Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Dokumentujmy zbiory

Stabilizacja rynku dzieł sztuki sprzyja rozwojowi prywatnych kolekcji i ułatwia obrót dziełami sztuki. Handel przedmiotami o wartościach artystycznych i historycznych rozwija się także poza legalnie działającymi placówkami. Skradzione obrazy, rzeźby, czy też zabytkowe przedmioty codziennego użytku pojawiają się nierzadko na targowiskach miejskich. Bywa i tak, że w ręce potencjalnego nabywcy trafiają zdjęcia oferowanych do sprzedaży cennych przedmiotów niewiadomego pochodzenia. Wysokie ceny osiągane na aukcjach są dodatkową zachętą dla złodziei i paserów.
W 1996 r. odnotowano 33 włamania do mieszkań i domów, w czasie których zostały skradzione dzieła sztuki lub zabytkowe przedmioty rzemiosła artystycznego. Nie jest to liczba wysoka zważywszy, że w pierwszej połowie lat 90-tych ilość tego rodzaju czynów utrzymywała się w granicach 90-98 przypadków rocznie. Niemniej jednak straty są olbrzymie - łupem rabusiów padło: 138 obrazów, 14 ikon, 1 kolekcja broni białej, 16 zabytkowych mebli i numizmaty (co najmniej 984 monety srebrne i 115 złotych).
W lutym ubiegłego roku, podający się za inkasentów mężczyźni obezwładnili właścicielkę domu w podwarszawskim Józefowie. Przestępcy po dokładnym przeszukaniu mieszkania wynieśli kolekcję 20 obrazów, wśród których znajdowały się prace: Grottgera, Chmielewskiego, Gerdona, Wagnera, Pankiewicza, Koniuszki i Ajwazowskiego. Również w lutym włamano się do warszawskiego mieszkania przy ul. Barskiej. Właściciel utracił kolekcję zegarów oraz platerowe i srebrne przedmioty o dużej wartości artystycznej i zabytkowej. W czerwcu z krakowskiego mieszkania skradziono kolekcję sreber z XVIII i XIX w. Do prywatnego budynku w Olkuszu włamano się 24 lipca 1996 r. metodą dopasowania klucza; złodzieje zabrali obrazy Wojciecha i Jerzego Kossaków, Leona Wyczółkowskiego, Marcina Zaleskiego i Jerzego Badowskiego. W sierpniu tegoż roku do pałacu w Gardkowicach włamali się czterej mężczyźni; po brutalnym pobiciu właściciela nieruchomości i jego kuzyna, spenetrowali pomieszczenia. Łupem przestępców padły cztery dzieła sztuki o wielkiej wartości: "Ekstaza Najświętszej Marii Panny" z XVI w., namalowany w 1630 r. obraz przedstawiający madonnę włoską z zakonnikiem benedyktyńskim, portret pastora z kościoła św. Barbary we Wrocławiu oraz figurka z czarnego drewna na granitowej podstawie, przedstawiająca Chrystusa. W dwa tygodnie po tym rabunku policja ujęła trzech mężczyzn podejrzanych o napad. Czwarty, podejrzany także o ukrycie cennych dział sztuki, ścigany jest listem gończym.
Na przełomie lat 1996 i 1997 bezprecedensowa seria kradzieży dział sztuki wydarzyła się w Krakowie. 6 listopada; z mieszkania Mieczysława Święcickiego skradziono m.in. obrazy Baciarellego, Siemiradzkiego, Setkiewicza i Beckmanna. Trzy tygodnie później z mieszkania profesora UJ skradziono 6 dziewiętnastowiecznych ikon, 40 obrazów z XVII-XVIII w. oraz kilka wczesnośredniowiecznych rzeźb. Kolejny rabunek wydarzył się w mieszkaniu przy ul. Smoczej. Pod nieobecność przebywającego za granicą właściciela z mieszkania skradziono płótna: Kossaka, Filipkiewicza, Karpińskiego i Berthona. Wigilia Bożego Narodzenia okazała się fatalna dla właścicielki domu przy ul. Rzepichy - w wyniku włamania utraciła 21 obrazów. 13 stycznia 1997 r. okradziono kolejne mieszkanie. Przez kilka dni poprzedzających włamanie właścicielka odbierała "pomyłkowe telefony", zapewne była też obserwowana. Utraciła obrazy pędzla Kossaka, Chełmońskiego i Fabijańskiego. Po płótnie Malczewskiego i szkicu Wyspiańskiego pozostały tylko ramy w mieszkaniu, którego właścicielka wyszła do pobliskiego kościoła. Większość poszkodowanych nie posiadała dokumentacji fotograficznej swoich zbiorów, a opisy z pamięci bywały mało dokładne.
Złodzieje sztuki mają "szerokie zainteresowania": od numizmatyki, poprzez rzemiosło artystyczne, rzeźbę, aż do malarstwa. Wykorzystują słabe zabezpieczenie mieszkań, naiwność lub bezradność gospodarzy. Często włamanie poprzedzone jest wnikliwą obserwacją mieszkania lub domu. Przestępcy telefonicznie sprawdzają czy właściciele są w domu. Seria tzw. "głuchych" lub "pomyłkowych" telefonów powinna wzbudzi czujność, szczególnie jeśli w mieszkaniu znajdują się cenne przedmioty. Ulepszenie zabezpieczeń mechanicznych mieszkania, wzmocnienie drzwi, zaopatrzenie ich w dobre zamki nowych generacji, których wybór na rynku jest duży, zakładanie krat w oknach, instalowanie alarmów na pewno utrudniłoby życie włamywaczom. Wszelkie tego rodzaju zabiegi wiążą się oczywiście z kosztami, prawdopodobnie dlatego niektórzy zbieracze czy posiadacze cennych zbiorów, dziedziczonych z pokolenia na pokolenie, rezygnują z ponoszenia takich wydatków. Liczą być może na to, że nie wyróżniające się spośród innych mieszkanie nie będzie kusiło włamywaczy. Każdy posiadacz cennych zabytkowych przedmiotów może jednak, nie narażając się na zbyt wysokie koszty, skatalogować swoje zbiory. W wypadku włamania brak choćby uproszczonej dokumentacji powoduje, że zrabowane dobra znikają bez śladu. Zbyt często się zdarza, że poszkodowany zgłasza policji jedynie listę skradzionych przedmiotów. Jeśli szczęśliwie dysponuje on dobrą pamięcią, może odtworzyć ich wygląd, podać charakterystyczne cechy, a czasem nawet przybliżone wymiary. tak naprędce tworzona "dokumentacja" bywa też uzupełniana bardziej lub mniej udanymi rysunkami. Czasami w domowych archiwach znajdują się portrety najbliższych z utraconymi przedmiotami w tle lub fotografie, na których utrwalone zostały fragmenty kolekcji. Z takich zdjęć wykonuje się potem powiększenia, często nieostre i nieczytelne, które stają się z konieczności podstawą do prowadzonych przez policję poszukiwań.
Właściciele prywatnych zbiorów we własnym interesie i na własny użytek powinni prowadzić dokumentację posiadanych dzieł sztuki. W tym celu dla każdego obiektu należy założyć kartę, na której powinny znaleźć się następujące podstawowe informacje:

nazwisko autora lub nazwa warsztatu, w którym przedmiot został wykonany,
dokładne wymiary (w wypadku obrazów na płótnie najlepiej, by były to wymiary zewnętrznych krawędzi blejtramu), waga, gdy mamy do czynienia z wyrobami sztuki złotniczej,
wartość (wycena przedmiotu przez rzeczoznawcę),
czas powstania,
materiał i technika wykonania,
możliwie dokładny opis, zawierający, oprócz treści i wglądu zewnętrznego, cechy charakterystyczne przedmiotu, takie jak uszkodzenia, informacje dotyczące oznakowania, jeśli właściciel takie stosował, dane dotyczące konserwacji.

Bardzo ważnym elementem dokumentacji są dobre zdjęcia. Należy zadbać o to, aby były wyraźne. Obrazy powinny być fotografowane na wprost przy rozproszonym świetle (światło dzienne) w celu uniknięcia odblasków. Przedmioty trójwymiarowe muszą być fotografowane z czterech stron. Dobrze jest przy każdym z fotografowanych obiektów umieszczać skalę, linijkę, czy choćby standardowe pudełko zapałek...
Warto też gromadzić wszelkiego rodzaju dokumenty świadczące o prawie własności, opinie rzeczoznawców, ekspertyzy. Dokumenty tego typu są pomocnym materiałem dowodowym. Dokumentację należy dobrze zabezpieczyć, nie przechowywać jej razem ze zbiorami.

Od 1992 r. Ośrodek Ochrony Zbiorów Publicznych (w 1995 r. nazwa została zmieniona na Ośrodek Ochrony i Konserwacji Zabytków) prowadzi centralny komputerowy katalog, w którym gromadzone są zdjęcia i dane, dotyczące utraconych dóbr kultury - pomocny m.in. przy identyfikacji obiektów zabezpieczanych przez policję. Do komputera wprowadzane są nieodpłatnie informacje, dotyczące utraconych przedmiotów zgłaszane przez poszkodowanych właścicieli. Jedynym warunkiem jest podanie dokładniejszych danych, dotyczących przynajmniej punktów: 2,4,5,6 z przedstawionej wyżej karty, najlepiej ze zdjęciem. Natychmiastowe dostarczenie do Ośrodka Ochrony i Konserwacji Zabytków dokumentacji skradzionych przedmiotów wraz ze zdjęciami umożliwi ponadto szybką jej publikację w katalogu strat publikowanym w naszym dwumiesięczniku "Cenne, bezcenne, utracone" oraz periodykach "Spotkania z zabytkami" i "Art. & Business".
Nie traćmy nadziei, złodzieje często przetrzymują skradzione przedmioty, aby wypuścić je na rynek po dłuższym czasie. Możemy więc liczyć na odnalezienie ich nawet po latach.

Wersja do druku