Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Aukcje sztuki w Polsce

Dwieście lat tradycji, która oddziela okres powstawania pierwszych w Europie angielskich domów aukcyjnych od polskich jest miarą naszego zapóźnienia.
Ponad dwa wieki działalności pozwoliło domom aukcyjnym wrosnąć w struktury rynku, stworzyć stosowny obyczaj, dostosować prawo, a przede wszystkim zadomowić się trwale w świadomości społeczeństw Anglii, Francji, Niemiec, Stanów Zjednoczonych Ameryki i innych bogatych krajów świata. Tymczasem w Polsce trzeba było wszystko budować od początku. Przed drugą wojną światową nie organizowano u nas regularnych i profesjonalnych aukcji i dopiero poważnie o tej formie sprzedaży możemy mówić od 1988 r.

Powstanie domów aukcyjnych umożliwiła ustawa o działalności gospodarczej wydana przez rząd Mieczysława Rakowskiego. Skwapliwie to zostało wykorzystane i jak grzyby po deszczu zaczęły w całym kraju tworzyć się placówki deklarujące działalność aukcyjną. Jak wielka była ich liczba niech za przykład posłuży Warszawa, w której, w okresie największego nasilenia mody na aukcje dzieł sztuki na przełomie 1990/91 r., licytacje urządzało prawie co miesiąc 10 rozmaitych firm.

Stolica była i jest nadal największym w kraju ośrodkiem obrotu dziełami sztuki, stąd tak duża liczba działających tu domów aukcyjnych, ale niewątpliwie na początku lat dziewięćdziesiątych atrakcyjność aukcji przyczyniała się do ich organizowania w różnych miastach. Czyniono to nie tyle z faktycznej potrzeby, ile pod wpływem oczekiwań na pojawienie się nieznanych dzieł oraz dla uzyskania wysokich cen.

Atmosferze, jaka wytworzyła się wówczas wokół aukcji, sprzyjały pewne fakty. W roku 1989 ujednolicono i urealniano kurs dolara, co pozwalało na faktyczne porównywanie cen dzieł sztuki u nas i na zachód od Odry. W ten sposób po raz pierwszy powstała szansa na ustalanie obiektywnej ceny za obiekt zabytkowy na drodze swobodnej, publicznej licytacji. Swoboda w kształtowaniu cen spowodowała, że na rynek napłynęły obrazy i inne obiekty artystyczne, które do tej pory nie opuszczały domowych zbiorów. Rozpoczął się niebywały ruch na rynku sztuki, który, jeśli nie liczyć cenowej zapaści w latach 1992-1993, trwa do dzisiaj.

Poważną, jeśli nie decydującą, rolę w zwiększaniu obrotów mają domy aukcyjne. Pierwszym profesjonalnym domem było "Unicum", firma istniejąca do dzisiaj, która zainaugurowała aukcje w czerwcu 1988 r. Parę miesięcy później dołączył Polski Dom Aukcyjny, który po kilkunastu licytacjach zorganizowanych w Poznaniu i w Warszawie zakończył swą działalność. W 1989 r. w stolicy galerię i dom aukcyjny "Daes" otworzył przedsiębiorca z Torunia, Edward Śmigielski. Placówka ta ze względu na wysokie koszty własne zakończyła działalność w połowie 1992 r., w okresie recesji cenowej. Wszyscy znają trzy warszawskie domy aukcyjne, które znakomicie prosperują do dzisiaj i na aukcjach których w 1996 r. padały rekordy cenowe. Są to: Agra-Art, Polswiss Art i Rempex. Wszystkie one rozpoczęły działalność w 1990 r.

Rozgłos Agrze przyniosły spektakularne licytacje, na których wyprzedawano kolekcję obrazów Art "B" po ucieczce Bagsika i Gąsiorowskiego z Polski. Dzięki temu napłynęły do Agry liczne oferty z całego kraju, co pozwoliło temu domowi uzyskać pozycję wiodącego dealera w zakresie malarstwa przełomu wieku. Polswiss Art raczej preferuje malarstwo nieco późniejsze, z pierwszej połowy naszego stulecia, ze szczególnym uwzględnieniem kolorystów i malarzy z Ecole de Paris.
Najbardziej wszechstronny jest Rempex. Jego dewizą jest oferowanie klientom obiektów artystycznych na każdą kieszeń i z rozmaitych dziedzin. Stąd w Rempexie można kupić - prócz malarstwa i rzeźby - meble, porcelanę, szkło, wyroby ze srebra i metalu, tkaniny, judaica oraz inne przedmioty zakresu kultury materialnej. Od 1995 r. działa także w Warszawie, dom aukcyjny "Okazja", który handluje rozmaitymi używanymi przedmiotami.

Poza stolicą licytacje o charakterze lokalnym urządzają następujące domu i galerie: "Desa Krajowa" w Krakowie, "Horszowski" we Wrocławiu, "Adam's" w Poznaniu, "Olimpus" i "Rynek Sztuki" w Łodzi.

Ośmioletnia działalność domów aukcyjnych stworzyła nową jakość i mimo pewnych mankamentów oddziałała pozytywnie na rynek sztuki. Przede wszystkim urealniła ceny, a poprzez rozgłos jakim cieszą się spektakularne transmisje z aukcji w telewizji przyczyniła się do popularyzacji zagadnień związanych z tym rynkiem. Fascynacja ludzi wysoką wartością dzieł i obiektów artystycznych wpłynęła korzystnie na dbałość o znajdujące się w wielu domach przedmioty kultury materialnej. Wielu w posiadanych obrazach, meblach, ceramice i innych przedmiotach słusznie lub niesłusznie dopatruje się cennych zabytków. Dzięki temu liczne obiekty da się uchronić i zachować dla naszych następców. Także katalogi aukcyjne, prócz prezentacji oferty, stały się przy okazji dokumentacją zabytków, co ma szczególne znaczenie dla przyszłych badań nad polską sztuką. Uzyskiwane podczas licytacji opłacalne ceny na dzieła sztuki wpłynęły na znaczne zmniejszenie przemytu obiektów artystycznych za granicę, ponieważ w kraju można uzyskać bez ryzyka o wiele wyższe przebicie. To z kolei przyczynia się do przywozu obrazów zza granicy, przede wszystkim z kręgu monachijczyków, wzbogacając tym samym ofertę rynkową. Tak więc aukcje nie tylko stymulują rozwój rynku i poziom cen, ale działają kulturotwórczo, co szczególnie powinniśmy cenić w kraju doświadczonym przez wojny, w którym troska o dziedzictwo nie tkwi jeszcze w świadomości wszystkich obywateli.

Wersja do druku