, którzy w 1965 r. zaproponowali nową, bardzo ciekawą lokalizację pomnika - rondo u zbiegu ulic Żwirki i Wigury, Wawelskiej, Raszyńskiej i Uniwersyteckiej. Inicjatywa ta uzyskała akceptację i poparcie marszałka-architekta Mariana Spychalskiego. Środki na to przedsięwzięcie przeznaczył SFOS. Rekonstrukcje powierzono rzeźbiarzowi, prof. Alfredowi Jesionowi we współpracy z architektem Zygmuntem Stępińskim. Swą rekonstrukcję prof. Jesion oparł na 70 cm modelu pomnika, przechowywanym w Muzeum Narodowym i nielicznych archiwalnych fotografiach Gipsowy model przekazano do odlewu w Gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych w lutym 1967 r. Ponownego odsłonięcia pomnika dokonano 9 września 1967 r. Rekonstrukcja nieznacznie różni się od pierwowzoru wymiarami. Rzeźba ma wysokość 6 m, cokół 9 m, cały monument 15 m. Prof. Jesion nie był w pełni zadowolony z prac wykonanych w Gliwicach, ponieważ gotowy odlew stracił ciekawą fakturę powstałą w trakcie modelowania posągu. Ale ten drobny defekt nie może wpływać na ocenę całości dzieła. W roku 1967 odnaleziono oryginalną głowę z rzeźby Wittiga. Jest rzeczą ciekawą, czy możliwe byłoby połączyć ją z posągiem zrekonstruowanym przez A. Jesiona.

Wersja do druku