Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Przejdź do głownej zawartości

Duży czy mały problem? Kradzieże dóbr kultury w Polsce

Kradzież, czy raczej szerzej powinniśmy mówić przestępczość przeciwko dobrom kultury, nie jest zjawi­skiem jednolitym. Jej struktura w ostatnich dziesięciu latach nie była poddana dogłębnej analizie naukowej. Poprzez systematyczną analizę statystyk policyjnych oraz katalogu skradzionych i zaginionych dzieł sztuki można ocenić ją prawidłowo z minimalnym marginesem błędu.
W ogólnej skali przestępczości kradzieże dzieł sztuki to margines, którego można byłoby w ogóle nie zauważyć. Dla przykładu, w 1993r. dokonano łącznie ponad 400 000 przestępstw zakwalifikowanych według artykułów kodeksu karnego do kradzieży mienia prywatnego (art. 203 K.K.), kradzieży z włamaniem do obiektu społecznego (art.208 K.K.) oraz kradzieży z włamaniem do obiektu prywatnego (art. 108 K.K.). Wobec tej statystyki czym jest 1828 ujawnionych przypadków kradzieży w najgorszym z ostatnich lat 1995 r.? Czy jest się zatem czym przejmować i bić na alarm we wszystkich dostępnych miejscach? Sądzę, że jest to uzasadnione.
Dobra kultury, zabytki, dzieła sztuki, "dziedzictwo narodowe", obojętnie jaką nazwę nadamy tym przedmio­tom, stanowią materialne świadectwo naszej kultury, historii i tradycji. Nie można powetować powstających strat, tego nie da się wyprodukować. Albo się je ma, albo nie. Jest rzeczą niezwykle przykrą i smutną, że wiele z nich przetrwało w stanie nienaruszonym setki lat, wiele wojen, katastrof i kataklizmów i teraz, kiedy teoretycznie nic im nie powinno zagrażać, ponosimy największe straty. Jest się czym przejmować, bowiem tylko w ciągu ostatnich 6 lat dokonano więcej kradzieży dóbr kultury niż w ciągu 30 lat (1946-1977). Według danych Międzynarodowej Organizacji Policji Kryminalnej (INTERPOL) Polska znajduje się na piątym miejscu w Europie pod względem zagrożenia kradzieżami obiektów kultury. Przed nami są tylko Czechy, Rosja, Niemcy i Włochy. Jeżeli zostanie utrzymane obecne tempo wzrostu tej kategorii przestępczości, mamy szansę awansować w tej niezbyt chlubnej statystyce.
Ciężkie chwile dla zabytków nastąpiły po roku 1990. W tym okresie liczba kradzieży przekroczyła 1000 i w ostatnich sześciu latach nigdy nie spada poniżej tej granicy. Przyczynom tego zjawiska poświęcimy odrębny artykuł. Najbardziej zagrożone są zabytki zgromadzone w obiektach sakralnych (1771 kradzieży w 1995 r.), w dalszej kolejności należy wymienić zbiory prywatne, muzea i inne obiekty (galerie, antykwariaty). Zagrożenia kościołów i innych typów obiektów (muzea czy galerie) nie można porównywać wprost. Należy zdać sobie sprawę, że kościołów jest ponad 17 000, a muzeów tylko około 600. Przeliczając liczbę przypadków kradzieży w muzeach w proporcjach właściwych dla kościołów, okaże się, że w muzeach zagrożenie nie jest mniejsze. Prognozy na najbliższe lata nie napawają optymizmem.
Zagrożenie nie zmaleje radykalnie (nie widać jak na razie przestanek do takiego prognozowania), a poziom bezpieczeństwa nie wzrośnie gwałtownie.
Pozostaje mieć nadzieję, że policja okaże się w swoich działaniach skuteczna, a odpowiedzialni za ochronę dziedzictwa narodowego przebieglejsi od złodziei i nie doczekamy takiej chwili, w której będziemy oglądali tylko reprodukcje.

Na początkowe pytanie - czy kradzieże dóbr kultury to duży, czy mały problem - odpowiedź rysuje się jedna: bardzo duży.

Wersja do druku