Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Kradzież w Gnieźnie

W powojennej historii Polski w dniu 20 marca 1986 r. zgłoszono największą kradzież i profanacją dzieła sztuki rękodzielniczej, najcenniejszego ze względów kultowych, kulturowych i artystycznych, a także ogólnonarodowych, jakim był relikwiarz z pełnoplastyczną postacią św. Wojciecha, wykonany przez holenderskiego złotnika Petera von der Renena w 1662 r.
Sarkofag z relikwiarzem Św. Wojciecha ustawiony był w centralnej części Prymasowskiej Bazyliki Archikatedralnej w Gnieźnie, na czterech marmurowych kolumnach. trumna była obita blachą srebrną trybowaną, cyzelowaną, o rozmiarach dł. 159 cm, szer. 53 cm, i wys. 131 cm. Posiadał on szczególne znaczenie kultowe w kościele rzymskokatolickim w Polsce. To także unikalny w skali światowej zabytek sztuki złotniczej XVII w., odzwierciedlający wysoki poziom rękodzielnictwa artystycznego, jako zaledwie jeden z kilku tej wielkości zachowanych na świecie. Składał się z elementów trybowanych (kutych na zimno), lanych oraz podbudowy konstrukcyjnej w postaci drewnianej trumny. Elementy trybowane to płyty w formie owalnych medalionów, okładzinowe obramowania medalionów, szaty św. Wojciecha, ewangeliarz, lotki oraz sterówki orłów, a także gałki. Elementami lanymi (odlewanymi) w srebrze były: głowa, ręce, nogi i pastorał biskupi Św. Wojciecha, hermy aniołów, barokowe rozetki i głowy orłów. Występowały również elementy grawerowane jak plakietki z napisami objaśniającymi scenerię reliefów oraz tablice z napisem fundacyjnym.
W nocy z 19 na 20 marca 1986 r. dokonano włamania do Prymasowskiej Bazyliki Archikatedralnej w Gnieźnie odginając części kraty okna i wypychając je. Sprawcy wykorzystując kraty kaplicy bocznej i wewnętrznego rusztowania remontowego weszli do nawy głównej i przy użyciu drabiny skradli z sarkofagu pełnoplastyczną postać Św. Wojciecha wykonaną w srebrze, pastorał biskupi, poduszkę srebrną, 3 aniołki. Odłamali też skrzydła sześciu orłom. Z wieka trumny oderwali fragment srebrnej blachy, przedstawiającej w medalionie scenę obejmowania przez Św. Wojciecha biskupstwa praskiego.
Jak w takich przypadkach bywa podjęto rutynowe działania policyjne w celu zabezpieczenia śladów i dowodów przestępstwa. Przeprowadzono oględziny miejsca zdarzenia, rozwinięto na szeroką skalę działania wykrywcze. Już we wstępnych wnioskach z oględzin ustalono, że sprawca (lub sprawcy) bezsprzecznie działał w celu zdobycia srebra, najprawdopodobniej do dalszej sprzedaży. Przemawiały za tym brutalność i wandalizm skierowane na zabytek. Sprawca działał bez wnikliwego rozpoznania, pozostawiając w zaatakowanym obiekcie inne drogocenne przedmioty. Przypuszczony atak na skarbonkę i nieudolny na tabernakulum podyktowane były chęcią uzyskania dodatkowego zarobku lub skierowania śledztwa w innym kierunku.
Z uwagi na duże nagłośnienie przez środki przekazu, zakładano, że sprawca lub paser zniszczy lub przetopi zrabowane mienie. Istniało małe prawdopodobieństwo sprzedaży przedmiotów w postaci oryginalnej jako zabytków. Zarządzono blokady, spośród funkcjonariuszy RUSW w Gnieźnie i WUSW w Poznaniu powołano specjalną grupę operacyjno-śledczą. Włączono do działań także funkcjonariuszy innych pionów milicji. Wśród wypracowanych na podstawie oględzin wniosków na uwagę zasługują następujące:

sprawca nie miał sprecyzowanego celu działania, o czym świadczy jego przemieszczanie się wewnątrz Archikatedry i poszukiwanie jeszcze innych przedmiotów do kradzieży,
kradzieży dokonano bez uprzedniego zamówienia i sprawca będzie poszukiwał możliwości zbytu srebra,
wewnątrz Archikatedry poruszał się jeden sprawca, o czym świadczą w różnych miejscach jednakowe ślady obuwia o nr 41-42, bardzo sprawny fizycznie,
sprawca był wyposażony w brzeszczot piłki do metalu, o czym świadczą opiłki na trumnie - od odcięcia śrub mocujących postać Św. Wojciecha od podłoża.

Ówczesna milicja prowadziła bardzo energiczne działania. Czynności były nadzorowane w sposób szczególny przez Biuro Kryminalne Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej. W kilkanaście dni po kradzieży w Archikatedrze, do prowadzących sprawę dotarła informacja, że w jednym z garaży Gdańska przetapiano palnikiem acetylenowym jakieś drobne blaszki, być może srebrne. Podjęte błyskawicznie działania śledcze doprowadziły do zabezpieczenia narzędzi do przetapiania jak również drobnych kawałków z blachy srebrnej z charakterystycznym ornamentem trybowania piór podobnych do skrzydeł ptaka. Jeszcze tego samego dnia zatrzymano trzech uczestników przetapiania srebra: Krzysztofa M., jego brata bliźniaka Marka M. i Waldemara B.
Przeprowadzono przeszukania, które pozwoliły na ustalenie ich związku z przestępstwem tj. zniszczenie i kradzież postaci Św. Wojciecha. Pierwszy dzień przesłuchań zatrzymanych nie przyniósł oczekiwanych efektów czyli przyznania się do winy. Dalsze czynności procesowe pozwoliły na uzyskanie mocniejszych dowodów w tej sprawie. W badaniach porównawczych śladów zabezpieczonych na miejscu włamania oraz przedmiotów i śladów zabezpieczonych w garażu w Gdańsku i miejscu zamieszkania zatrzymanych, pozwoliły na powiązanie ich z przestępstwem. Ekspertyzy kryminalistyczne obuwia, rękawiczek, odzieży i drobin srebra na odzieży przesądziły o winie Krzysztofa M., Marka M. i Waldemara B.
Ponadto ślad linii papilarnych na jednym z brzeszczotów zabezpieczonych w Archikatedrze, wskazał że należy on do Marka M. Przedstawiony podejrzanym materiał dowodowy był niepodważalny. Wszyscy, już 3 i 4 kwietnia 1996 r., przyznali się do dokonania tego przestępstwa i podali szczegóły związane z jego dokonaniem. Według wyjaśnień oskarżonych przestępczy rekonesans wykonali jakieś dwa tygodnie wcześniej razem z pomysłodawcą Piotrem N., który bezpośrednio we włamaniu nie brał udziału, ponieważ wspólnicy po kłótni o pieniądze wykluczyli go ze swojego grona. Do Gniezna przyjechali ok. godz. 1.00 pociągiem. Włamania dokonali wcześniej niż zaplanowali, we trójkę, pomijając pomysłodawcę. Przed kłótnią, która ich podzieliła, Piotr N. dostarczył braciom Krzysztofowi i Markowi M. siekierę, 2 łomy, linkę i brzeszczoty. W czasie jednego ze spotkań pokazywał im katalogi, foldery i opracowania dotyczące sztuki sakralnej, proponując dokonanie włamania do Archikatedry i innych obiektów sakralnych. Z jego inicjatywy do grupy został dokooptowany Waldemar B. W dniu 1 kwietnia 1986 r. nieletnie rodzeństwo Wituckich, bawiąc się na pryzmie piasku przy Archikatedrze odkopało srebrny tors Św. Wojciecha. Powiadomiono władze kościelne, a następnie milicję.
Krótki przebieg przestępstwa: Krzysztof M. wszedł po rynnie do okna, odgiął górną część kraty okiennej i wszedł między kratę a okno. Do kraty okiennej przywiązał linkę, która posłużyła do wspięcia się pozostałym i zejścia do wnętrza świątyni po wypchnięciu okna zabezpieczonego sznurkiem. Sprawcy działali wspólnie; dwóch z nich odrywało poszczególne elementy figury Św. Wojciecha z sarkofagu, zaś jeden odbierał je stojąc na dole. Najpierw zdemontowano pastorał biskupi, następnie mitrę, ewangeliarz, poduszkę srebrną, nogi Świętego i jedną rękę, po czym oderwano hermy aniołów i poobrywano skrzydła orłów. Głowę wraz z tułowiem i jedną ręką zdjęto w całości. Dopiero po opuszczeniu Archikatedry, z uwagi na duże rozmiary i utrudniony transport, siekierą odrąbano głowę i rękę od tułowia. W pryzmie piasku zakopano tułów, który sprawcy zamierzali zabrać w terminie późniejszym.
Gniezno opuścili ok. 5,00 rano, odjeżdżając z łupem pociągiem do Gdańska. Na miejscu włamania zostawili dwa łomy, 6 brzeszczotów i linkę taterniczą - ukryte w Archikatedrze. Przed jej opuszczeniem, folią przykryli zdewastowany sarkofag. Po przetopieniu przy pomocy palnika acetylenowego skradzionych elementów uzyskali ok. 27 kg złomu srebrnego, który w płóciennym worku zakopali w ziemi przy płocie ogrodu w pobliżu miejsca zamieszkania.

Wersja do druku