Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Ikonostas z cerkwi Zwiastowania NMP w Supraślu

Bazylianie osiedli w Supraślu na przełomie XV i XVI stulecia. Sprowadzeni z Ławry Pieczerskiej w Kijowie w 1498 r. przez Aleksandra Iwanowicza Chodkiewicza, wojewodę nowogródzkiego i marszałka wielkiego litewskiego, zamieszkali w Gródku, nieopodal zamku. Jednak mnichom nie odpowiadała światowa atmosfera dworu magnackiego i za zgodą fundatora postanowili przenieść się w okolice bardziej sprzyjające duchowym medytacjom.

Na zupełnym pustkowiu zrazu wzniesiono drewniane cele, refektarz i cerkiew p.w. św. Jana Ewangelisty, a później w latach 1503-1511, murowaną świątynię p.w. Zwiastowania Najświętszej Panny Marii. Niezwykły, obronny charakter i późnogotyckie formy murowanej cerkwi sprawiły, że porównywano ją do innych świątyń obrządku wschodniego w Kodniu, Nowogródku, Małomożejkowie i Synkowiczach noszących podobne cechy funkcjonalne i znamiona stylowe. Podkreślano przy tym zgodnie, że do powstania tego typu obiektów mogło dojść jedynie na obszarach wzajemnego przenikania się kultur wschodnich i zachodnich.
Około 1550 r. wnętrze świątyni ozdobiono freskami, które współcześnie stanowią w Polsce jeden z nielicznych przykładów malowideł ściennych o tradycji bizantyjskiej. Ich autorem był, według zapisu kronikarza, Serbin Nektarij Malar, ikonopis pochodzący z Półwyspu Bałkańskiego.

W pierwszej ćwierci XVII w. bazylianie przyjęli unię i choć na początku tego stulecia klasztor nieco podupadł i zubożał, to już w drugiej ćwierci XVII w., dzięki wysiłkom archimandryty Szybińskiego, odzyskał dawne znaczenie. Ożywiły się kontakty gospodarcze i kulturalne z Wilnem i Gdańskiem, a cerkiew zyskała nowe wyposażenie, w tym ikonostas i cztery bogato zdobione ołtarze boczne, z których jeden stanowił oprawę cudami słynącego obrazu Matki Bożej, podarowanego wspólnocie między rokiem 1509 a 1512 przez królową Helenę, córkę księcia Iwana z Jaroslawia i żonę króla Aleksandra Jagiellończyka.

Z Wilna lub Gdańska miał pochodzić twórca ikonostasu Andrzej Modzelewski. Pomiannyk klasztorny z 1664 r. nazywa go malarem vielnskim, natomiast w przekazanej przez archimandrytę Dałmatowa kronice klasztornej zostało zanotowane, że był snycerzem i pozłotnikiem z Gdańska. Wiadomo, że wykonany przez niego ikonostas przypłynął barkami do Tykocina, skąd podwodami dostarczono go do Supraśla. Ustawiony zaś został w cerkwi 8 czerwca 1664 r.
Ikonostas nosił wyraźne znamiona niderlandzkiego manieryzmu, a doskonałość form świadczyła o dużym kunszcie autora. Misternie rzeźbiona winorośl oplatała kolumny, a ornament okuciowy zdobiono hermami i główkami puttów pilastry. Fryz, gzymsy, obramienia ikon i pozostałe płaszczyzny dekorowały liście akantu oraz ornament małżowinowo-chrząstkowy.

Najokazalszym elementem tego trójkondygnacyjnego ikonostasu były carskie wrota. Ich przestrzeń zamkniętą trójlistym łukiem wypełniała winna latorośl wijąca się wśród rajskich ptaków i anielskich główek. Niezwykła finezyjność powstałego ażuru mogła patrzącemu przywodzić na myśl precyzję filigranu. Prowadził do nich wspaniały portal o trzech parach kolumn, z których środkowa była nieco wysunięta do przodu. Ze zdobionych roślinnym ornamentem ościeży bocznych wychylały się półpostacie rozmodlonych aniołów i lwie głowy podtrzymujące girlandy owoców. Nad wejściem umieszczono owalną ikonę przedstawiającą zapewne komunię apostołów. Pod nią, na banderoli znalazł się napis w języku starocerkiewno-słowiańskim o następującej treści: Święty, Święty, Święty Pan Bóg Zastępów! Nad belkowaniem, nad carskimi wrotami znajdował się uskokowy, przerywany naczółek. którego pole wypełniało, silnie w ten sposób uwydatnione, przedstawienie Chrystusa Salwatora. Obraz ten, zarówno w stylu, jak i ikonografii, bliższy jest sztuce zachodniej, choć powstał zapewne już po rozwiązaniu greko-unickiego zakonu w 1836 r. i przejęciu monasteru przez rosyjskich prawosławnych mnichów.

W najniższej kondygnacji ikonostasu, czyli rzędzie miejscowym, w którym umieszczana była nawiązującą do wezwania świątyni mięsna ikona, jak każe tradycja, po obu stronach carskich wrót znalazły się malowane na miedzi wizerunki Matki Boskiej w typie Hodegetrii i Chrystusa Pantokratora, a także ikony Zwiastowania i św. Jana Ewangelisty. Na tej ostatniej ikonie przedstawiono widok założenia klasztornego i cerkwi supraskiej z około połowy XVII w. Wieże świątyni nosiły jeszcze dawne siedemnastowieczne zwieńczenia. Dokładny opis ikony św. Jana Ewangelisty, powstałej w latach 1636-1643, został sporządzony przez archimandrytę Dałmatowa pod koniec XIX stulecia. Obrazy te - wspominał tuż przed wybuchem II wojny światowej Jan Szczepkowski - mimo odnowienia zachowały stary swój charakter.

W drugim rzędzie - Deesis - miejsce tradycyjnie przeznaczone na ikonę Chrystusa Tronującego zajęło, wspomniane powyżej, typowo zachodnie przedstawienie Chrystusa Salwatora. Nie zwracają się też do Chrystusa we wstawienniczym geście ani Matka Boża, ani św. Jan Chrzciciel, główni orędownicy ludzkości, brakuje wizerunków archaniołów: Gabriela i Michała. Pozostali tylko apostołowie malowani tą samą ręką co Chrystus, pogrupowani po trzech, wśród których rozpoznać można śś. Piotra i Pawła, umieszczonych najbliżej Zbawiciela. Rząd ikon świątecznych pominięty został zupełnie.

Centralne miejsce trzeciej kondygnacji zajmuje tronujący Bóg Ojciec. I to przedstawienie, choć należące do wcześniejszych, pomarszczonych ze starości i zaniedbania ikon, świadczy w całkowicie inny sposób niż Chrystus Salwator, o dużych wpływach zachodnich, gdyż Boga Ojca, jako osoby bezcielesnej nigdy nie przedstawiała ortodoksyjna ikonografia. Jako Najdoskonalszego Ducha, niepojętego dla umysłu ludzkiego Boga, symbolizowało koło z coraz ciemniejszymi, im bliżej środka, kręgami. Jednak już w XVII w., pod wpływem kultury zachodniej zaczęły przenikać do wschodniej sztuki sakralnej przedstawienia, a później nawet sposób malowania, dotychczas obce jej duchowo.

Po obu stronach tronu na białych kartach znajdowały się różne napisy, a pod stopami Boga Ojca leżała otwarta księga. Dwunastu proroków, również i tu pogrupowanych w triady, towarzyszyło wyobrażeniu Boga Ojca. Na krańcach zaś umieszczone zostały ikony przedstawiające sen Jakuba oraz Mojżesza z wężem miedzianym. "Namalował je niejaki Wincenty, jak wspomina kronikarz. Lecz ów mistrz Wincenty nie był to pewnie jakiś obcy modny Flamandczyk, czy Holender" - komentuje swe spostrzeżenia Szczepkowski - skoro Mojżesza pozłocisty żupan, pas polski i buty safianowe przyodział, obok zaś wiszącego na słupie węża postawił w polskim moderunku żołnierza i niewiastę również w polskim stroju z XVI wieku. Ikony te, być może pochodziły z dawnego, pierwotnego ikonostasu. W zwieńczeniu ikonostasu, na tle promienistej glorii, wychylał się anioł trzymający opadającą w dół chustę z wizerunkiem twarzy Jezusa. Nie był to jednak typowy dla kościoła wschodniego Mandylion, przedstawiający nie ręką ludzką uczyniony wizerunek oblicza Chrystusa, a chustę św. Weroniki z twarzą Zbawiciela, na którego głowę wtłoczono cierniową koronę.

Materialną wartość ikonostasu XVIII-wieczny kronikarz oszacował na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wiadomo jednak, że za samo jego ponowne pozłocenie zapłacono w XIX w. 10 000 rubli.

Po kasacji unickiego klasztoru w 1836 r., monaster przejęli rosyjscy prawosławni mnisi. Przebywali oni w Supraślu do 12 sierpnia 1915 r., kiedy to opuścili klasztor i odjechali wraz z wycofującymi się wojskami carskimi do Rosji. Od tego dnia, przez całą I wojnę światową aż po lata trzydzieste XX w. bazyliański monaster stał opustoszały. W 1935 r. przejęli go księża salezjanie. Cerkiew zaczęła wówczas pełnić funkcję kościoła parafialnego, a w klasztorze powstał zakład wychowawczy dla chłopców. Salezjanie przeprowadzili remont wszystkich budowli, a w 1938 r. również ikonostas poddali gruntownej konserwacji.
II wojna światowa położyła kres tej działalności. Ks. Wacław Dorabiela, w opublikowanych wspomnieniach z okresu wojny, opisuje okoliczności, w jakich usunięto z monasteru księży salezjanów oraz przytacza relację naocznych świadków z jej wysadzenia. "Po dwu tygodniach okupacji niemieckiej, podczas której Niemcy obrabowali ludność żydowską, przyszły wojska radzieckie i zajęły całą posesję klasztorną na koszary. Przebywaliśmy razem z nimi coraz bardziej ograniczani do dnia 8 grudnia 1939 r. W tym dniu po raz ostatni odprawiliśmy msze św. w bazylice i musieliśmy się rozproszyć. (...) Przed południem 8 grudnia Ploński (jeden z kleryków) poszedł do Bazyliki zabrać jakieś rzeczy. Kiedy wracał, milicjant wydarł mu klucze od bazyliki, powołując się na tymczasowego burmistrza prawosławnego Zawadzkiego. Z polecenia ks. dyr. Tomasika protestowałem u Zawadzkiego, ale on powołał się na żądanie wojska. Tak utraciliśmy dostęp do bazyliki".

W świątyni, pozbawionej jakiejkolwiek opieki wojska sowieckie, rozpoczęły dewastację wyposażenie jej wnętrza. Wacław Kochanowski, w swoim artykule o pobazyliańskim zespole architektonicznym w Supraślu, wspomina o niszczycielskiej działalności obcych wojsk, powołując się na relacje naocznych świadków. Według nich ołtarze boczne i ikonostas spalono częściowo na stosie w pobliskim lesie, a częściowo w kotłowni fabrycznej w Supraślu. Józef Maroszek przytacza jeszcze inną wersję zagłady ikonostasu. Część użyto w łaźni jako opal, część została poddana zamierzonej profanacji, stając się dla żołnierzy sowieckich materiałem do budowy latryny. Wyjęte z niego ikony posłużyły do wykładania chodnika, a z malowanych na blasze wykonano kubły do łaźni. Tak oto w 1941 r. wspaniałe, misternie rzeźbione dzieło Andrzeja Modzelewskiego przestało istnieć.

W lipcu 1944 r. jego los podzieliła cerkiew, wysadzona przez cofające się wojska niemieckie. Mury rozebrano po wojnie, wykorzystując cegłę w celach budowlanych. Nim jednak tego dokonano, staraniem konserwatora w latach 1945-1946 odcięto ocalałe freski od podłoża, a następnie poddano je konserwacji w 1964 r. Obecnie można je oglądać w muzeum białostockim, w dawnych zabudowaniach klasztornych. Resztki murów wystających ponad murawę zabezpieczono jako trwałą ruinę. Zostały tylko opisy, a niezwykle bogate wyposażenie wnętrza można podziwiać jedynie na starych fotografiach, przechowywanych w białostockich i warszawskich archiwach.

Literatura:

  1. J. Przeworska: Obronna świątynia pobazyliańska w Supraślu, [w:] Województwo Białostockie - przyszłość, zabytki. Białystok 1929, s. 31
  2. J. Maroszek: Kalendarium klasztoru Ojców Bazylianów w Supraślu - czasy Aleksandra Chodkiewicza, [w:] "Białostocczyzna", 1994, nr 2, s. 9

Wersja do druku