Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Ogólnopolski inwentarz zabytków

O potrzebie dokumentacji zbiorów artystycznych nie trzeba chyba dzisiaj nikogo przekonywać. Woła o to policja w związku z nasilającą się tendencją do okradania budowli sakralnych, domów prywatnych i muzeów. Zainteresowani są tym antykwariusze i dealerzy domów aukcyjnych, gdyż lepiej sprzedają się obiekty udokumentowane, publikowane, o wiadomej proweniencji.

Od lat duże zespoły fachowców zatrudnionych w Instytucie Sztuki PAN, w muzeach, w Ośrodku Dokumentacji Zabytków gromadzą dane, zakładają karty naukowe i ewidencyjne, wpisują je do komputera. Wydawane są katalogi zabytków, a niektóre muzea dorobiły się nawet bardzo przyzwoicie opracowanych katalogów poszczególnych działów, jak np. Muzeum Narodowe w Warszawie - katalogu monet republiki rzymskiej. Wszystkie te żmudne prace i chwalebne wysiłki wielu ludzi są mniej efektywne niż być powinny, a to z tej prostej przyczyny, iż są rozproszone.

Każde muzeum dokumentuje własne zbiory, ODZ informacje o obiektach w terenie, ale bez muzeów, OOiKZ zbiera dane o kradzieżach itd. Brakuje, moim zdaniem, podstawowego narzędzia, jakim byłby ogólnopolski inwentarz zabytków. W dobie komputerów jest to rzecz do zrobienia. Jeżeli w niedługim czasie ma powstać centralny rejestr samochodów, który ma utrudnić proceder złodziejom, to wydaje się, że ze względu na wartości artystyczne, naukowe i dziedzictwo historyczne, równie potrzebny, jeśli nie ważniejszy, jest rejestr zabytków. Nawet z tego względu, że ceny zabytków niejednokrotnie przewyższają wartości luksusowego mercedesa. Nie jestem fantastą i zdaję sobie sprawę, że taki inwentarz nie może powstać w jednej chwili, że do tego potrzeba czasu i pieniędzy, ale ponieważ mamy już wyspecjalizowany Ośrodek Dokumentacji lub Ochrony i Konserwacji, któremuś z nich mogłoby być powierzone stworzenie takiego rejestru. Uważam, że należałoby zacząć od zgromadzenia w tym ogólnopolskim komputerowym inwentarzu, danych o obiektach ze wszystkich muzeów w Polsce. Byłoby to powitane z radością przez wiele osób - przez studentów historii sztuki lub monografistów piszących o artystach, albo o określonych kategoriach przedmiotów, przez autorów scenariuszy wystaw indywidualnych lub problemowych, przez rzeczoznawców szukających dzieł porównawczych przy ocenie i wycenie obiektów, a także przez wydawców poszukujących często szczególnego dzieła do reprodukcji w przygotowywanej publikacji.

Dzisiaj niejednokrotnie uzyskanie informacji o zachowanych pracach konkretnego artysty lub o istnieniu porządnego obiektu wiąże się z kwerendą po całej Polsce. Gdyby istniał centralny inwentarz, za jego pośrednictwem o wiele szybciej i prościej można by dotrzeć do tego muzeum, w którym poszukiwane dzieło się znajduje. Oponenci mi odpowiedzą, że opublikowano już wiele monografii i katalogów polskich malarzy, albo przedmiotów ze sztuki zdobniczej, w których tego typu informacje są zawarte. To prawda. W porównaniu do czasów przed czterdziestu laty, kiedy zaczynałem studiować historię sztuki, liczba publikacji o sztuce polskiej znacznie wzrosła. Ale w wielu przypadkach dotyczy artystów o głośnych nazwiskach. Istnieje jednak ogromna rzesza twórców mniej znanych, odszukanie prac których nie jest łatwe.

Podstawowy zrąb jakim byłby ogólnopolski inwentarz obiektów z muzeów, można by z czasem rozszerzyć o zbiory prywatne i kościelne. Dawnymi czasy kolekcjonerzy i kościoły bronili się przed ujęciem ich zbiorów w spisy, bowiem obawiano się upaństwowienia posiadanych dzieł. Dzisiaj te obawy są bezzasadne i przy właściwej organizacji i możliwościach finansowych można by pokusić się o zgromadzenie w tym inwentarzu wszystkich pozamuzealnych obiektów. Elektroniczna rejestracja danych opisowych oraz reprodukcji poszczególnych dzieł przyczyniłaby się nie tylko do uzmysłowienia sobie ilości obiektów ruchomych w Polsce, ale pozwoliłaby na celowe uzupełnianie posiadanych kolekcji. Korzystanie z takiego inwentarza byłoby wielorakie, łącznie z możliwościami promocji sztuki polskiej w internecie. Argumentów "za" jest wiele, czas więc zacząć działać.

Wersja do druku