Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Powrót Anny Jagiellonki

Losy dzieł sztuki niegdyś znajdujących się w polskich zbiorach i kolekcjach, a zrabowanych w czasie wojen (tu mam na myśli przede wszystkim tę ostatnią) lub w wyniku wielkich klęsk narodowych, niejednokrotnie zaskakują nawet obeznanych z problemem badaczy.

Polskie dzieła sztuki "porozrzucane" po wszystkich niemal kontynentach świadczą o tragicznych losach naszej ojczyzny, szczególnie w ostatnich trzech stuleciach. Niewiele z nich udaje się odnaleźć, a jedynie pojedyncze - odzyskać dla Polski. Do tych ostatnich, szczęśliwie, należy XVI-wieczny portret Anny Jagiellonki (1523-1596) autorstwa malarza z kręgu mistrza portretu monarszego tego okresu - Marcina Kobera. Obraz ten ofiarowany został Muzeum Narodowemu w Warszawie przez pana Bohdana Chestera Hryniewicza, żołnierza Armii Krajowej, honorowego konsula RP w San Juan de Puerto Rico, mocno zaangażowanego w sprawy polskie i z Polską związanego. Jest to niezwykle cenny dar, na co składa się zarówno wysoka wartość artystyczna obrazu, osoba portretowanej, jak i fakt, że pochodzi on z historycznej polskiej kolekcji.

Choć obraz nie jest ani sygnowany, ani datowany, można go bez wątpliwości łączyć z kręgiem Marcina Kobera. Artysta urodził się we Wrocławiu ok. 1550 r. Na teren Rzeczypospolitej przybył po odbyciu wędrówki czeladniczej po Niemczech, w 1583 r. - z tego bowiem roku pochodzi, opatrzony monogramem i datowany, portret Stefana Batorego. Po śmierci króla artysta powrócił do Wrocławia. Do Polski przybył ponownie w 1590 r. i na stałe związał się z dworem Zygmunta III Wazy w Krakowie, a następnie w Warszawie. Do 1595 r. powstała znaczna liczba dzieł artysty; znamy 95 portretów członków rodziny królewskiej, z których do dziś można zidentyfikować zaledwie niewielką część. Wśród nich jest Portret Anny Jagiellonki znajdujący się obecnie w zbiorach Zamku na Wawelu (uprzednio w zbiorach cesarskich w Wiedniu).

Jak podaje badacz twórczości tego artysty Jerzy P. Petrus, popularność wizerunków królewskich pędzla Kobera sprawiła, że niemal od chwili powstania aż do XX w. powielano je w dziesiątkach kopii, i to w różnych technikach. Przedstawienie królowej znajdujące się w zbiorach wawelskich należy do najwyższych osiągnięć w twórczości artysty i jest jednym z najwybitniejszych wizerunków powstałych w Polsce na przełomie XVI i XVII w. Pierwsze powtórzenia tego portretu powstały już pod koniec XVI w. W zbiorach polskich, oprócz podarowanego właśnie do warszawskiego Muzeum Narodowego, do dnia dzisiejszego zachowały się dwa. Pierwsze z powtórzeń znajduje się na Zamku Królewskim w Warszawie, drugie w Galerii Malarstwa Pałacu w Wilanowie.

Pozyskany właśnie obraz namalowany został techniką olejną na płótnie o wym. 103 x 77 cm. W lewym górnym rogu widnieje napis: "Anna Jagiellonia D.G. | REGINA POLONIAE. ETC." oraz herb czteropolowy z godłami Korony i Litwy zwieńczony koroną królewską. Przedstawia królową w wieku już bardzo zaawansowanym, we wdowich szatach po śmierci Stefana Batorego. Portretowana, w ujęciu trois quatre, zwrócona jest w prawą stronę. Prawą dłoń opiera na stole, na którym leży korona królewska. W lewej dłoni trzyma rękawiczkę. Od czarnej sukni-tuniki wyraźnie odcinają się dwa ozdobne złote łańcuchy, jeden podtrzymujący bogato dekorowany krzyż, drugi dłuższy zakończony okrągłym medalionem z wyobrażeniem św. Anny Samotrzeć (portretowana należała wówczas do arcybractwa św. Anny działającego od 1579 r. przy warszawskim kościele pod takim wezwaniem). Głowę królowej przykrywa długi biały welon wykończony koronką identyczna z tą, jaka zdobi białe rękawy spodniej szaty. Choć na obrazie wyraźnie odcinają się akcenty barwne, jak herb, czerwona tkanina w prawym górnym rogu, czy wreszcie bogata biżuteria i insygnia królewskie, całość utrzymana jest w czarno-białej i szarej tonacji, tak typowej dla późniejszych, dewocyjnych wizerunków kobiecych. Obraz, podobnie jak inne powstałe w tym okresie, namalowany został płasko. Charakteryzuje się silnym realizmem oraz dekoracyjnością, a zarazem dążeniem artysty do ukazania cech psychologicznych portretowanej.

Opisywany wizerunek Anny Jagiellonki różni się wieloma szczegółami zarówno od swego pierwowzoru, jak i dwóch wspomnianych powtórzeń. Widoczne jest to zarówno w układzie welonu, ułożeniu dłoni, rysunku biżuterii, rozmieszczeniu napisu identyfikującego portretowaną, formie herbu królewskiego itd. We wszystkich czterech obrazach uwagę przyciąga twarz, doskonale namalowana, niezwykle realistyczna, chłodna, monarsza.

Poza wspomnianą wysoką wartością artystyczną obrazu, z historycznego punktu widzenia istotna jest osoba portretowanej. Warto choćby w największym skrócie przypomnieć podstawowe fakty z jej życia. Anna Jagiellonka, znana później zwolenniczka kontrreformacji, opiekunka Akademii Krakowskiej, urodziła się w 1523 r. jako córka Zygmunta Starego i jego drugiej żony Bony Sforzy. Po bezpotomnej śmierci brata Zygmunta Augusta, ostatniego Jagiellona w linii męskiej, szlachta zobowiązała przyszłego elekta do poślubienia Anny. Po ucieczce z Polski Henryka Walezego, który obietnicy nie dotrzymał, okrzyknięto ją królową. W 1576 r., a więc w wieku pięćdziesięciu trzech lat zaślubiona została Stefanowi Batoremu i wraz z nim koronowana w katedrze wawelskiej. Po śmierci męża w 1586 r. przeprowadziła elekcję swego siostrzeńca, Zygmunta III Wazy. Kiedy utraciła wpływy na dworze królewskim wycofała się w zacisze swego warszawskiego pałacu.

Jak już wspomniano, podarowany Portret Anny Jagiellonki jest czwartym wizerunkiem królowej jaki znajduje się na terenie Polski, wiązanym z działalnością Marcina Kobera. Kiedy w czerwcu 1969 r. pan Bohdan Chester Hryniewicz w galerii hotelu Southerm Cross International w Melbourne w Australii zobaczył obraz po raz pierwszy, wiedział jedynie kogo przedstawia. Zagadką, niemożliwą wówczas do rozwiązania z powodu braku jakichkolwiek znaków własnościowych, pozostała proweniencja obrazu oraz droga jaką trafił na odległy kontynent. Nikt nie mógł wówczas przypuszczać, że pochodził on ze zbiorów wilanowskich, skąd został prawdopodobnie wywieziony w 1944 r. przez Alfreda Schellenberga, niemieckiego komisarza muzeów warszawskich, który sam dokonywał szeregu rabunków w Wilanowie. Nie jest jednak wykluczone, że został zrabowany przez oddziały węgierskie pod dowództwem László Szabó i jego oficera sztabowego Bradleya (dyrektora jednego z muzeów budapeszteńskich). Jak podaje Wojciech Fijałkowski, wojska węgierskie wywiozły z Wilanowa około 150 obrazów o dużych formatach, nie licząc innych dzieł sztuki.

Ustalenie wilanowskiej proweniencji Portretu Anny Jagiellonki w owym 1969 r. było bardzo trudne, czy wręcz niemożliwa z dwóch powodów. Po pierwsze obraz nie figurował w katalogu strat wojennych sporządzonym przez Władysława Tomkiewicza, a wydanym w 1951 r. Ponadto, jak wiadomo, w zbiorach pałacu w Wilanowie znajdowało się jeszcze jedno powtórzenie wizerunku Anny Jagiellonki, powstałe w tym samym warsztacie i w zbliżonym czasie. To zapewne ten ostatni fakt zadecydował, że ofiarodawca zdecydował się przekazać obraz do Muzeum Narodowego w Warszawie, dzięki czemu miasto, z którym Anna Jagiellonka była związana i w którym w 1596 r. zmarła, pozyskało niezwykle cenne dzieło sztuki. Ze względu na swą rangę artystyczną i historyczne znaczenie, obraz zaraz po przekazaniu został wystawiony w stałej ekspozycji Galerii Malarstwa Polskiego, w sali Bitwy pod Orszą, poświęconej malarstwu

Literatura:
W. Fijałkowski, Wilanów, Warszawa 1979, s. 131.
Słownik artystów polskich, biogram M. Kobera - oprac. Jerzy P. Petrus, t. IV Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1986, s. 35-37.
Informacje uzyskane od pani Moniki Ochnio z Muzeum Narodowego w Warszawie.

Wersja do druku